[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Komunikacja ze statkiem jestoczywiście manipulowana, mogę przysiąc, że to nie moja żona pisała do mnie zapośrednictwem Tekstu.- W twojej rodzinie jest wszystko w jak najlepszym porządku.Nie rozumiem, dlaczegomieliby ci coś takiego robić? - Mark przyglądał się Jenny kątem oka.- Odkryłeś coś, czego niepowinieneś odkryć?Ben zamknął na chwilę oczy i westchnął, wzruszenie zaczęło dochodzić do głosu.- Jeśli coś mi się stanie, proszę cię, przyrzeknij, że nie będziesz tylko bratem dla Loren, aletakże ojcem dla moich dzieci.I jeszcze jedno.- Ben włożył rękę do kieszeni i wyciągnąłtriskelionzabrany z portu Horus, położył go przed Markiem, a jego oczy zabłysły.- Daj goMelisie i Larze, z tych.- Ben, ulegając sile emocji, wybuchnął płaczem, zakrywając ręką oczy-.z tych znalazłem tylko jeden.Kiedy wisiorek przechodził z ręki do ręki, Jenny podążała za nim spojrzeniem, wstrzymującoddech. Ten symbol.znam go".Resztę uzupełnił jej umysł.Zagłębił się bez opamiętania w przepaści pamięci, przetrząsnąłwszystko tak, że nie zdążyła się sprzeciwić i chwilę potem siedziała już na kanapie w salonie,naprzeciw pary roześmianych staruszków, o twarzach pooranych zmarszczkami, wyrażającychwzrokiem bezwarunkową miłość, do której zdolne było ich serce.Jenny opuściła głowę.Na szyi miała ten sam wisiorek.- Opowiedz o gaelickich korzeniach naszej rodziny - zwrócił się do niej dziadek.Dobrze to pamiętała, jakby wydarzyło się przed chwilą.Jakby upływ czasu nie niszczyłnajczystszych i najszczerszych emocji w jej życiu, bo były chronione w miejscu zawszedostępnym dla umysłu.Dałaby wszystko, żeby jeszcze raz uściskać swoich dziadków ibezpiecznie pozostać w tym wspomnieniu.Tymczasem otworzyła oczy, a Ben i Markobserwowali ją zdziwieni.- Co się dzieje? - zapytał Ben, wycierając sobie twarz.- Nic - odpowiedziała.- To tylko nagłe wspomnienie. Jedno z najszczęśliwszych z mojej przeszłości"29Zanim Mark zaczął sprzedawać różne przedmioty w sklepiku na peryferiach Mariny, przezpiętnaście lat pracował dla firmy Lax.Zakład produkował nie tylko kamery telewizyjne.Zbankrutowałby, gdyby tak było.Od momentu, gdy produkcja systemów kontroli załamała siępo wprowadzeniu przez rząd mikroczipów, fabryka nie tylko nie popadła w biedę, ale pokonaławszelką możliwą konkurencję.Mikroczipy też były opatentowane przez Lax.Szwagier Bena znał patenty i był w stanie wyprodukować takie urządzenie przy użyciusurowców i panelu ze specjalnym oprogramowaniem.Mark przyznał się Benowi, że w trudnymmomencie życia, po zwolnieniu go z Lax, zaczął produkować fałszywe mikroczipy.Nikt nigdygo nie nakrył: sklep, który otworzył, stanowił doskonałą przykrywkę, a Mark był typem raczejmało gadatliwym.- Telefon odniósł skutek, jakiego się spodziewałem - stwierdził mężczyzna, wracając na dół,gdzie był nieobecny przez kilka mi nut.- Za kwadrans zostawią mi samochód na zapleczu.Niezobaczę go już, prawda, Ben?- Nie sądzę.Ale możesz rozebrać moją terenówkę i sprzedać na części.Jest twoja.- Tak myślałem.Niezle, winni są mi przysługę, a poza tym to gruchot.Jeśli chodzi oterenówkę.nie, to zbyt ryzykowne.Pozbędę się jej.Ben nie mógł powstrzymać gorzkiego uśmiechu.- Pewnego dnia powinieneś się uwolnić także i ty.Widzisz całe to ohydztwo, uświadamiaszsobie tak samo jak ja!