[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Szkolił się do tej misji przez całe życie i wreszcie się tu znalazł.Wszystko było zarazem obcei znajome – była pora zabierać się do pracy.Wybrał pierwszą z brzegu niewinną wiadomość, która potwierdzała, że dotarł do miasta bezpiecznie i zgodnie z planem.Wysłał ją na anonimowy adres, monitorowany przez grupę wywiadu z ambasady w Camelocie na Mimasie.Na niego też czekała tam wiadomość, równie nieszkodliwa – wideo z dziećmi chlapiącymi się w płytkim basenie.Speksy wyekstrahowały z niego ukryty tekst i rozszyfrowały go.Otrzymał drugie, dodatkowe zadanie: zlokalizować i w miarę możliwości ułatwić ewakuację dwóch osób porwanych przez agentów pracujących dla Marisy Bassiego, prawdopodobnie przetrzymywanych w samym Paryżu lub w jego okolicy.Zapamiętał wszystkie szczegóły i zatarł wszelkie ślady po tej wiadomości.Demon, który potworzył fałszywe tożsamości, pozakładał mu także trochę kont na różne nazwiska, a na każdym był niewielki kredyt lub trochę kudosów.Za pomocą jednego z nich zakupił sobie potrzebne materiały: pospolite odczynniki oraz sprzęt wykorzystywany przez wielu paryżan do domowego wyrobu wina czy piwa.Fermentory napełnione roztworem pożywki poustawiał w nieużywanym technicznym tunelu, zaszczepił je zwykłymi drożdżami i wrócił trzy dni później, kiedy się rozwinęły, żeby dodać do nich mikrokropki zawierające fagi, które miał ukryte pod paznokciami stóp.Fagi przeniknęły do komórek drożdży, zmieniając je w chemiczne fabryki.Jedna kultura metabolizowała mocznik i produkowała prosty, ale silny plastyczny materiał wybuchowy.Dwie inne fabrykowały wirusy.Czwarta – zwykłe wino.Dwa rodzaje roztworu zawierającego wirusy zamroził.Z plastiku zrobił małe, ale skuteczne bomby, które poumieszczał w różnych kryjówkach na terenie miasta, gotowe do podłożenia.Wino zaś zlał do butelek i ustawił je na półce w pokoju, na wypadek gdyby komuś przyszło do głowy sprawdzić, po co kupował ten sprzęt.Potem skrupulatnie wyczyścił i wysterylizował fermentory i schował je do szafy.Wszystko to zajęło mu tydzień ciężkiej pracy.A do tego, jako Ken Shintaro musiał co drugi dzień pracować przez sześć godzin na farmie rurowej.Ale nie miał czasu na odpoczynek, bo zadanie miało swój termin: przylot do układu Saturna okrętu Leśnykwiat, będącego w drodze.Już pierwszego dnia po przylocie wgrał do miejskiej sieci parę demonów, które teraz zaczęły się ujawniać.Kilka razy padła giełda, na której obywatele handlowali towarami i karmą.W przypadkowych chwilach przepustowość sieci spadała prawie do zera – to demon zżerał jej zasoby gigantycznymi, bezsensownymi obliczeniami.Pojawiły się problemy z energią.Tymczasowe spadki napięcia, a potem potężna kaskadowa awaria, która przez cały dzień przetaczała się z dzielnicy do dzielnicy.Miasto zaczęło uświadamiać sobie, że jest atakowane.Burmistrz apelował o rozwagę i czujność.Ken Shintaro, jak wszyscy nowo przybyli, został przesłuchany przez oficera pokojowego, ale jego legenda była nieprzemakalna.Ken lubił spacerować po mieście.Odwiedzał różne bloki mieszkalne i budowle publiczne.Wałęsał się po parku nieopodal ośrodka, w którym mieszkała Avernus ze swoją ekipą.Widział ją parę razy, a raz nawet udało mu się przeniknąć do środka, zgłosił się bowiem na ochotnika do rozładowania palety z zaopatrzeniem.Potem codziennie przechodził koło ośrodka.Ale wychodził także na długie spacery na zewnątrz.Przechodził przez farmy organizmów próżniowych.Obserwował przyloty i odloty statków z portu kosmicznego.Zajrzał do kilku schronów w promieniu dnia od miasta, czasem nawet nocował w nich przed powrotem.W mieście było parę kawiarenek, barów i saun odwiedzanych przez Zewnętrznych, którzy przyjechali do miasta w ramach młodzieńczej wędrówki – miejsc, gdzie mogli wymieniać się plotkami, opowieściami, informacjami o pracy i darmowych lotach, Ken Shintaro na ogół jednak trzymał się na uboczu.Był przyjazny, ale zdystansowany.Cichy, pracowity, poważny młody człowiek.Przykładał się do pracy na farmie, skrupulatnie wywiązywał z drobnych prac konserwacyjnych, za które odpowiedzialni byli lokatorzy bloku, w którym mieszkał.Tak właśnie poznał Zi Lei, choć za pierwszym razem właściwie nie zwrócił na nią uwagi.Oboje należeli do grupy sześciorga mieszkańców, którym powierzono wymianę osadników pyłu w centralnym uzdatniaczu powietrza budynku – wymagało to założenia kombinezonów z kapturami i masek, wyciągnięcia szuflad zsypowych pod wałem wentylatora, zmiecenia zbrylonego pyłu do worków na kompost, założenia szuflad z powrotem i odkurzenia maszynowni.Po wszystkim Ken Shintaro poszedł z resztą grupy na herbatkę, przez chwilę słuchał ich plotek, a potem się wymówił.Dwa dni później znów wpadł na Zi Lei, na Nieustającej Debacie Pokojowej.Owa debata zaczęła się jako najzwyklejsze publiczne forum, zorganizowane przez grupkę obywateli, żeby stanowić krytyczną przeciwwagę dla wojowniczych, głośnych przemówień i taktyki burmistrza Bassiego.Miało też wypracować i wypromować alternatywę dla jego politycznych posunięć.Od tego czasu działało ono nieprzerwanie.Dwadzieścia cztery godziny na dobę, siedem dni w tygodniu.Każdy mógł wejść na mównicę i mówić, póki większość publiczności nie zdecydowała, że już dość.Aprobatę wyrażano ciszą – przynajmniej tak z grubsza: na ogół wyglądało na to, że co najmniej połowa widowni nie zwraca na mówców uwagi, lecz zajmuje się prywatnymi rozmowami i dyskusjami, rozdawaniem darmowego jedzenia lub samodzielnie wydanych broszur (w Paryżu na nowo wynaleziono prasę drukarską, gazety i książki) albo wręcz znika w jakichś prywatnych wirtualnych nirwanach.Dezaprobata zaczynała się od pokrzykiwań i powolnych oklasków, po czym powoli rozprzestrzeniała się od uważnych słuchaczy po nieobecnych.Ci przerywali, żeby przyłączyć się do wyrazów niechęci wobec mówcy, na którego dotąd nie zwracali uwagi.Mówców, którzy nie chcieli ustępować, ochotnicza straż debaty teatralnie aresztowała, ściągała ze sceny i wyprowadzała z budynku.Czasem musieli to robić kilka razy z rzędu, gdy wyrzucony mówca wbiegał innym wejściem i próbował znów zająć mównicę [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • lo2chrzanow.htw.pl