[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Muzyka przywracaÅ‚a życie, nie Å›mierć obecnemu czynieobecnemu trupowi, dla którego Å›piewano mszÄ™.MiaÅ‚em sÅ‚uchawki.PosÅ‚uszny rzymskiejliturgii i Å‚aciÅ„skim zdaniom, za którymi z trudem staraÅ‚em siÄ™ nadążyć, Mozart prosiÅ‚ o wiecznyodpoczynek, czy raczej o inne życie, chociaż nie byÅ‚o żadnej ceremonii, nie widziaÅ‚em przedsobÄ… drzwi koÅ›cioÅ‚a ani cmentarza, ani ksiÄ™dza, nie byÅ‚o zginania kolan, żadnego kadzidÅ‚a, a gdytylko zabrzmiaÅ‚o Kyrie, usÅ‚yszaÅ‚em coÅ› w rodzaju pogaÅ„skiego szaleÅ„stwa.Troglodyci wyszlitanecznym krokiem z jaskiÅ„, żeby przyjąć zmarÅ‚Ä…, nie pod sÅ‚oÅ„cem czy pod księżycem, ale wmlecznej mgle, która zawdziÄ™czaÅ‚a Å›wietlistość wyÅ‚Ä…cznie sobie samej.Jaskinie dosyćprzypominaÅ‚y dziury w wielkim przeciÄ™tym krÄ™gu gruyère a, a pozbawieni ludzkich wymiarówtroglodyci, rozeÅ›miane, wrÄ™cz komiczne maszkary roiÅ‚y siÄ™, taÅ„czyÅ‚y, by przyjąć nowÄ… zmarÅ‚Ä…, a zatem  bez wzglÄ™du na wiek  mÅ‚odÄ… zmarÅ‚Ä…, tak by mogÅ‚a przywyknąć bez trudu do nowegożycia, które dostaÅ‚a jak radosny dar Å›mierci albo wiecznego żywota, szczęśliwa i dumna, że otowyrwaÅ‚a siÄ™ z ziemskiego padoÅ‚u; dni gniewu, tuby, drżenie królów, to nie byÅ‚a msza, leczwyÅ›piewane libretto opery, w niecaÅ‚Ä… godzinÄ™, w czasie agonii, przeżywanej i odgrywanej wpanice, że traci siÄ™ Å›wiat, by znalezć siÄ™ w jakim? W jakiej formie? PrzejÅ›cie podziemnymikorytarzami, odrażajÄ…cy grób, pÅ‚yta, ale zwÅ‚aszcza radość górujÄ…ca nad strachem, prÄ™dkość, jakiejnabraÅ‚a konajÄ…ca, by pospiesznie odejść z tego Å›wiata, pozostawiajÄ…c nas na Å‚askÄ™ zdawkowychgrzecznoÅ›ci powszedniego dnia, wznieść siÄ™, nie zejść, lecz wznieść siÄ™ ku Å›wiatÅ‚u ze Å›miechemi, kto wie, może kichniÄ™ciem, oto w czym braÅ‚em udziaÅ‚ od chwili rozpoczÄ™cia Dies irae po jakżesÅ‚ynny ósmy takt Lacrimosy, nie dostrzegajÄ…c kolejnych taktów, godzÄ…c siÄ™ z tÄ… wesoÅ‚oÅ›ciÄ…,rzekÅ‚bym nawet z wolnoÅ›ciÄ…, która nie cofa siÄ™ przed niczym.Kiedy po dÅ‚ugich dniach niepokojui wahaÅ„ mÅ‚ody chÅ‚opak decyduje siÄ™ zmienić pÅ‚eć, co wyraża dość okropne sÅ‚owotransseksualizm, gdy już podejmie decyzjÄ™, przepeÅ‚nia go radość na myÅ›l o nowej pÅ‚ci, o dwóchpiersiach, które naprawdÄ™ bÄ™dzie pieÅ›ciÅ‚ zbyt maÅ‚ymi i wilgotnymi dÅ‚oÅ„mi  depilacja i w miarÄ™jak czÅ‚onek bÄ™dzie wiÄ™dnąć rosnÄ…ca nadzieja, że odpadnie, caÅ‚kiem bezużyteczny  radość byćmoże bliska szaleÅ„stwa, gdy mówiÄ…c o sobie, nie powie już  on , lecz  ona i uÅ›wiadomi sobie wtym momencie, że gramatyka także dzieli siÄ™ na dwoje i że skoro obraca siÄ™ wokół wÅ‚asnej osi;jedna poÅ‚owa odnosi siÄ™ do niego, ta żeÅ„ska, podczas gdy druga byÅ‚a narzucona przez jÄ™zyk.PrzejÅ›cie z tej jednej do nieowÅ‚osionej poÅ‚owy musi być czymÅ› rozkosznym i strasznym. Zalewamnie twoja radość& . %7Å‚egnaj, droga poÅ‚owo, umieram dla siebie& .Porzucić znienawidzonÄ…,lecz znanÄ… mÄ™skÄ… postać to zostawić Å›wiat dla karmelu albo leprozorium, porzucić Å›wiat spodnidla Å›wiata stanika, to ekwiwalent oczekiwanej, ale budzÄ…cej grozÄ™ Å›mierci, i czyż nie da siÄ™porównać tego do samobójstwa, by chóry mogÅ‚y zaintonować Tuba mirum? TransseksualistabÄ™dzie wiÄ™c potworem i bohaterem, także anioÅ‚em, bo nie wiem, czy któryÅ› mężczyzna posÅ‚użysiÄ™ choć raz owym sztucznym Å‚onem, chyba że caÅ‚e ciaÅ‚o i jego nowe przeznaczenie okaże siÄ™wyÅ‚Ä…cznie przepastnym żeÅ„skim organem, gdy zwiÄ™dÅ‚a mÄ™skość odpadnie; gorzej: kiedy upadnie.Groza zacznie siÄ™ z chwilÄ…, gdy stopy stawiÄ… opór, nie chcÄ…c zmaleć: kobiece buty, szpilki wrozmiarze 43-44 sÄ… rzadkoÅ›ciÄ…, ale szczęście przesÅ‚oni wszystko, szczęście i uczucie radoÅ›ci.Requiem to mówi, radość i obawa.I ujrzaÅ‚em, jak PalestyÅ„czycy, szyici, Boży SzaleÅ„cy, którzyspieszÄ… ze Å›miechem na ustach ku swym Przodkom z jaskiÅ„, oraz zÅ‚ote pantofle w rozmiarze43-44 pÄ™dzÄ… poÅ›ród wybuchów Å›miechu naprzód, mieszajÄ…c siÄ™ z uciekajÄ…cymi w trwodzepuzonami.DziÄ™ki owej radoÅ›ci w Å›mierci, czy raczej w odnowie, sprzecznej z tym życiem,pomimo żaÅ‚oby, etyki szwankowaÅ‚y.Radość transseksualisty, radość Requiem, radośćkamikadze& radość bohatera.Choć wy, ludzie Zachodu, niechÄ™tnie suszycie dÅ‚onie, zbliżajÄ…c je do otworu suszarki zestrumieniem ciepÅ‚ego powietrza, gdyż nie tyle czerpiecie przyjemność z ich suszenia, ile szkodawam zmoczyć rÄ™cznik, zaznaliÅ›cie, zwÅ‚aszcza bÄ™dÄ…c dziećmi, szczęścia, stojÄ…c na deszczupodczas ulewy, szczególnie latem, gdy woda, która leje siÄ™ i was moczy, jest ciepÅ‚a [ Pobierz caÅ‚ość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • lo2chrzanow.htw.pl