[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Nie mam siły, żeby da-lej mówić.Teraz chcę spać.Tylko spać. Zostanę przy tobie. Nie trzeba.Wolałabym tę noc spędzić razem z twoim bratem.Jest owiele sympatyczniejszy. Zadzwonię do niego i poproszę, żeby tu przyjechał. Sama to załatwię, jak wyjdziesz.Pocałuj mnie na pożegnanie tak jakdawniej. Ależ, Nicole. W porządku.Nie zmuszaj się.Widocznie jestem tak odrażająca, żebrzydzisz się mnie dotknąć. To nieprawda.Pocałował ją lekko, przełamując wewnętrzną niechęć i wyszedł na ulicęzupełnie zgnębiony.Wsiadł do samochodu, ale nie odjeżdżał.Czekał patrzącw oświetlone okna.Czy miał prawo cokolwiek narzucać tej kobiecie? Nie powinien był tuprzychodzić, zrozumiał to z całą ostrością.Nicole musi sama podjąć decyzję, aon nie może jej pomóc.Przekręcił kluczyk w stacyjce i z przyjemnością słuchał miarowej pracysilnika.Ruszył powoli w stronę iluminowanej wieży Eiffla.Rozdział XXXIVPo powrocie do hotelu Stan znalazł kartkę, na której Helenanapisała, że wszyscy są w pokoju Nory i proszą, aby do nich dołączył.Porozmowie z Nicole czuł się wewnętrznie rozbity i właściwie nie miał ochotynikogo oglądać.Jednak nie sposób było zlekceważyć prośby, którą Helena po145raz pierwszy wyraziła na piśmie.Przebrał się i odświeżył, a potem niechętnieposzedł do pokoju córki.To, co zobaczył, przeszło jego najśmielsze oczekiwa-nia.Przy małym stoliku najwyrazniej rozbawione towarzystwo grało w brydża.Nie zdziwiłby się, gdyby Nora, Helena i Tadeusz grali z dziadkiem.Ale tymrazem rolę czwartego pełnił Desmond we własnej osobie.Widać było, że między nim a Norą nawiązał się znowu bliższy, przyjaznykontakt.Desmond sprawiał wrażenie zadowolonego, a nawet szczęśliwego.Nora uśmiechała się zagadkowo, Tadeusz był zasępiony, a Helena na widokStana wyraznie się odprężyła.Akurat wyłożyła karty na stół, wstała i zaciągnę-ła go na balkon. Cieszę się, że wróciłeś szepnęła mu prosto do ucha, a on aż do bólupoczuł jej bliskość.Nie mógł się powstrzymać i pocałował ją. Gdzie jest Jack? Nie byliście na tej kolacji, Heleno? Ledwo zdążyliśmy ją zjeść, gdy zadzwonił inspektor Gerard Panier.Jack odwiózł mnie tutaj, zebrał nas wszystkich i prosił, żebyśmy nie opuszcza-li pokoju Nory, do chwili kiedy on się odezwie.Był niezadowolony z tego, żegdzieś wyszedłeś. Czyżby chciał nam zapewnić wzajemne alibi? Powiedział mi, że prawdopodobnie będzie potrzebował twojej pomocy imasz czekać na jego sygnał. A skąd tu się wziął Desmond? Był nam potrzebny jako czwarty do brydża odpowiedziała z niewin-nym uśmiechem. Kto wpadł na pomysł, żeby go ściągnąć? Podsunęłam taką sugestię Norze.Dziś rano był taki zagubiony i nie-szczęśliwy.Wzbudził we mnie głębokie współczucie.Oni z Norą mimowszystko pasują do siebie, wzajemnie się uzupełniają.Desmond jest jak dziec-ko, którego nie sposób skrzywdzić.Nie potrafi na serio walczyć ani nawet siębronić.146 Mam o nim nieco odmienne zdanie; chciałbym, żeby Nora oceniała gopodobnie jak ty.Ale ona pragnie zaręczyć się z Morganem. On nie traktuje jej poważnie.Sądzi, że to jeszcze jeden z jej kaprysów.Rozmawiałam z nim na ten temat.On nie chce jej urazić zdecydowaną odmo-wą, będzie czekał, aż Nora sama zrezygnuje. Jak skłoniłaś Jacka do takich zwierzeń? Normalnie jest bardzo za-mknięty w sobie. Sam mi wszystko powiedział, okazując pełne zaufanie i licząc na mojąpomoc.Właściwie chciał rozmawiać z tobą, ale nie było okazji. Czekamy na ciebie, Heleno! zawołał Tadeusz. Zróbcie przerwę i napijcie się czegoś odpowiedziała. Przestańcie flirtować na balkonie głos Tadeusza brzmiał ostro. Póz-niej będziecie mieli dość czasu dla siebie.Helena ponownie usiadła przy stole i wzięła karty do ręki.Stan jeszcze przez chwilę oddychał chłodnym nocnym powietrzem, a na-stępnie wrócił do pokoju i zajął się przygotowywaniem drinków.Nagle zadzwonił telefon.Podeszła do niego Nora, ale zaraz zwróciła się doStana: Morgan chce rozmawiać z tobą, tatusiu. Stan? głos Jacka brzmiał niezwykle energicznie. Chciałbym, żebyśmi pomógł. Jestem do twojej dyspozycji. Za pięć minut przyjadę po ciebie do hotelu.Czekaj na dole
[ Pobierz całość w formacie PDF ]