[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Posłużyła się Nancy, dlazamydlenia wszystkim oczu.- Oczywiście, że tak - potwierdził; stał w drzwiach, patrząc na nią.- Wiedziałem, że tozrozumiesz.Mam tylko nadzieję, że biedna Fern niczego nie podejrzewa.Jesteś zadowolona,że popierałaś zawarcie tego małżeństwa? - Nie musisz być dla mnie okrutny tylko dlatego, że Fern została zraniona - odparłaAlice.- Jeżeli nie chcesz, bym ci przypomniała, jak mało obchodził cię Richard.Nigdy niechciałam, żeby ją poślubił.Gdybyś mnie poparł, nie musiałby przejść przez to wszystko.Nacisnął klamkę.- Zatem oboje możemy się winić - stwierdził i wyszedł.Alice zrzuciła pantofle z nóg.Lily miała jej pomóc się rozebrać, ale była taka blada ioczy mrużyła z powodu migreny, że Alice odesłała ją, nie pozwalając nawet uprzątnąćubrania.Nie tylko to nią powodowało; nie chciała, by Lily kręciła się tutaj.Była zadowolona,że Hugo zostawił ją samą, chociaż nie wierzyła, że dokucza mu noga.Tak jak ona, pragnąłbyć sam.Chciał przemyśleć sytuację, która mogła zniszczyć rodzinę, on zaś nie mógł do tegodopuścić.Richard poszedł do swoich pokoi w zachodnim skrzydle; Diana wymknęła się doRóżowego Pokoju.Fern i Brian powiedzieli dobranoc i udali się razem do siebie.Jeżelimiałoby dojść do rendez-vous, Brian musiałby wyjść nie budząc podejrzeń Fern.Alicezastanawiała się, jak to zamierza uczynić.Jej córka brała proszki na sen.Wiedziała, że Ferntrzyma je na wypadek, gdyby nie mogła zasnąć.On wymknie się pózniej.Kocham go, myślała Fern leżąc w łóżku i czekając, aż Brian wyjdzie z łazienki.Kocham go i nienawidzę jednocześnie.Nienawidzę go tak bardzo za to, co robi, że nawet niechcę obok niego leżeć; wzdragam się nawet przed przypadkowym jego dotknięciem.Ale nieopuści mnie.Nie ośmieszy i nie pokaże wszystkim, że jestem mu obojętna.Nikt o tym niewie prócz taty.Nie zniosłabym, gdyby mama się dowiedziała.Nie jest lepsza, nic dziwnego,że przypadli sobie do gustu.Robiła to samo, oszukując ojca, kiedy był na wojnie.Nigdy niezapomnę, jak przyłapałam ją z Armstrongiem.Jest kłamczuchą i oszustką; mój cholerny mążteż.Nienawidzę ich oboje.Ale także go kocham.Mogłabym mu wybaczyć, gdyby tylkoDiana, wstrętna mała dziwka, nie kręciła się tutaj nigdy więcej.Za każdym razem, gdy jąwidzę, myślę o niej i Brianie, że to robią, kiedy są razem.Zastanawiam się, czy stosująodwrotną pozycję? Ona powinna być na górze, jest zbyt drobna, by przyjąć taki ciężar.Jej umysł oszalał, produkując obsceniczne wizje, kiedy torturowała się szaleńczązazdrością.Powodowana nagłym impulsem odrzuciła kołdrę, przebiegła pokój i szarpnęła zaklamkę u drzwi łazienki.- Długo tam jeszcze będziesz? - zawołała.- Już wychodzę - odpowiedział Brian.Za zamkniętymi drzwiami zwlekał i zwlekał, zbierając siły do stawienia jej czoła;będzie nalegał, musi przekonać ją, by zażyła środki nasenne; w przeciwnym razie plan się niepowiedzie.Czuł, że atmosfera gęstnieje, i był tym zdenerwowany.Nie mogli wiedzieć.Nikt nie mógł wiedzieć.Połączyli się przeciwko Dianie, traktując ją chłodno i pogardliwie,ponieważ była obca.Chociaż skakali sobie do oczu, intrygowali pomiędzy sobą, mimowszystko stanowili jeden szczep, a Diana nie była jego członkiem - tak jak i on.Vandekarowie zawsze mogli się pogodzić i wspólnie wystąpić przeciwko nim.Nawet Alice,która - miał nadzieję - zdawała się być w pewien sposób ponad tym wszystkim, ponosiławinę.Diana potrzebowała go, a on nie był w stanie jej odmówić.Pragnął jej - podniecał się nasamą myśl o seksie z nią.Jego żona stała za drzwiami, szarpiąc za klamkę, jakby był małymchłopcem, któremu każą iść do łóżka.Nie chciał jej dotykać po Dianie.Pomyślał po razpierwszy, że może powinien się rozwieść?Fern nie wróciła do łóżka.Krążyła po sypialni, dotykając różnych przedmiotów iodstawiając je na miejsce.Zdjęcia blizniaków w każdym stopniu ich rozwoju.Fotografie jej iBriana z dawnych, szczęśliwych czasów.Próbowała tchnąć ducha w ten pokój, uczynić zniego część ich życia.Odsunęła zasłony.Na zewnątrz panowała ciemna noc, ale naturalnejwielkości marmurowe rzezby Kupidyna i Psyche odcinały się bielą, dopóki włączone byłygłówne światła.To próżność matki powodowała, że je iluminowano.Muszą jej cośprzypominać, nagie postaci w swych erotycznych pozach.Kiedy Brian wrócił do pokoju, zaciągnęła z powrotem zasłony.Weszli razem dołóżka.- Wyglądasz na zmęczoną, Fern.Mówiłaś, że nie spałaś dobrze poprzedniej nocy -powiedział obojętnie.Jak mogłam dobrze spać, skoro myślałam o tobie i o niej?- Wez na noc mogadon.- Zawsze mówisz, że nie powinnam go brać - sprzeciwiła się.- Sądzę, że tym razem powinnaś; na pewno lepiej wypoczniesz.Należy tylko uważać,żeby nie popaść w uzależnienie, to wszystko.Jego głos brzmiał bardzo naturalnie.Kiedy indziej byłaby wzruszona, że tak się o niątroszczy.- Przyniosę ci - powiedział i podniósł się.- Masz.Tylko jedną.Powinna pomóc.Przyjęła od niego pigułkę i szklankę wody.Ukryła proszek pomiędzy palcami i wypiładługi łyk wody.- Dziękuję, kochanie.- Poczytam trochę - oświadczył Brian.- Obróć się na bok; nie będę długo świeciłświatła.Fern zrobiła, co proponował.Pigułkę zaciskała w dłoni. Chciał mnie uśpić, żeby móc iść do niej.Czeka na niego, tam dalej, w korytarzu.Kiedy zgasił światło, zaczęła oddychaćgłęboko i regularnie.Nic się nie stało.Na tyle, na ile była pewna, spał.Główne drzwi domuzostały zaryglowane, włączono nocny system oświetlenia.Kupidyn i Psyche stali teraz wciemnościach.Nie zdając sobie z tego sprawy, przysnęła.Kiedy obudziła się pózniej zewzdrygnięciem, miejsce obok niej było puste.*Druga w nocy.Powinno być bezpiecznie.Nikogo, kto by widział go, wymykającegosię z sypialni i śpieszącego wzdłuż długiego, słabo oświetlonego korytarza.Nie do RóżowegoPokoju [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • lo2chrzanow.htw.pl