[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Jed stanowczo przesadzał opisując wszystkietrudności.To wydawało się podejrzane.Zaczęła go wypytywać.Miała nadzieję, że przyzna się doznajomości ze zmarłym.Zaklinał się jednak, że zobaczył go po raz pierwszy na Raven's Island.Wkrótce pozostali dołączyli do zabawy i próbowali ustalić motywy zbrodni.Tylko Lynette milczała.Skupiła całą swoją uwagę na Martym, nieustannie dając mu do zrozumienia,że zna lepszy sposób spędzenia czasu niż zabawa w detektywów.On starał się nie zwracać na niąuwagi, ale gdy Lynette zaczęła rozpinać mu koszulę, poczerwieniał jak burak.- Do diabła, Lynette, zachowuj się po ludzku! - syknął ze złością.Pod koniec lunchu Lynette miała już dość reakcji Martwego.Wyciągnęła się na krześle w taki sposób,by podkreślić kształt biustu i wbiła wzrok w żyrandol.- Jeszcze jedno słowo na temat morderstwa, a zacznę krzyczeć lub usnę z nudów - westchnęła.- Nierozumiem, jak możecie w kółko zadawać te same głupie pytania i.Mon Dieu! A co to takiego?Lynette błyskawicznie weszła na stół.Ponieważ miała na sobie minispódniczkę i obcisły sweter,wszyscy mogli podziwiać jej figurę.Marty nie mógł oderwać oczu od jej nóg i zapewne o to tylko jejchodziło.Wspięła się na palce i wydobyła z żyrandola niewielką, kryształową buteleczkę z żółtawym płynem.Wyciągnęła szklany korek, powąchała zawartość i skrzywiła się.- Mon Dieu, ten smród mógłby zabić słonia! To pewnie trucizna.- Lynette urwała i rozejrzała siętriumfalnie dookoła.- No i na co przydało się wasze gadanie? Ja pierwsza znalazłam jakiś ślad! Byćmoże doktor został otruty właśnie tą trucizną.- Podała buteleczkę Scottowi i zeskoczyła na podłogę.- To dziwne, że właśnie ty zauważyłaś flakonik - powiedziała Ellie.- Miałam wrażenie, że z naswszystkich najmniej interesujesz się zbrodnią.- Zawsze miałam szczęście.I w kartach, i w miłości -Lynette mrugnęła do Marty'ego.- A może raczej od początku wiedziałaś, gdzie szukać -oskarżyła ją Ellie.- Przestraszyłaś się, że ktośmoże znalezć truciznę, więc postanowiłaś zrobić to sama.- %7łeby odwrócić od siebie podejrzenia? - zaśmiała się Lynette.- Przyznaję, że to rozsądna hipoteza.Proszę,Scott, odprowadz mnie na policję - uniosła połączone przeguby, tak jakby zapraszała go, aby założyłjej kajdanki.- Jeśli pani nalega, Mademoiselle LaTour, mogę panią zabrać na ląd - Scott pozwolił sobie na lekkiuśmiech.-I tak muszę zawiadomić policję o śmierci doktora.Dwie osoby zmieszczą się w motorówce.W motorówce? - zastanowiła się Ellie.Gdy obserwowała, jak Emerson opuszcza wyspę, niezauważyła przy kei żadnej motorówki.- Motorówka zniknęła - oświadczyła.- Rano zajrzałam do przystani i nie zauważyłam tam motorówki.- Czy jest pani pewna? - spytał Scott marszcząc brwi.- Była dobrze zacumowana.- Ellie ma rację - poparł ją Marty.- Pół godziny temu też byłem na dole i nie widziałem żadnejmotorówki.Musiała się urwać z cumy podczas nocnej burzy.Czy istnieje jakiś inny sposób, żebyskontaktować się ze światem?- Jak państwo wiedzą, w domu nie ma telefonu- stwierdził Scott.- Wydaje mi się, że w obserwatorium jest stary nadajnik radiowy.Spróbuję gouruchomić.Jeśli mi się nie uda, musimy czekać do poniedziałku, kiedy przypłynie łódz z dostawąjedzenia i paliwa do generatora.Rozwój wydarzeń bynajmniej nie zaskoczył Ellie.Zgodnie z logiką kryminałów, powinni zostaćodcięci na wyspie, bez możliwości porozumienia się ze światem.Pozostali goście usiłowali udać zmartwienie, ale niezbyt im to wychodziło.Bawili się zbyt dobrze,żeby właściwie odgrywać swoje role.Jedynym wyjątkiem była Abby Stone, która sprawiała wrażenie,jakby traktowała całą historię poważnie.Gdy uniosła do ust widelczyk z kawałkiem ciasta, wszyscyzauważyli, jak drży jej ręka.Ellie postanowiła, że odciągnie ją na bok i powie o telefonie w kuchni.Może Abby uspokoi się nieco, jeśli dowie się, że w rzeczywistości wcale nie są pozbawieni łączności?Plaża na Raven's Island była ukryta w niewielkiej zatoce po wschodniej stronie wyspy.Otaczało jąwysokie urwisko.Na wschód widać było już tylko Atlantyk.Ellie doceniła izolację i spokój tegomiejsca, ale zwróciła również uwagę na potencjalne niebezpieczeństwa
[ Pobierz całość w formacie PDF ]