[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Skąd się wzięły te obrazy? I ból? Czyżby oszalała? Powiedzieć Arcadiusowi otym, co przeżyła?LRT -Daj mi jakąś wskazówkę - szepnęła.- Powiedz, co otwiera ten klucz, któregotak zazdrośnie strzegłaś?Jakby kierowana przeczuciem, przebiegła wzrokiem po wszystkich czterechścianach pokoju, w poszukiwaniu ewentualnego schowka.Uklękła na podłodze ipowoli oglądała mosiężne krawędzie kryształowych ścian skrzyni zachwycającerękodzieło złotników.Nie kryły żadnego sekretu.A może tajemnica tkwi wwyrytych symbolach i literach? Szukała dalej.Obmacywała masywny, drewnianypostument, na którym spoczywała trumna.Nic, żadnej skrytki.Przyjrzała sięZwiętej, jej długim miedzianym włosom opadającym falami na łoże.Delikatne,drobne stopy emanowały pięknem.Wpadła na pomysł: namaluje ją.Odłoży roz-wiązanie zagadki klucza na pózniej, a tymczasem stworzy dzieło w stylu dualizmuwyuzdanego.Cadiz oniemieje z zachwytu.Pobiegła do pokoju po palety, pędzle, farby akrylowe i olejne, węgiel doszkicowania i rozpuszczalniki.I dwie deski, które trzymała w rezerwie.Portretu-jąc Siennę, namaluje swoją twarz i podaruje obrazy Cadizowi.Pracowała w twórczym zapamiętaniu.Stan wyobcowania, w jakim się zna-lazła, sprawił, że zupełnie zapomniała o Cadizie i Pascalu.Czas mijał niepo-strzeżenie, wypełniony artystyczną pasją.Głód uśmierzały treściwe, odżywczepociągnięcia pędzlem.Komórka dzwoniła niemal bez przerwy, póki się nie roz-ładowała.Noc przechodziła w dzień.Wieczór zastawał Mazarine przy sztalugach.Skończyła malować siódmego dnia.Oba obrazy tchnęły niewyobrażalną siłą.Mocą nowej sztuki.Od ekspresjonizmufiguratywnego przeszła do hiperrealizmu surrealistycznego.Przy ostatnich pociągnięciach pędzlem usłyszała natarczywy dzwonek do drzwi.Kto to może być? Nie, nie zejdzie na dół.Pozostało jeszcze najważniejsze: nadaćkońcowy ton dziełu.- Mazarine.Jesteś tam? Otwórz, to pilne!Rozpoznała głos antykwariusza.LRT Powiedział: pilne?Już schodzę! - Zbiegła po schodach na dół i otworzyła szeroko drzwi.- Stałosię coś, Arcadiusie?-Dziecino, szczęście ty moje.Najpierw wpadasz do mnie i błagasz, abymuwolnił cię od widm, a potem znikasz.Nie chcesz wiedzieć, co ustaliłem z moimprzyjacielem złotnikiem?- Przepraszam, byłam bardzo zajęta.- Nikt ci nie wpoił zasad dobrego wychowania? - zżymał się staruszek.- Co toza zapach? - zapytał, wciągając głęboko powietrze.- Maluję.- To nie jest zapach farby.Raczej.- zastanowił się -.lawendy.Jakbyś wdomu miała całe pole tych kwiatów.Mazarine nie chciała wdawać się w wyjaśnienia, że tę woń wydziela ciałoSienny.Wdychała ten zapach, odkąd zaczęła malować, i przyzwyczaiła się doniego.-Mój przyjaciel zaprosił mnie na tajne zebranie Arts Amantis - ciągnął Arca-dius.- To znaczy, że oni istnieją?- Nie tylko istnieją, ale i działają.To bardzo dobrze zorganizowany zakon.- Czy ja też mogłabym tam pójść?Arcadius pokręcił głową.-Proszę.- błagała.- To naprawdę dla mnie bardzo ważne.-Jeśli mi powiesz, dlaczego to dla ciebie takie ważne, być może uda mi się cośzałatwić.- Nie mogę, Arcadiusie.Na razie nie mogę ci tego zdradzić.- Nie wiem, co takiego masz w sobie, że w końcu zawsze mnie przekonasz.Porozmawiam z moim przyjacielem.Zobaczymy, co się da zrobić.- Dziękuję.LRT - Na to jeszcze za wcześnie.Arcadiusowi zdawało się, że widzi wokół Mazarine jakby świetlistą aurę.- Mogę zobaczyć, co malujesz? - spytał.Mazarine wzdrygnęła się i zdenerwowana zatarasowała sobą wejście naschody.- To niemożliwe.- W porządku, kochana.W takim razie zapomnij o spotkaniu tajnego zakonu.Ty masz swój sekret, ja mam swój.-Pewnego dnia wszystko ci opowiem.Nie zrobiłam tego do tej pory tylkodlatego, że jeszcze nie znam początku tej historii.- Jesteś bardzo młoda, więc nie możesz wiedzieć, że niektóre historie zaczy-nają się od końca.- Nie w tym wypadku, Arcadiusie.- Mazarine, by udobruchać antykwariusza,pocałowała go w policzek. Nie gniewaj się.Nie potrafił się gniewać.Nie mówił tego, ale darzył tę dziewczynę wielkączułością.Przypominała mu ukochaną zmarłą wnuczkę.-A swoją drogą, skoro już jesteśmy przy tym temacie, czy wiesz coś więcej oZwiętej? - spytała.Arcadius powtórzył jej wszystko, czego się dowiedział od złotnika podczasdługiego nocnego spotkania.Począwszy od pochodzenia świętej dzieweczki,skończywszy na zniknięciu ciała i kuferka z dokumentami.Mazarine starała siępowiązać wątki.Ciało Zwiętej ktoś ukrył u niej w domu, było więc jej własnością.Malarz - członek Arts Amantis - twierdzi inaczej, ale ona nie pozwoli odebraćsobie Sienny.Jeśli zaś chodzi o kuferek.- Przepraszam na chwilę [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • lo2chrzanow.htw.pl