[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.- To w taki sposób myślisz o mał\eństwie? Czy jest to coś, co sprawia, \e mę\czyznienale\y współczuć?- Tak, w pewnym okresie myślałem dokładnie w ten sposób - przyznał.Zapalił cygaroi otoczył się chmurą dymu.- Nawet mówiłem ci o tym.- Pamiętam - uśmiechnęła się do swojej kawy, upijając łyk.- Byłam zbyt młoda inaiwna, aby uwa\ać, \e mogę skłonić cię do zmiany zdania.- Gdybym dał ci szansę, być mo\e tak by i było - powiedział, przymykając oczy.- Niemogę sobie przypomnieć ani jednego momentu w moim \yciu, kiedy myślałbym o dzieciach idomu, wiesz? I nawet gdy byłem z tobą, myślałem tylko o twoim zachwycającym ciele.Inagle straciłem głowę i przywiązałem się do ciebie w najbardziej stały i trwały sposób.Znienawidziłem za to ciebie i twojego ojca.- Zauwa\yłam to - powiedziała \ałośnie.- Dopiero kiedy poroniłaś, wrócił mój rozsądek - kontynuował patrząc jej w twarz.-Dopiero wtedy uświadomiłem sobie, jak wiele odrzuciłem.Zdawałem sobie sprawę z niechęcimojej babki do ciebie.Nawet chyba sądziłem, \e chłód mojej rodziny sprawi, i\ mnieporzucisz.- Opuścił głowę i popatrzył na czubki butów.- Bardzo długo \yłem samotnie,mogłem robić to, co chciałem.Ale tygodnie ciągnęły się bez końca.Brakowało mi ciebie.Izawsze przypominał mi się ten dzień w deszczu i nasze ło\e z liści.- Westchnął głęboko.-Wróciłem do domu z nadzieją, \e zdołam cię wypędzić, zanim przyjdzie mi skapitulować.Iwtedy przyszłaś do mnie, a poniewa\ byłem tak bardzo ciebie spragniony, powiedziałem ci,\e mnie odpychasz.I odrzuciłem cię.Odczuwała współczucie dla jego prze\yć, choć przecie\ jej własne wcale nie byłyl\ejsze.- Jak sobie radziłaś, kiedy wyjechałaś? - zapytał.- Siłą woli przede wszystkim - westchnęła.- Musiałam poddać się wielubiurokratycznym procedurom, \eby pozostać w USA.A poniewa\ pojechałam z Matthew,było cię\ko.Zarabiałam dość dobrze, ale trzeba było du\o pieniędzy, aby go ubrać i wynająćdla niego opiekunkę.Nie wiem, co bym zrobiła, gdyby nie pani Grady.Podniósł brodę i popatrzył na nią półprzymkniętymi oczami.- Nigdy cię nie interesowało, co się dzieje ze mną?- Owszem, na początku chciałam to wiedzieć.Bałam się, \e zechcesz mnie szukać.-Przekręciła obrączkę ślubną na palcu.- A pózniej, kiedy przezwycię\yłam depresję,interesowało mnie, czy jesteś z inną kobietą, czy jest ci dobrze beze mnie.Nachmurzył się.- Uwa\asz mnie za dość płytkiego człowieka.- Sam powiedziałeś, \e mnie ani nie kochasz, ani nie potrzebujesz, \e jestemnarzuconą ci przykrością.Pociągnął cygaro i wypuścił chmurę dymu.- Kiedy zacząłem sprzedawać moje usługi za granicą, robiłem to, aby się utrzymać iaby pomóc rodzinie w spłacie długów - zaczął.- Poniewa\ twoja matka uciekła z moim ojcemzabierając nam swój posag, rodzina znalazła się w tarapatach.Po krótkim czasieuświadomiłem sobie, \e to, co robię, jest ekscytujące.Polubiłem ryzyko.Najwa\niejsząprzyczyną, dla której z oddaniem pracowałem, była potrzeba przygody oraz umiłowaniewolności i niebezpieczeństwa.Przypuszczam, \e \ywiłem się adrenaliną.- Jest coś, czego twoja rodzina nigdy nie wiedziała o posagu mojej matki, Diego -powiedziała Melissa.- Matka go nie miała.- Co to znaczy? - Zmarszczył brwi.- Mój ojciec powiedział.- Twój ojciec nie wiedział.Mój dziadek miał trudności finansowe.Miał nadzieję, \euda się połączyć jego kompanię z plantacją bananów twojej rodziny.Myślał, \e w ten sposóbstanie na nogi.- Uśmiechnęła się ironicznie.- Posag nigdy nie istniał.To była właśnie jedna zprzyczyn jej ucieczki z moim ojcem: czuła się winna, \e jej ojciec stara się wykorzystaćwłasną córkę do nieuczciwego robienia pieniędzy.Ojciec mojego ojca umarł wkrótce potem itata odziedziczył jego fortunę.Oto zródło naszych pieniędzy, a nie posag.- Mój Bo\e - wyszeptał, chowając twarz w dłoniach.- Dios, a moja rodzina przezwszystkie te lata oskar\ała twojego ojca o nasze kłopoty finansowe.- Uwa\ał, \e najlepiej będzie, jeśli wam tego nie powie - rzekła.- Rany byłydostatecznie głębokie, a twój ojciec powiedział mu coś bardzo przykrego po ich ślubie.Myślę, \e dosypał soli do ran, poniewa\ mój ojciec nigdy mu nie wybaczył.- Zawstydziłaś mnie, Melisso, - powiedział w końcu podnosząc głowę.- Wygląda nato, \e przyniosłem ci jedynie smutek i zgryzotę.- Nie byłam bez skazy - powiedziała.- Wiersze i list napisane pod wpływem impulsubyły prawdziwe, chyba wiesz.Brakowało mi jedynie odwagi, aby ci je wysłać.Nie byłamnawet piękna - powiedziała ze smutkiem.- Ale\ byłaś śliczna - zaprotestował.- Ró\a herbaciana w pąku, nie tknięta ani przezfałsz, ani cynizm.Uwielbiałem cię.I kiedy skosztowałem tej słodyczy, okazało się, \e mnieodurzyła.- Tak, zauwa\yłam to - westchnęła z goryczą.- Walczyłem przeciwko mał\eństwu, to prawda przyznał.- Broniłem się przed twoimwpływem i w jakiejś mierze wygrałem.Ale kiedy uciekłaś z mojej sypialni tej ostatniej nocy,wiedziałem, \e to pora\ka.Wybiegłem za tobą, \eby ci wyjaśnić, \e nie miałem na myślitego, co powiedziałem.Miałem zamiar prosić, \ebyśmy postarali się uczynić naszemał\eństwo normalnym związkiem, Melisso.I starałbym się.Przecie\ lubiłem cię ipragnąłem.Mieliśmy więcej ni\ trzeba, by zbudować mał\eństwo.- Byłam przecie\ zbyt młoda - powiedziała
[ Pobierz całość w formacie PDF ]