[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Klucze wezmę ze sobą, tak będziebezpieczniej.Nikogo nie wpuszczajcie.Rozdział czwartyI Einstein, i Faraday, i Popow mieli przeło-żonych.ale jakoś nikt o nich nie pamięta.Jest to wyrazne naruszenie subordynacji!K.Prutkow inżynier, myśl nr 40Okna gabinetu Azarowa wychodziły na park.Widać z nichbyło wierzchołki lip i górujący nad zielenią szary, pokreślonypasmami szkła równoległobok nowego budynku.Azarow nigdynie mógł napatrzeć się na ten widok.Rankami pomagał muprzezwyciężać neurasteniczne nastroje, dodawał sił.Dziśjednak wyjrzawszy przez okno skrzywił się i odwrócił.Uczucie samotności i nieokreślonej winy, które pojawiło sięwczoraj, nie ustępowało. E, co tam! - próbował je zlekceważyćAzarow.- Gdy ktoś umiera, człowiek czuje się winny już przezto, że sam żyje nadal.Szczególnie jeśli zmarły jest młodszy.Asamotność w nauce jest naturalna i każdy twórczy pracowniknaukowy jest do niej przyzwyczajony.Każdy z nas wiewszystko o czymś tam i każdy o swoim.Zrozumieć, się trudno.I dlatego często zastępujemy wzajemne porozumieniemilczącym paktem o niewtrącaniu się w sprawy innych.Aleco on wiedział? Co on robił?- Można? Dzień dobry, panie profesorze! - Chiłobokpodszedł po dywanie roztaczając wokół siebie zapach wodykolońskiej.Aluzja Onisimowa zdenerwowała go.Pomyślał, że może sięwytworzyć opinia, że załatwiając porachunki osobiste zaszczułKri- woszeina przyczyniając się do jego śmierci. Wiadomo,kiedy zginie człowiek, zawsze poszukuje się winnego.A u nasmogą, ludzie są tacy. - z przerażeniem myślał docent.Niewiedział jeszcze dokładnie, czego i kogo ma się bać, ale czuł, żejest to konieczne.- No więc ja tu przygotowałem taki projekcik zarządzenia,panie profesorze, odnośnie zajścia z Kriwoszeinem, żebywszystko względem tego zajścia i względem Kriwoszeina byłoformalnie w porządku.Tu są tylko dwa punkty: odnośniepowołania komisji i odnośnie zamknięcia pracowni, bardzoproszę, niech pan profesor, się zapozna, jeśli pan nie ma nicprzeciwko temu.Chiłobok pochylił się nad lśniących biurkiem j, położył przedprofesorem kartkę maszynopisu.- No więc w skład komisji przeprowadzającej dochodzenie wsprawie wypadku powołałem towarzysza Bezmiernego,inżyniera BHP, on etatowo takimi sprawami powinien sięzajmować, he, he.Hipolita Woltampernowa jako specjalistęelektronika, Agłaję Garaże jako przedstawiciela RadyZakładowej, odpowiedzialnego za ochronę pracy, LudmiłęIwanownę z kancelarii jako sekretarza technicznego, no a naczele stanę ja, jeśli pan profesor nie ma nic przeciwko temu.Wezmę na siebie i ten ciężar, he, he! - ostrożnie spojrzał naprofesora.Azarow popatrzył na swego wiernego sekretarza naukowego.Docent był jak zawsze starannie wygolony, odprasowany,elegancki purpurowy krawat ściekał po wykrochmalonejkoszuli jak strumyczek krwi z przeciętego kołnierzykiemgardła.Jednak z jakiegoś powodu i wygląd, i pięknieustawiony głos Chiłoboka wywoływały u Azarowa uczucieobrzydzenia. To lekkie drżenie przede mną.ta umyślnakapralska głupkowatość.Ach, jak łatwo cię rozszyfrować,jakiż jesteś przejrzysty! Może właśnie dlatego