[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Austin dotarł na szczyt i od razu popędził do Ariel, zamykającją w przyjacielskim uścisku.- To było cudowne - powiedział.Widząc go, trzymającego Ariel w ramionach, coś we mniezmiękło.Nie wyobrażałam go sobie, jako 'przytulacza'.Wydawał siębyć zdystansowany i taki brytyjski, jak ktoś, kto raczej zaproponujeuścisk dłoni, a tu proszę, stał tam z ramionami otoczonymi wokółmojej nowej koleżanki, po tym, jak uprzednio uratował ją naściance.- Czyż to nie jest wprost urocze? - Charles zachichotał.- Córkamiliardera i syn gwiazdy rocka.To trochę oklepane, ale&- Koleś, zamknij się! - opuściłam brzeg mojej basebalówki24,by móc zablokować go psychicznie.Wracając wzrokiem naplatformę, Austin wreszcie uwolnił Ariel z objęć, która sięuśmiechała.Pomachała do mnie w dół, więc jej odmachałam.Austin posłał mi lekkie skinienie, ale się nie uśmiechnął.Cobyło ok, ponieważ byłam trochę zmieszana w tej chwili.Narkotyki?Ból? Pogłoski rozgłaszane przez jakąś zwariowaną laskę? A teraz tamisja ratunkowa na ścianie? W Austinie Bridgesie jest coś więcej,niż większości się może wydawać.24 czapka z daszkiem ;)85 Never Cry Werewolf86 Heather DavisROZDZIAA VIITej nocy, iskry z ogniska Cam Crescent wzbijały się wkierunku ciemnego nieba, jak spadające gwiazdy, z tą jedynąróżnicą, że robiły to w odwrotnym kierunku.W pobliżudrewnianych kłód, ustawionych w kole, służąc za ławki, formowałysię kliki obozowiczów, skąd słychać było ożywione rozmowy.Gromadka gotów, bez czarnego eyelinera siedziała posępnie,sprawdzając sobie nawzajem puste miejsca po kolczykach.Kilkupulchnych uczestników debatowało nad różnymi technikamipomnażania pieniędzy.Niektórzy z tych bardziej niepokornychchłopaków, siłowało się na rękę.Wokół unosił się zapach słodkich, podpiekanych na ogniu,pianek marshmallows25.Ariel nadziała jedną z tych złotychgąbeczek na czubek patyka, po czym po zapieczeniu, zjadała.Marshmallows są smaczne, ale ja poważnie potrzebowałam moichstarych, dobrych żelowych robaczków, które, jestem święcieprzekonana, że zostały pochłonięte przez Cynthie Crumb wraz zmoimi romansidłami.Spojrzałam na Austina, który siedział trzy ławki dalej.Jegooczy mieniły się złotem w blasku ognia, a światło płomienitrzaskały naprzeciwko jego silnego wyrazu twarzy.Patrzył na mnie.Poczułam się dziwnie - nie zle i nie dobrze, po prostu dziwnie.Kręciłam się na kłodzie, starając się poczuć komfortowo.- Czemu Austin się tutaj gapi? Mam jakiegoś pryszcza czy coś?- zapytała Ariel, starając się poprawić grzywkę.- Nie, nie.To nie ty.To ja.25 Słodkie pianki, które są często przygotowywane na ogniskach.Jada się je z herbatnikami iczekoladą.87 Never Cry Werewolf- No tak, nigdy nie chodzi o mnie - powiedziała Ariel iwestchnęła.Włożyła ręce do kieszeni swojej kangurki.- Chyba żeliczyć tego chłopaka, którego poznałam dzisiaj na łucznictwie.Prica.Prica Fentona.Pochodzi z Georgii.Myślę, że jest trochędziwny.- Wszyscy kolesie tutaj są dziwni - powiedziałam.- Noo, super& - powiedziała Ariel gdy jej pianka na patykuzajęła się ogniem.- Mogłabyś.oh, dobra, zapomnij.- Nagleupuściła kijek i przysunęła się do mnie bliżej.- O co chodzi?Ariel kiwnęła głową, wskazując Charlesa po drugiej stronieogniska, gdzie rozglądał się za miejscem.- Ooo nie! Tutaj na pewno nie posadzi swojego tyłka.- Ej, przecież to kolejny pozer - powiedziałam.- Nie przejmujsię nim.W mojej szkole było takich na pęczki.