[ Pobierz całość w formacie PDF ]
. Zdaje się, że twoja droga krzyżuje się z drogami wielu innych bardziej, niż mogliśmysobie to wyobrazić  stwierdził cicho Dak kon. Oni też coś stracili i więcej ich będzie cierpieć.Musimy skończyć ten okrutny cykl.Anna podeszła do dużej głowy bariaura i spojrzała na nią. Sfera Energii Negatywnej to nic, tylko ciemność, która ciem wysysa! Jak mamy dotrzećdo tej fortecy?Głowa wywróciła oczami i roześmiała się. Moglibyście poprosić cienie, żeby was tam zabrały, ale wątpię, żeby się na to zgodziły.Istnieje portal, ale nawet my nie znamy jego lokalizacji.Jedyną istotą, która to wie, jest. Nie mów  żachnął się Morte, przerywając mu. Jedyna istota, która to wie, zpewnością znajduje się na drugim końcu skurlonego wieloświata! Najpierw Lotar mówi, żePuenta zna odpowiedz, potem Puenta mówi, że tylko Trias zna prawdę, potem Trias twierdzi, żetylko Fhjull może nam pomóc, następnie Fhjull powiada.Thane schwycił go od tyłu, zakrywając mu usta rękawem tuniki.Bariaur spojrzał na Mortego z nienawiścią. Jedyna istota, która wie, gdzie znajduje się portal, to upadły deva, znany jako TriasPotępiony, ostatnio z miasta-bramy Klątwy.Deva? Co masz na myśli, mówiąc upadły?Bariaur uśmiechnął się i zepsuty ząb wypadł mu z ust. Trias popadł w niełaskę.Jego bóg obdarzył go misją nawrócenia Klątwy, ale zamiasttego, deva spędził wiele lat, w tajemnicy manipulując mieszkańcami miasta dla swoich własnychcelów, ustawiając jednego przeciw drugim, zatruwając ich od środka.Thane nie mógł uwierzyć w to, co słyszał.Deva skłamał? Deva? Już spotkał jedynąosobę, która mogła powiedzieć mu, gdzie znajduje się jego śmiertelność? I deva był.upadły? Wczarnym dzienniku miał zapisane prawdziwe imię  upadłego , tego, który znał drogę do cytadeli.To było prawdziwe imię Triasa?  Pechowi mieszkańcy Klątwy stają się coraz mroczniejsi  kontynuował bariaur  i corazbardziej zdradzieccy z każdym mijającym dniem.Już w tej chwili.Przestał mówić i zamknął oczy, podobnie jak pozostałe twarze na słupie.Thane nagleprzypomniał sobie o tym, jak zapalały się pochodnie w korytarzu w Kostnicy, gdy wykryto jegoucieczkę.Silny zapach octu uderzył go w nozdrza.Odwrócił się w jego stronę w momencie, wktórym lecący nisko nad ziemią czerwony gargulec, otoczył go wpół swoimi jaszczurzymiramionami, pozbawiając oddechu, i wspiął się w niebo, bijąc ogonem, machając mocno grubymiskrzydłami.Przewieszony przez kościste ramię jak lalka, zaskoczony Thane upuścił miecz ibezradnie przyglądał się rozgrywającej się w dole scenie.Dwa hebanowe biesy, podobne do tego,który go zaatakował, nagle pojawiły się tuż obok słupa, a obok nich garść stopionych lemurów.Ujrzał jak Dak kon obnaża miecz, Anna sięga do półksiężyca, ale kończy na starciu z jednym zczarnych gargulców.Potem wszyscy zmienili się w mrówki biegające po maleńkich pagórkach.Instynkt Thane a, by wyrwać się z uścisku biesa, został przytłumiony przez pragnienietrzymania się życia za wszelką cenę.Starał się schwycić za skórę na plecach istoty, aleuderzające skrzydła przeszkadzały mu w tym.Wtedy baatezu przestał się wzbijać i pochylił doprzodu, jakby nurkował prosto w dół.Zaczynając spadać, Thane nagle poczuł się przerażającowolny.Po raz pierwszy ujrzał błyszczące oczy istoty, gdy odlatywała w górę, oddalając się odniego.Spadał z czerwonego nieba.Gorące powietrze płynęło obok, wypełniało mu nozdrza iusta, powodowało, że łzawiły mu oczy.Starał się pochylić do przodu, by zobaczyć, gdziewyląduje, i zaczął się obracać.Zaklęcie  czy potrafił rzucić zaklęcie? Jego myśli biegałyszaleńczo.Nie mógł się skupić.Pomarańczowy kamień wciąż okrążał jego głowę.Czy goochroni? Nie było nic, czego mógłby się schwycić, co by powstrzymało tę powietrzną karuzelę.Niebo i ziemia stopiły się w jedno, a on poczuł, jak wymiociny zbierają się w jego brzuchu igardle.Potem jego ciało stało się bezwładne, a świat zatonął w ciemności.***Była głęboka, fioletowa noc.Thane leżał na plecach, wpatrując się w atłasowe niebo,mieszaninę fioletu, czerni i niebieskiego.Sięgnął, by je pogładzić, a jego ręka rosła, rosła, stającsię coraz cieńsza i dłuższa, aż po chwili nie mógł dostrzec już swojej dłoni.Błyszcząca kula pojawiła się nad nim i zawisła.Była biała, okrągła, pokryta plamami  księżyc.Odwróciła się wmiejscu, ukazując dwie duże plamy czerni.Od jego spodniej części odpadł kawałek podobny doskrawka melona. O kurde!  krzyknął pusty głos. Thane powrócił!Spadł z ciemnego nieba i uderzył mocno w ziemię.Thane zdał sobie sprawę, że patrzy na czaszkę  na Mortego. Właśnie się odwróciłem, a on się na mnie gapi tymi swoimi dużymi brązowymi& trajkotała podniecona czaszka.Dwie inne zamazane twarze pochyliły się nad nim, otaczała je aureola światła [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • lo2chrzanow.htw.pl