[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Myślę, czuję, doświadczam bólu i radości.Jestem akurat tak prawdziwy, jak byćpowinienem.I ty też będziesz.Nigdy nie przestaniesz być Gioią, wiesz? Tylko swe ciałoodrzucisz, to ciało, które w każdym bądz razie tak cię okropnie zawiodło. Musnął dłonią jejpoliczek. Powiedziano to za nas już wcześniej, dawno temu:Kiedy się z ciała ma dusza wywikłaJuż nigdy żywych nie oblecze kształtów,Raczej w pracowni greckiego złotnikaW emaliowany zamknie się medalion,Aby ospała Cesarza powiekaW podziwie ciężkie rzęsy podzwignęła. Czy to ten sam wiersz? spytała. Tak, ten sam.Starożytny wiersz, który nie został jeszcze zupełnie zapomniany. Dokończ, Charles.Albo zakuta w szeleszczące listkiZłotej gałęzi dworom bizantyńskimZanuci długą pieśń o przemijaniu. Jakże piękny! Co to znaczy? %7łe śmierć nie jest koniecznością.%7łe możemy pozwolić się wchłonąć tworomwiecznym, że możemy ulec przeistoczeniu, możemy iść dalej, porzuciwszy swą cielesnąpowłokę.Yeats nie miał na myśli dokładnie tego samego, co ja nie pojąłby nawet w częścitego, o czym rozmawiamy, ani słowa.a przecież.a przecież jego przesłanie jest takie same.%7łyj, Gioio! ze mną!Zwrócił się ku niej i zobaczył, że rumieniec okrywa jej blade policzki. To, co sugeruję powiedział nie jest pozbawione sensu, prawda? Spróbujesz, zgoda?Jak sądzisz: czy tego, kto tworzy gości, można nakłonić do przetworzenia ciebie, Gioio? Jaksądzisz? Zdoła to uczynić?Prawie niedostrzegalnie skinęła głową. Tak myślę powiedziała cicho. To zupełnie niezwykłe.Ale sądzę, że możliwe.Czemu nie, Charles? Czemu nie? Właśnie odparł. Czemu nie?Rankiem wynajęli w porcie łódz niskie wąskie czółno z krwistoczerwonym żaglem której szyprował tymczasowy o łotrzykowatym wyglądzie i zarazliwym uśmiechu.Phillipsprzysłonił oczy i spojrzał ponad morzem ku północy.Miał wrażenie, iż dostrzega niemalsylwetkę wielkiego miasta rozciągniętego na siedmiu swych wzgórzach, Nowy RzymKonstantyna nad Złotym Rogiem, potężną kopułę Hagii Sophii, posępne mury cytadeli,pałace, kościoły, Hippodrom i górującego nad wszystkim Chrystusa w chwale, rozświetlonązłociście słoneczną mozaikę. Bizancjum powiedział Phillips. Wiez nas tam najkrótszą i najszybszą drogą. Z wielką przyjemnością odparł przewoznik z nieoczekiwaną galanterią.Gioia uśmiechnęła się.Równego ożywienia nie widział w niej od czasu cesarskiej ucztyw Czang-an.Wziął ją za rękę smukłe palce lekko drżały i pomógł wsiąść do łódki.Przełożył Andrzej Ziembicki
[ Pobierz całość w formacie PDF ]