[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Uśmiechali się triumfalnie.- Ach, nieporównywalne - szepnął Cezar.- Moja droga, znajomość ztwoją rodziną to dla mnie największy uśmiech Fortuny.Fulwia uśmiechnęła i wzniosła toast.- Za nasze nieustające sukcesy.Niewolnicy wnieśli caput cenae, danie główne.Jedzenia było w bród.Pięćczy sześć rodzajów mięs: dzik z sosem śliwkowym, rzadko spotykany delikates,potrawka z wołowiny i grzybów, wątróbka z rusztu w tłuszczu z ło\yska, całepieczone prosię marynowane w zalewie z pieprzem, jagodami wawrzynu, rutą i oliwąz oliwek, a jako ostatnie w szeregu, chocia\ równie wyborne jak pozostałe mięsa,młode kozlę w sosie ze śliwek, wina, czosnku i oliwy.- Partyjski przysmak - zauwa\ył Cezar.- Czy to aluzja, droga córkoHortensjusza?- Czy Partowie są kolejni w twoim menu, Cezarze? spytała Fulwia,kiedy dyktator i królowa nało\yli sobie małe porcje delikatnego mięsa.- Nie wiem - odparł Cezar.- Jeśli uda mi się zebrać wystarczającefundusze.- Nie potrzeba nawet pytać, Cezarze - rzekła z afektowaną uni\onościąFulwia.- Trzeba - odparł.- Mam wielki dług u córki twego ojca i nie udało mi sięspłacić du\ej jego części.- Nie musisz się tym przejmować.To, co proponuję, przysporzy namniewiarygodnych bogactw.- Co?- Wino - powiedziała Fulwia.- Galia jest wyśmienitym krajem do uprawywinorośli.- Co.!- Wiem, wiem - rzekła, machając ręką - ale polowałam tam w wielumiejscach i mówię ci, panie, przy właściwych inwestycjach osiągnie siędwudziestokrotny zysk.Nie, więcej ni\ dwudziestokrotny.Pięćdziesięciokrotny.- 176 -Borchardt Alice - Noc Wilka - http://chomikuj.pl/tigrisekLucjusz chciał się ju\ roześmiać, kiedy zdał sobie sprawę, \e Cezar bierzepowa\nie słowa jego siostry.- Czego ci potrzeba? Ile ziemi? Ilu moich ludzi?- Pozostawiam to twojej hojności.W gabinecie mam przygotowanemapy.Wszystkie wojny przynoszą niewolników.Niewa\ne, skąd pochodzą.Moisłudzy mogą ich wyszkolić.- Uwa\am, \e to szaleńczy plan, ale nauczyłem się szanować twojeopinie.Bądz co bądz, ty i twój ojciec mieliście odwagę postawić na mnie.- Chciałbym prosić cię o jeszcze jedno.- Fulwia wdzięczyła się jaknastolatka.- O co?- Nie chodzi o mnie, ale o mojego brata.Zanim wyruszysz do Partii,zechciej przydzielić mu stanowisko w armii.Jeśli to mo\liwe, uczyń go jednym zlegatów.Cezar spojrzał nieprzeniknionym wzrokiem na Lucjusza.- Jak sądzę, jest ostatnim męskim przedstawicielem rodu, nieprawda\?To byłaby szkoda, gdyby niezwykle szlachetna rodzina Bazylich miała wymrzeć.Lucjusz miał nadzieję, \e strach - prawdę mówiąc, parali\ująca groza - nieodbija się na jego twarzy.Jeśli w tej chwili czegoś naprawdę nie potrzebował, tokolejnego stanowiska w wojsku.Przecie\ nawet najambitniejszy \ołnierz chce wkońcu wrócić do domu.Lecz miał przed sobą tego, który właśnie zakończył jedną okrutną wojnę i byłgotów wyruszyć i zacząć następną: samego Cezara.Nie tylko Lucjusz wytrzeszczył oczy.Cezar i Kleopatra wpatrywali się wniego, oboje lekko rozbawieni.Kleopatra za\egnała \enującą sytuację, mówiąc:- Wątpię, aby mę\czyzna, który świe\o wyleczył się z niemal śmiertelnejrany, miał ochotę natychmiast wyruszyć w bój.Twoja rana była niemal śmiertelna,prawda?- Tak, prawie śmiertelna i przez długi czas, prawie rok, sprawiała miwielki ból.- Tak, a legat musi wykonywać swoje obowiązki - rzekł Cezar - byćwystarczająco silny, \eby wypełniać rozkazy dowódcy.Zresztą problemy z moją- 177 -Borchardt Alice - Noc Wilka - http://chomikuj.pl/tigriseknową kampanią muszą poczekać do następnego lata.kiedy senat przestanieoddawać mi honory.Kleopatra roześmiała się, słysząc ironię towarzyszącą temu ostatniemustwierdzeniu.- I jak\e miłe są te honory - dodał Lucjusz.- Tak, jeśli ma się pewność, \e ci, którzy je oddają, czynią to szczerze,jak na kochających przyjaciół przystało.- Równie\ to stwierdzenie ociekałosarkazmem.- Niektórzy prawdziwie cię podziwiają.Na przykład Marek Antoniusz.Cezar i Kleopatra roześmieli się i wymienili spojrzenia pełne całkowitego,niczym nie zmąconego zrozumienia.Cezar kontynuował:- Spotkałem kiedyś na Forum centuriona, weterana moich wojengalijskich.Miał tylko jedną nogę, lecz zadbano o niego jak nale\y, nie musiał \ebrać.Mieszka ze swym wnukiem i jest powa\any.Taki los powinien spotykać sługipaństwa, ale często nie jest ich udziałem.Kiedy indziej wpadłem na takiego, który\ebrał.Chciał mi oszczędzić wstydu i unikał mojego wzroku, lecz poznałem go ikazałem sługom zanieść go do mnie
[ Pobierz całość w formacie PDF ]