trzymam go przysobie, że jest przejrzysty? Dlatego że nie można po nimoczekiwać niczego niespodziewanego ani wielkiego? Dlatego żema tak jasne cele? Jeśli cel funkcjonalny systemu jestzrozumiały, jego zachowanie jest tysiąc razy łatwiejprzewidzieć, niż gdyby cel był nieznany.Jest taka zasada wsystemologii.A może po prostu odpowiada mi codzienneuświadamianie sobie własnego ja przez porównanie z nim?Może stąd bierze się samotność, że otaczamy się ludzmi, nadktórych łatwo się wywyższyć?- Drugi punkt odnośnie zamknięcia czy, powiedzmy,wstrzymania prac w laboratorium nowych systemów na czaspracy komisji.No, a po komisji wyjaśni się, co zdecydujemy wsprawie pracowni:, rozwiązać czy też może włączyć do innegozakładu.- Praca została tam wstrzymana w sposób automatyczny,panie docencie - uśmiechnął się niewesoło Azarow.- Po prostunie ma kto pracować.I rozwiązywać też nie ma czego.- Wpamięci znowu zarysowały się zwłoki Kriwoszeina -wytrzeszczone oczy, wyszczerzone zęby.Azarow potarł palcamiskronie i westchnął.- Zresztą w zasadzie zgadzam się zpańskim projektem co do komisji.Tylko skład trzeba będzietrochę skorygować.Profesor przysunął sobie listę, otworzyłpióro.- Profesora Woltampernowa można pozostawić,inżyniera BHP też, sekretarz techniczny będzie konieczny.Areszta niepotrzebna.Przewodniczyć komisji będę sam, wezmęna siebie, jak pan się wyraził, ten ciężar, żeby pana niefatygować.Chcę dowiedzieć się dokładnie, co robił Kriwoszein.- A.a ja? - załamanym głosem zapytał sekretarz.- A pana proszę o zajęcie się swoimi obowiązkami, panie do-cencie.Chiłobok poczuł się ostatecznie pognębiony: obawysprawdzały się. Odsuwa mnie! W tej chwili bał się inienawidził zmarłego Kriwoszeina bardziej niż za jego życia.- No i proszę! I proszę, doigrał się, nie? - Chiłobok przygarbiłsię, pochylił głowę na ramię.- Ile teraz kłopotów! Och, panieprofesorze, czyż ja nie widzę, jak pan to przeżywa? czy ja tegonie rozumiem? Ale czy warto panu osobiście zajmować siętym, odrywać się, denerwować? Po całym mieście rozejdzie się,że u Azarowa znowu.i że Azarow chce zatuszować, wie pan,jacy teraz są ludzie.Ach, ten Kriwoszein, ten Kriwoszein!Mówiłem przecież panu profesorowi, ostrzegałem, że żadnegopożytku z niego nie będzie, tylko szkody i nieprzyjemności! ylesię stało, panie profesorze, że poparł pan jego temat.Azarow słuchał, marszczył się i czuł, że myśli jego opanowujezwykłe beznadziejne otępienie.Otępienie takie odczuwałzawsze w czasie dłuższej rozmowy z Chiłobokiem i topowodowało, że zgadzał się na wszystko.W tej chwili w głowieAzarowa plątała się dziwna myśl, że największego wysiłkumyślowego wymagają nie problemy matematyczne, alezdolność przeciwstawiania się takiemu bełkotowi. A może go wyrzucić? - nieoczekiwanie przyszła mu do głowynastępna myśl.- Wyrzucić na zbity pysk z Instytutu i tyle.Wkońcu to jest poniżające.Tak, tylko za co? Obowiązkiwykonuje, ma osiemnaście publikacji, dziesięć lat pracynaukowej, przeszedł w konkursie (co prawda innegokandydata nie było) - nie ma się do czego przyczepić.I jeszczetę nieszczęsną ocenę mu napisałem
[ Pobierz całość w formacie PDF ]