- Ciągle zapominam Shelby, że jesteś nowa.Tutaj jest znaczniegorzej - powiedziała Ariel.- Ludzie potrafią być bardzo okrutni.Wykorzystają twoje słowa przeciwko tobie.Albo zrobią cośpodobnego.Obserwowałyśmy Charlesa jak zajmuje miejsce na ławce obokgotów.- Widzisz.Jesteśmy bezpieczne.- Podniosłam kijek Ariel ipodałam jej go do rąk.- Wolne? - zapytał niewysoki chłopak z południowymakcentem.Nawet w słabym świetle ogniska mogłam zobaczyć rumieńceAriel.- Oh.nie, wolne - powiedziała posyłając mi spojrzenie.Po chwili zajął miejsce, i on i Ariel, zaczęli rozmawiać.Tobyło naprawdę słodkie.Mogłabym powiedzieć, że Ariel go lubi, bo88 Heather Davisrumieńce nie znikały.Była całkowicie zaabsorbowana jakąśopowieścią o kocie Prica.Czułam się jak piąte koło u wozu.I wtedy zobaczyłam Cynthie, która pojawiła się ze swoimfuterałem na gitarę.Zwietnie.Teraz najbardziej ze wszystkiego,pragnęłabym znalezć się w jakimś cichym miejscu.W domu wieleczasu spędzałam sama.Niemal każdego wieczoru Priscilla gdzieśwychodziła albo robiła zakupy z przyjaciółmi, a tata miał wielespotkań o dość póznych porach.A to oznaczało, że miałam cały domdla siebie.Cichy i spokojny dom, dobrą książkę i opakowanieżelowych robaczków były komfortem, którego potrzebowałam.Niebyłam przyzwyczajona do hałasów, które idą za mieszkaniem zinnymi ludzmi albo do odgłosów tego gównianego obozu, którestawały się wokół coraz intensywniejsze.Wiedziałam, że łamię zasady, ale czułam, że potrzebuję chwilisamotności.Zwróciłam się do Ariel.- Ej, jeżeli ktoś będzie o mnie pytał, to czy możesz mnie kryći mówić, że poszłam do łazienki?Wcale jej to nie przeszkadzało, nie spuściła nawet wzroku zPrica.- Ok, to niedługo wrócę - wyszeptałam.Poczekałam, aż grupadzieciaków poszła po więcej pianek i wtedy się wymknęłam.Nigdy nie bałam się ciemności.Czasami mam nawet takiechwile kiedy to, to czego najbardziej pragnę, to zatopić się wwannie przy zgaszonym świetle.Bez świec.Bez muzyki.Tylkoodgłos kapiącej wody z kranu.To takie kojące.Czułam się tak teraz,stojąc wśród tych wszystkich drzew.Mogłam oglądać płonąceognisko w oddali, gdzie ledwo słyszalne były te okropne dzwiękitworzone przez gwar nastolatków, i zostać tak z dotrzymującą mitowarzystwa ciemnością.A przynajmniej przez chwilę.Podczasdrugiego refrenu 'YMCA'26, który, jestem przekonana, że nie był26 http://www.youtube.com/watch?v=CS9OO0S5w2k jeśli ktoś nie zna i chce posłuchać :&89 Never Cry Werewolfnapisany do odgrywania go na gitarze, poczułam dłoń na ramieniu.Podskoczyłam wysoko i omal nie krzyknęłam.Austin.- Wielkie dzięki! - powiedziałam, uderzając go w ramię za to,że mnie przestraszył.- Ciebie też jest miło widzieć - odpowiedział.Zapięłam bluzę, jakbym dopiero teraz poczuła chłódwieczornego powietrza.Austin uśmiechnął się.- Mrok.Przyjemny, prawda?- Powinieneś być przy ognisku.- Tak jak i ty - powiedział wzruszając lekko ramionami.Odwróciłam się i oparłam się o pień drzewa.Chciałam przesłaćmu w sposób niewerbalny komunikat typu 'odejdz, ale już', ale mojegłupie usta w ogóle się nie zamykały.- Jeszcze raz, dzięki za pomocAriel.Uśmiechnął się.- Potrzebowała jedynie trochę zachęty, to wszystko.- Na tej ściance byłeś sporo nad nią.Jak ci się udało dotrzeć doniej tak szybko?- Jestem dość zwinny - powiedział z domieszką uśmiechu.- Wkażdym bądz razie - Powiedział - dzięki za obronę mojego honoruprzed Charlesem.Widziałem jak cię nękał.Przypuszczam, że poszłoo mnie.- Tak [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • lo2chrzanow.htw.pl