- Rozmawialiśmy już o tym milion razy - przerwał mu Mark.-Samotna wojna przeciwkowszystkim? Nie, nie będę walczył.Nie wiem, w jakie kłopoty się wpędzasz z tą dziewczyną imasz rację - im mniej wiem, tym lepiej.Jedno jednak jest pewne i pozwól, że ci to powiem -ryzykujesz bardzo dużo.Ben westchnął, zmarszczył czoło i opuścił oczy.- To jedyna właściwa rzecz do zrobienia, Mark.Kwadrans pózniej Ben siedział już w popielatym, starym, ośmio, może dziewięcioletnimsamochodzie Galera.Niewiele ich już jezdziło, to był stary model, a ta sama fabrykaprodukowała tylko ciężarówki i pojazdy użytkowe.Montowali ogumienie o tak nie-dostrzegalnym rowkowaniu, że przy pierwszej ulewie, gdyby nie uważał, mógłby wpaść wpoślizg.Wnętrze było zniszczone, tapicerka siedzeń podarta w wielu miejscach.Także ikaroseria była w złym stanie, wszędzie poobijana i porysowana.Gruchot - jak określił go szwagier - był jednak samochodem doskonałym, aby się oddalićbez rzucania się w oczy.Mark wręczył Benowi kartonowe pudełeczko z mikroczipem.%7łeby móc go wykorzystaćnatychmiast, Mark połączył tożsamość z osobą, która zmarła niecały miesiąc temu.Archiwacyfrowe w Gai z całą pewnością nie zarejestrowały jeszcze tej informacji, a więc urządzeniawykrywające nie powinny być przeszkodą.- Kiedy zszedłeś ze statku.jak udało ci się uciec przed wykrywaczami? - zapytał Mark, gdyJenny wsiadała do samochodu.- Wykorzystałem mój profil.Doskonale wiedzą, że uciekłem, poprosiłem nawet jedną zmoich koleżanek o zgłoszenie tego faktu, aby wykluczyć ją z ewentualnego oskarżenia owspółudział.Martwię się o to, co stanie się od teraz i pózniej.Nie wiem, jakie zamiary ma mójojciec, i nie mogę dłużej używać identyfikatora, w przeciwnym razie od razu odkryją, gdzie sięznajduję.A propos, ten samochód.- Bądz spokojny, satelita go nie namierzy.Ostatnia rzecz, Ben.Twój ojciec.dlaczego zostałuznany za zmarłego wiele lat temu? Jakiej tajemnicy strzegł?Ben przyglądał się przyjacielowi przez dłuższą chwilę.- Im mniej wiesz, tym lepiej.Zapomniałeś już? Proszę cię, nie opowiadaj nic Loren.Powiedz jej tylko, że ją kocham od pierwszego dnia, gdy spotkaliśmy się w Atenach.Mark potaknął i dwaj mężczyzni pożegnali się w długim i mocnym uścisku.Ben poczuł chłódmilczącego pożegnania.Można to było zrobić inaczej? Jeśli zdoła zabrać stąd Jenny albo jeślizostanie złapany i zabity, nie zobaczą się więcej.Ben zajął miejsce kierowcy, włączył silnik i odjechał.Opuszczał dzielnicę w pośpiechu,kierując się do wjazdu na autostradę.Prowadzona przez Bena Galera wjechała w duszny, letni poranek na autostradę okołogodziny ósmej czterdzieści.Jenny milczała przez cały czas.Myślała o tym, co zobaczyła i usłyszała, a lęk ciągle ją dręczył ipozbawiał oddechu, jak sznurek zaciśnięty na szyi.Tylko dzięki wspomnieniu staregowisiorka jej umysł przenosił się w szczęśliwą, ale odległą o całą wieczność rzeczywistość.Ben dojechał do przejścia kontrolnego i wyciągnął z pudełeczka, które wręczył mu Mark,różowy plastykowy mechanizm w kształcie walca, z zaokrąglonymi końcówkami.W tymmiejscu zostało zainstalowane oprogramowanie.Musiał włożyć do wykrywacza małeurządzenie, tak jak dzień wcześniej zrobił to z palcem wskazującym.- Nawet nie wiem, jak się nazywam
[ Pobierz całość w formacie PDF ]