[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Kazała się im wykąpać i chybaposłuchali.Włosy i brody mieli umyte i przystrzy\one, lśniące pomadą, szaty nowe ischludne.Silve uwieszona ramienia Hugo miała na sobie czystą suknię zgranatowego aksamitu, a na jej palcu połyskiwała ślubna obrączka.Regeane wyrwało się szydercze parsknięcie.Spróbowała pokryć je kaszlem,ale Hugo nie dał się zwieść.Wiedział, \e się z niego śmieje.Poczerwieniał jak burak.Gundabald przeszył Re-geane spojrzeniem pełnym nienawiści.Nieopodal nich stałBazyl w asyście licznego oddziału \ołnierzy.Oczy Gundabalda mówiły wyraznie: Niedługo nie będzie ci do śmiechu".Regeane spowa\niała, przeszedł ją dreszcz.Elfgifa stała w towarzystwie Barbary i Emilii.Kiedy zobaczyła Regeane,chciała się wyrwać opiekunkom i podbiec do niej, ale zakonnice mocno trzymały jąza ręce.Po krótkiej szarpaninie dała w końcu za wygraną.Wśród gromadki sióstrzakonnych stała te\ starucha z noclegowni.Trzymała za rękę wyrostka.Regeanerozpoznała w nim Postumousa i uświadomiła sobie, \e ta kobieta, którą zawszeuwa\ała za posuniętą w latach, jest matką chłopca.Była tu nawet Cecelia w gęstymwelonie.Rufus stał w otoczeniu swoich ludzi po tej samej stronie Bazyliki, co- 394 -Borchardt Alice - Srebrna wilczyca - http://chomikuj.pl/tigrisekRegeane.Towarzyszyli mu nie tylko \ołnierze, ale i szlachta, przypuszczalnie jegowasale.Regeane nie przypuszczała, \e ten człowiek jest tak potę\ny.Obok niegostała grupka słu\ących Lucilli.Regeane rozpoznała wśród nich Faustę i Susannę.Najwyrazniej znajdowały się pod opieką Rufusa.Msza dobiegła końca.Akolici Hadriana odebrali od niego zdobny ornat.Zostałw prostej białej szacie Namiestnika Chrystusa.Wystąpił z oświetlonego świecamisanktuarium w czyste światło spływające ze sklepienia świątyni.Bazyl zaczął się przeciskać między swoimi ludzmi w stronę Gundabalda iHugo.Ubrany był wytwornie, jak szlachcic, ale na czarno-złotą tunikę miał nało\onąkolczugę.Hełm trzymał pod pachą.U pasa zwisał miecz.Stanąwszy obokGundabalda, uniósł rękę i oskar\ycielsko wymierzył palec w Hadriana.- Fałszywy kapłanie, jesteś papie\em nie z wyboru prawych chrześcijan,lecz z nadania samego złego! Jesteś sługą Szatana, i to on w swej bluznierczejprzewrotności osadził cię na Tronie Piotrowym.W kościele zrobiło się cicho, jak makiem zasiał.- Gdzie ona jest, Bazylu? - spytał Hadrian.Bazyl zdębiał.Dał się słyszeć tupot.Do Bazyliki wbiegli papiescy gwardziści,odpychając ludzi od wejścia i wypełniając boczne nawy.Zablokowali brązowepodwoje cię\ką \elazną sztabą.Tłum magnatów zgromadzonych w świątyni zafalował.Zakonnice zbiły się wciasne stadko.Kilka prze\egnało się znakiem krzy\a, ale Barbara tylko westchnęła.Chłonącej to wszystko Elfgifie oczy płonęły z podniecenia.Jednak dorośli zniepokojem śledzili rozwój wypadków.- Gdzie ona jest? powtórzył Hadrian.Tłumiona furia pobrzmiewająca w jego głosie wystarczyła, by uśmierzyćrodzącą się panikę.Tylko papie\ albo król potrafią przemawiać takim tonem -przemknęło przez myśl Regeane.Po raz pierwszy, od kiedy go poznała, ujrzała natwarzy Bazyla lęk.- Twoje \ycie wisi na włosku, Bazylu podjął Hadrian.- Gdzie ona jest?Bazyl rozejrzał się niespokojnie.Na placu przed Bazyliką czekało wielu jegopopleczników, ale tutaj, w środku, ludzie papie\a mieli przewagę liczebną.Hadrianschwytał go w potrzask.Regeane wyczuła poruszenie po lewej.To Antoniusz odgarniał opończę,odsłaniając rękojeść miecza.To samo czynił Maeniel stojący po jej prawej ręce.Obaj- 395 -Borchardt Alice - Srebrna wilczyca - http://chomikuj.pl/tigrisekprzysunęli się bli\ej.Ich gest powtarzali ju\ mę\czyzni w całym kościele.- Przyznała się! krzyknął Bazyl.- Bazylu odparł Hadrian - stosując odpowiednie środki nacisku, naka\dym mo\na wymusić przyznanie się do czegokolwiek.Chcę ją tu widzieć.I tonatychmiast.Regeane usłyszała serię poskrzypywań, zewsząd dobiegały stłumione okrzykizgrozy.Maeniel otoczył ją ramieniem, pociągnął na ziemię i przykrył własnym ciałem.Uniosła głowę i wyjrzała znad jego barku.Wśród ludzi papie\a byli łucznicy.Skrzypienie, które słyszała, wydawały napinane łuki.Większość mę\czyzn poszła zaprzykładem Maeniela, przypadając do ziemi i pociągając za sobą swoje kobiety.Bazyl i jego ludzie nadal stali.- O to chodzi? - powiedział Hadrian.- Nie ruszaj się, Bazylu.Jeślipadniesz na posadzkę, moi ludzie uznają to za znak do wypuszczenia strzał.Bazyl skinął na jednego ze swoich ludzi.Kiedy ten podszedł, szepnął mu cośszybko na ucho.Spojrzeli obaj pytająco na Hadriana.Hadrian kiwnął głową.śołnierz wybiegł z kościoła przez zakrystię.Bum! Bum! Bum!Regeane zapomniała o biskupach i kardynałach
[ Pobierz całość w formacie PDF ]