[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Spójrz, Johnie, ten Denzil i inni z czasów Elżbiety mają wyraznajbardziej wytwornych, arystokratycznych istot, jakie można sobie wyobrazić.Inteligencja i kultura malują się naich twarzach, znać na nich starą rasę, a potem w okresie Jakuba odbija się na pucołowatych twarzach bezmyślność.Irycerz z tych czasów nie może się równać z rycerzem z epoki Elżbiety, którego cechuje spryt i inteligencja.Te trupietwarze z okresu Wilhelma i Marii nia mają na sobie wielkopańskiego piętna, a z czasów Anny i Jerzego to typysielankowe.Z końcem osiemnastego wieku ta subtelność i kultura zdają się znowu zanikać.Czy zauważyłeś to,Johnie? Widzi się to w każdym zbiorze miniatur i portretów.John, zainteresowany jej słowami, odpowiedział: Z czasów Elżbiety ludzie byli wyjątkowo kulturalni, nic dziwnego więc, że wyglądają tak inteligentnie; samidecydowali o swoim życiu, a to daje poczucie wolności.Gdy Amarylis poznała całą historię rodzinną, zatrzymała się na chwilę i rzekła: Tak się cieszę, że oni dokonali wielkich rzeczy i ty także pewnie32 jesteś rad.My musimy iść ich śladem.Musisz mnie nauczyć wszystkiego, abym była ideałem pani na zamkuArdayre i wzorową żoną najsławniejszego ze wszystkich.Bo twój czyn jest najwspanialszy, Johnie, odzyskałeśwszystko na nowo.Pracą i umysłem odbudowałeś dobrobyt rodziny.Przycisnął jej rękę. To była ciężka praca i w tych czasach dom dla mnie był przykry, ale cel wart był zachodu, a teraz musimy dążyćw tym samym kierunku.Znowu dawna powściągliwość zdawała się go ogarniać i oprowadzając ją po dalszychsalach, trzymał się ściśle faktów i historycznych opisów, a żona odnosiła wrażenie, że on tłumi jakieś wzruszenie ispokój jego jest tylko pozorny.Gdy nadszedł czas lunchu, zapanował ponownie między nimi stosunek koleżeński i atmosfera jakiegoś oderwaniaczy obojętności otoczyła ich na nowo.Amarylis westchnęła, chociaż za wcześnie było rozpaczać po nadziei, która wyłoniła się ze słów Johna.Dziękiłagodnemu usposobieniu postanowiła zaufać losowi.Ale gdy pokojowa owego wieczoru szczotkowała jej jedwabiste włosy, nieznana jakaś tęsknota ogarnęła ją no nowo.Jaka  nie wiedziała, ani nie była w stanie wyrazić jej słowami.Starała się uprzytomnić sobie chwilę, kiedy Johnprzycisnął ją mocniej do serca.Może, może to był początek zmiany w nim? Może wkrótce.Ale zegar w długiej galerii wybił drugą, a w ubieralni obok nie było Johna.Amarylis leżała w wielkim, wspaniałym, złoconym łóżku otoczona ciemnością i nareszcie łzy spłynęły po jejpoliczkach.Co go wstrzymuje tak długo z dala od niej? Czemu nie przyszedł?Duże, szerokie okna były otwarte i delikatne, nocne szmery wraz z ciepłym wietrzykiem dolatywały do sypialni.Powietrze przepojone było oczekiwaniem czegoś.Co to? Kroki na tarasie, równomierne kroki, a potem milczenie i głębokie westchnienie  to pewnie John, sam wogrodzie.Byłaby chętnie została z nim, pogrążona w słodkim marzeniu, przyjmująca długie, gorące pocałunki.Aleon zaraz po obiedzie odezwał się do niej poważnie.33  Zagraj mi trochę, Amarylis, a potem idz się położyć dziecko, musisz być zmęczona.Pózniej nic już nie mówił, tylko złożył uroczysty pocałunek na jej czole i szepnął  dobranoc".Ona pomyliła się,sądząc, że John niebawem przyjdzie i dlatego szybko pobiegła na górę.A teraz jest już po drugiej i niebawem zacznie świtać, a John sam wzdycha w ogrodzie.Podeszła do okna i wychyliła się na dół.Zdawało jej się, że rozróżnia jego sylwetkę, tam, obok kamiennej ławki. John!  Zawołała miękko. Jestem taka samotna, Johnie najdroższy, czy nie przyjdziesz do mnie?I zdawało jej się, że słuch ją myli, bo doleciał ją odgłos dławionego szlochu, a sekundę pózniej mąż jej odpowiedziałwesoło, zwykłym obojętnym tonem: Ty niegrzeczny, nocny ptaszku! Wracaj do łóżka spać.Tak, zaraz przychodzę.Ale kiedy wsunął się do sypialni wgodzinę pózniej, Amarylis, znużona wyczekiwaniem, usnęła [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • lo2chrzanow.htw.pl