[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Dziękuję odrzekłem sąmi dobrze znane.To wobec tego klepnął mnie w ramię wszystko jest jasne.%7łyczępomyślnych wiatrów.P: Czy mam rozumieć, że nic na piśmie pan od niego nie otrzymał?O: Nic.Oprócz zalakowanej koperty do szefa służby specjalnej w rejonie Azji Wschodnieji zarazem attachś morskiego naszej ambasady w Tokio, wiceadmirała Wennekera, którą mia-łem osobiście przekazać dowódcy bazy w Penangu, niczego więcej od niego na piśmie nieotrzymałem.P: A od dowódcy Centrum?O: Oprócz szyfru, pakietu map oceanów Południowego Atlantyku, Indyjskiego iSpokojnego, instrukcji radiowej niczego nie otrzymałem.Sprawy operacyjne omówiono zemną i moimi oficerami już wcześniej.O rozkazach wspomniałem:potwierdziłem podpisem przyjęcie ich do wiadomości.Były mi już znane z operacji naAtlantyku.P: A jakieś specyficzne instrukcje, dyskretne napomknięcia? Bądz co bądz był to wpewnym sensie pionierski rejs, w niezwykłe trudnych warunkach.O: Na odprawie położono nacisk na konieczność zachowania wzmożonej ostrożnościprzed lotnictwem wroga, to znaczy pokonywania drogi w ciągu dnia w zanurzeniu, a takżeprzestrzegania ciszy radiowej.W przeciwieństwie do operacji na Atlantyku, gdzie byliśmyobowiązani meldować o każdym naszyrn ruchu, o każdej poczynionej obserwacji dowództwuu-bootwaffe, co wobec doskonałego nasłuchu radiowego przeciwnika kończyło się dla nasczęsto tragicznie, mieliśmy się tutaj ograniczyć do odbioru rozkazów.Pomostem łączności zkrajem był okręt macierzysty.P: Pytam pana, Fregattenkapitnie liacke, jeszcze raz, i ze względu na wagę problemuproszę o jednoznaczną odpowiedz: tak lub nie.Czy otrzymał pan od kogokolwiek zdowództwa u-bootwaffe, z naczelnego dowództwa krisgsmarine, od kogokolwiek bądz zbezpośrednich przslożonych rozkaz likwidacji rozbitków?O: Nie.Dr Mey: Dziękuję.Więcej pytau na ten temat nie marn.Prokurator główny: Ale ja mam! Jeżeli Sąd pozwoli, pragnąłbym wspólnie z moimamerykańskim zastępcą majorem Biddle poddać świadka krzyżowemu ogniowi pytań.Czywolno?Sędzia główny: Nie ma zastrzeżeń.Ale proponują dac świadkowi dwie minutyodpoczynku.Hecke prosi o karafkę świeżej wody.Aapczywie pociąga ze szklanki jeden łyk, drugi.Kredowo blada, zapadnięta twarz jest pokrvta rzęsistym petem.Jego drugi obrońca, doktorGehrard Ortnarb z Hanoweru, pochyla się ku niemu z pytaniem, czy ma wystąpić oodroczenie przesłuchania do jutra.Hacke nie od razu go zrozumiał.Czy podoła? Kiwaenergicznie głową, że tak.Bije z niego zdecydowanie nieodwlekania sprawy.Jego koledzy z ławy oskarżonych rozglądają się po sali, jak gdyby nie uświadamiali sobiedoniosłości chwili.Znalezli się tu przypadkowo i na niewłaściwych miejscach.Tylkofilmowo urodziwy Frauenheim zdradza objawy niepokoju.Mimo iż odpowiadać będzieHacke, ale to wybija jego godzina.Cztery metry na prawo od Hackego zastępca głównego oskarżyciela, Amerykanin majorJames Biddle, rozkłada na stole papiery.Ruchy dużego, wymuskanego kota, któremu się niespieszy.W tej samej odległości, pri drugiej stronie klatki dla świadków, jegoprzeciwieństwo w posturze, Anglik Burkett, nakłada na nos cienkie szkła bez oprawy.Wygląda jak prezes fundacji dobroczynnej lub pastor witający wiernych na stopniach swojejświątyni.Upał na sali staje się coraz bardziej dotkliwy, choć klimatyzatory pracują bez przerwy.Dwie minuty minęły.Główny oskarżyciel, pułkownik Burkett, z kilkoma arkuszami dokumentów w ręku kłania sięprzewodniczącemu Sądu. Jeżeli Sąd pozwoli zaczyna zwyczajową formułką.Z notatnika Franka Capry: Fregattenkapitn Hacke w krzyżowym ogniu pytań.Płk Burkett: Gratuluję obrońcy kunsztu zawodowego.Przedstawił pan Sądowi wizerunekbohaterskiego dowódcy okrętu podwodnego, szlachetnego człowieka, który padł ofiarąwłasnego patriotyzmu.Jeszcze trochę, a Sądowi wypadłoby przeprosić Fregattenkapitna zaprzetrzymanie w więzieniu i puścić go do domu.Z przesłuchania wynika, że cała u-bootwaffe, ba, cala kriegsmarine składała się z admirałów zatroskanych o zdrowiepodwładnych, z oddanych sprawie oficerów i marynarzy, w ogóle z ludzi bardzo subtelnych.Czy istotnie tak było, zaraz się o tym przekonamy.Przeskoczymy w tym celu na południowąpółkulę, dziesięć tysięcy mil od Gdyni.Oto z frachtowca Silvester J.Walker, zatopionegona Oceanie Indyjskim na południe od zachodniego cypla Australii, w sierpniu czterdziestegoczwartego roku, ponad dwa miesiące przed zniknięciem Golden Cveeka, ocalało jedyniedwóch ludzi.Dowódca rewelacyjnego okrętu podwodnego, okrętu bardzo przestrzennego,widzi dwóch samotnych rozbitków na środku znanego z gwałtownych sztormów, huraganów,tajfunów oceanu.Więc ludzie ci, zostawieni na tym pustkowiu wodnym, nie mają szans prze-życia.I co ten szlachetny dowódca robi? Fregattenkapitnie Hacke, dlaczego pan nie podjąłich z wody?O: %7ładen z nich nie był kapitanem ani głównym mechanikiem statku.P: Czy istnieje podział rozbitków na ważnych i mniej ważnych?O: W sensie ogólnym nic mi o czymś takim nie wiadomo.P: A w sensie szczególnym?O: W niektórych przypadkach na Atlantyku okręty u-bootwaffe podejmowały rozbitkówna pokład.Jeżeli dobro okrętu tego wymagało.P: Jak się pan przekonał, że to nie był kapitan i główny mechanik?O: Podpłynęli do nas na tratwie.P: Pan osobiście rozmawiał z nimi?O: Tak.Zatopienia dokonano z zanurzenia.Trafiony statek momentalnie obrócił się stępkądo góry i zatonął
[ Pobierz całość w formacie PDF ]