[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Teraz przynajmniej macie Jaąootę do pomocy, młodą i silną.Zresztą, nie ciąży na was zbyt wiele poważnych obowiązków.Noora usłyszała brzęk garnków w kuchni.Dlaczego nie ma z nimi Jaąooty,żeby mogła coś powiedzieć (prawdę!), zdradzić, że jedyne, co robiła Latifa, towydawanie poleceń jej matce, i że to matka Jaąooty sprzątała, prała i gotowałaprzez całe lata.Może Jaąoota usłyszałaby też myśli Noory i cisnęła nimi wSzamsę.Z jakiegoś powodu ta służąca mogła mówić, co chciała, i chociaż Latifa iSzamsa na nią krzyczały, nigdy nie uważały ją za wystarczająco ważną, żeby się znią spierać.W końcu jest niewolnicą rodziny, jak jej rodzice i dziadkowie,własnością, którą należy obarczać pracą, a nie prowadzić z nią kłótnie. Jej umysłjest inny niż ludzi wolnych! - mawiała Latifa.- Dlatego trzeba wziąć poprawkę najej głupotę".Noora zobaczyła, jak na dzwięk skrzypnięcia drzwi pokoju Jassema na jasnychpoliczkach Szamsy pojawia się rumieniec.Od ich przyjazdu do Wadimy nieszczędził jej surowych spojrzeń.Jassem ignorował ją i nie przychodził do jejsypialni.Wyglądało na to, że nie wybaczył jej tego, że pod jego nieobecnośćschroniła się w domu ojca.Szamsa oparła dłonie o podłogę, podniosła się i sapiącz oburzenia, pomaszerowała do swojego pokoju.Latifa pokręciła głową imlasnęła.- Znowu? Dlaczego ona to sobie robi? - Jeszcze raz, jak każdego wieczoru,Latifa pozwoli jej wylać trochę łez, po czym pośle kolację do jej pokoju.Głośnoklaszcząc, powiedziała: - Ale tak to teraz wygląda i będzie musiała pogodzić się zsytuacją.Kiedy patrzyły, jak Jassem przecina piaszczysty dziedziniec, Latifa nachyliłasię do Noory i wyszeptała uroczystym tonem:- Posłuchaj mnie, młoda Nooro.Kiedy dzisiejszej nocy cię odwiedzi, leżnieruchomo.- Przerwała i utkwiła wzrok w oczach dziewczyny, jakby dyktowała jej tajemny przepis, po czym podjęła: - W ten sposób nasienie zagniezdzi się wtwoim brzuchu i tylko wtedy rozwinie się z niego dziecko, którego wszyscypragniemy.Tej nocy Noora czekała na znajomy dzwięk kroków Jassema.Pragnęła jaknajszybciej zajść w ciążę, bo dopiero wtedy będzie jej poświęcał mniej uwagi.Siedziała zgarbiona z nogami zwisającymi z krawędzi łóżka, czekając na jegoprzybycie.Usłyszała pociągnięcie nosem dochodzące z drugiego pokoju:szlochanie Szamsy, powodowane nie tyle miłością, ile poczuciem, że jej się nieudało.Nie dała mu dziecka, a teraz może utracić swoją pozycję na rzecz nowej,uprzywilejowanej żony.Jak szybko się rumieni - pomyślała Noora.Rankiem pojawiała się zespuchniętymi oczami i czerwonym nosem, a Noora zastanawiała się, ile łez kryjąte oczy.Czasem żałowała, że nie potrafi tak płakać.Jednak jej oczy wyschłydawno temu, kiedy Sager ją odesłał, odkąd zaczęła nowe życie w tym domu okredowych ścianach.Teraz kłuł je tylko ostry ból upokorzenia.I oto są: ciche kroki pożądania zatrzymujące się przed jej drzwiami.Usłyszałaskrzypnięcie, a Jassem zakaszlał i wszedł do środka.Nie potrafiła zrozumieć,dlaczego ciągle chrząka, zanim do niej przyjdzie.Myśli, że ona go nie słyszy?Spuściła głowę, czekając, aż on ją uniesie.Czy nie taka powinna być żona?Cierpliwa, uległa, tak jak tłumaczyły jej to Gulsom i Sakina.Podążyła wzrokiemza jego cieniem wędrującym po ścianie.Wstrzymała oddech.Poczuła na brodzie jego pulchną dłoń unoszącą jej głowę, aż ich spojrzenia sięspotkały.Po oprawce jego okularów (których nigdy nie zdejmował) przemknąłbłysk światła, a spoglądające zza nich oczy były poważne, jakby to byłonajważniejsze wydarzenie dnia.Jego dłonie zsunęły się na jej ramiona w mocnymuścisku, dając sygnał, żeby się położyła.Głośno odkaszlnął, po czym zabrał się do rzeczy.Rozsunął jej nogi ipodciągnął do góry diszdaszę, wkładając sobie jej rąbek do ust.Potem uniósł jejsukienkę i zwalił się na nią.Noora wbiła wzrok w sufit i podtrzymujące go drewniane krokwie.Jak dobrzezna te brązowe kłody.Kamienny sufit się kruszy.Patrzyła, jak z góry spadajądrobinki kurzu.Pokrywały tył głowy Jassema i wpadały jej do oczu [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • lo2chrzanow.htw.pl