[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Prawdziwy smok to coś więcej niżskrzydła i łuski.Prawdziwe smoki potrafią zmieniaćnaturę umysłu, mogą sprawiać, by ich ofiary myślałyrzeczy nie do pomyślenia.- Prawdziwy smok jest rodzajem czaru poznaniaczwartorzędowego? - Shannon głośno sapnął.- Tak - odpowiedział Fellwroth, nie spuszczającwzroku z Nikodemusa.- Tylko prawdziwy smok możeprzedostać się ponad demonami do góry Calax.Tamożywilibyśmy Los, korzystając z twojej umiejętnościczarowania w prajęzyku.Los mógłby wtedy ułagodzićoszalałe demony i zerwać ich więzy z antycznym kon-tynentem.Wreszcie zaczęłaby się Wojna Dysjunkcji.- Czemu więc wysłałeś smoka do ataku na Trilinon?- zapytał Shannon, po czym roześmiał się cierpko.-Nie, niech zgadnę.Zabiłeś Tajfona, zanim smok zostałukończony, a kiedy sam próbowałeś go ukończyć, nieumiałeś uczynić go dość potężnym, by przedostał sięprzez demony.Wysłałeś więc smoka przeciwko Trilinon,żeby siać zniszczenie.Fellwroth wyszczerzył zęby do wielkiego maga.Shannon odpowiedział uśmiechem pozbawionym we-sołości.- Czyli mam rację.Ale powiedz mi, czemu zabiłeśTajfona.Czemu sabotowałeś własny plan?- Tajfon był durniem - wysyczał stwór.- Starypierdziel tak bardzo skupił się na ożywieniu Los, że zu-pełnie pominął fakt, iż to ja byłem jego dziedzictwem.Narażał moje życie z powodu zupełnych błahostek.Kiedywięc szmaragd pokazał mi, jak mogę go zabić w rzece,zrobiłem to i ukradłem część demonicznego bożegoczaru.Tak właśnie nauczyłem się manipulować snami.- Czyli na tym kontynencie nie ma więcej demonów?- Nikodemus uniósł brwi.- Do powstrzymania Dysjunkcjiwystarczy nam zabić ciebie?- Niezupełnie, chłopcze.- Fellwroth odsłonił zęby wdrapieżnym uśmiechu.- Wraz z Tajfonem w każdymludzkim królestwie założyliśmy tajne kulty, które będądążyć do zrodzenia prawdziwego członka rodzinycesarskiej.Jeśli chcesz zapobiec Wojnie Dysjunkcji,potrzebujesz mnie.Pomogę ci zniszczyć te kulty albonimi rządzić.Możesz wybrać, co zechcesz, ale aby miećjakąś nadzieję na ich odkrycie, musisz mnie ochronićprzed magami i tą wredną kobietą.- Fellwroth kiwnąłgłową w stronę czegoś za plecami Nikodemusa.- Niechcę przy sobie zdrajczyni.Podeszła Deirdre, miotając z zielonych oczu błyska-wice furii.Odzyskała swoją boginię, swoją prawdziwąmiłość.- Jak mogłam cię zdradzić, potworze - zapytała - skoro od początku pragnęłam wyłącznie twojej śmierci?Nikodemusowi przyszło coś do głowy.- Fellwroth, jak znalazłeś arkę Boann? Czemują tu sprowadziłeś?Stwór się roześmiał i popatrzył na Deirdre.- Chcesz powiedzieć, że ona nie wie? Jej puszczalskabogini o niczym nie powiedziała?- Uważaj na język.- Deirdre zrobiła krok do przodu iwymierzyła dwuręczny miecz w stronę głowy stwora.-Albo ci go utnę.- Nikodemusie, Boann jest zdradziecka - ostro odpo-wiedział Fellwroth.- Chce zdobyć kontrolę nad tobą.Shannon wystąpił do przodu i ściągnął w dół rękęDeirdre wyciągniętą z mieczem.- Musimy postąpić z tym bardzo delikatnie - szepnął.Fellwroth dalej wpatrywał się gniewnie w kobietę.- Zawarliśmy z Boann umowę.Bogini zgodziła sięsłużyć Dysjunkcji, jeśli będzie mogła zostać potężnymdemonem.- Kłamiesz! - warknęła Deirdre.- Spokojnie - rzucił Shannon, kładąc dłoń na jej ra-mieniu.Fellwroth się zaśmiał.- Głupia dziewczyna.To ty negocjowałaś nasząumowę.Zaoferowałaś się złapać dla mnie Nikode-musa, ponieważ wtedy nie znałem jeszcze jego toż-samości.Deirdre popatrzyła na swoich towarzyszy.- Nie słuchajcie go.Próbuje cię oszukać, żebyś zrobiłsię nieufny względem Boann.- Deirdre, skąd on wiedział, gdzie znajduje się arkaBoann? - Nikodemus spojrzał jej w oczy.Odpowiedział mu Fellwroth.- Dziewczyna błagała mnie o życie, gdy dopadłemją w tej chthonicznej wieży.Powiedziała mi, gdzieznajdę arkę i jak wziąć z zaskoczenia pilnującychją druidów
[ Pobierz całość w formacie PDF ]