[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Zniosę wszystko, żeby na-leżeć do ciebie.Jej słowa zaskoczyły go.Stwardniał jeszcze bardziejw jej ciele, jeśli w ogóle było to jeszcze możliwe.- Zobaczymy - mruknął.Zanim zdążyła zastanowić się nad tą dziwną odpowie-dzią, zawładnął jej ustami.Całując ją namiętnie i mocno,równie mocno pchnął w głąb jej ciała.Nagły ból sprawił, że stęknęła, ale Jackson nie prze-stawał jej całować, trzymając ją mocno i pozwalającprzyzwyczaić się do wrażenia ciasnoty, niewygody i dziw-nego doświadczenia, jakim było tak bliskie złączenie sięz mężczyzną, którego kochała.Po chwili zaczął się poruszać, z początku powoli, jak-by próbując.Wpatrywał się w nią palącym spojrzeniem,które powodowało, że coś ściskało ją w żołądku.- Czy.czy wszystko w porządku?- Tak - skłamała.Nadal czuła się dziwnie i niezbytwygodnie, czując go w sobie.Na szczęście nieprzyjemnewrażenia malały z każdą sekundą.- Wyobrażałem sobie ciebie właśnie tak.wiele ra-zy.nagą.w moim łóżku.Nie masz pojęcia - wydyszał.244Jego gorączkowe słowa rozgrzewały ją i powodowały, żesię odprężała.- Ależ mam.Też sobie ciebie wyobrażałam - wykrztu-siła.Spojrzał na nią sceptycznie.- W ten sposób?- No cóż, niedokładnie.Nie wiedziałam.czego sięspodziewać.- I jak niesamowicie intymne będzie toprzeżycie.Lok ciemnych włosów, który opadł mu na oko, spra-wiał, że wyglądał bardziej jak niebezpieczny charakter,a nie jak sztywny, oficjalny Jackson, jakiego znała.- A teraz, kiedy już wiesz? - zapytał.- Podoba mi się.Ruch zaczął rozpalać dolną część jej ciała, czuła to samomrowienie, które towarzyszyło jej, gdy sama się pieściła.- To jest jak bardzo niegrzeczny walc.Parsknął śmiechem.- Tak.Ja prowadzę, a ty idziesz za mną.Poruszasz się pomiędzy moimi nogami.Och, to dlatego ludzie uważają, że walc jest takimskandalicznym tańcem!- Już nigdy więcej nie będę mogła tańczyć walca.niemyśląc o tym - wyszeptała.Nachylił się, żeby odszepnąć.- Muszę więc rościć sobie prawo do następnego walcaz tobą.Spodobało jej się to określenie: Rościć sobie prawo".- I do następnego.i następnego.Poruszał się w niej szybciej.Mrowienie narastało,przeradzało się w coś gorącego, podniecającego i nie-skończenie bardziej ekscytującego niż jakikolwiek walc.- Jacksonie.Och, Jacksonie.- Do każdego walca.od dziś.do wieczności.- Tak.245Miała wrażenie, że unosi się w górę, wirując, jak tań-czące iskry w kominie, i nagle szybowała wraz z nim,wzbijając się w bezchmurną krainę wszelkiego piękna.- Tak! - zawołała, osiągając ów szczyt.- O tak, Jack-sonie, tak.jestem twoja.jestem twoja.twoja.Z dzikim jękiem wtargnął głęboko i uwolnił się w jejciele.- Tak jak ja.- wyszeptał jej do ucha, dygocząc po-nad nią.- Jestem twój.Na zawsze.Rozdział XIXzekając, aż goście zaczną schodzić z góry na kola-cję, Hetty i Oliver raczyli się brandy w jego gabine-Ccie.Nagle do pokoju wkroczyła Minerva, prowadząc zesobą wyraznie zaniepokojoną pokojówkę.- Musicie usłyszeć, co przed chwilą powiedziała miGillie - oświadczyła Minerva, wypychając do przoduskrywającą się za nią służącą.- Uważam, że sama powin-na to wam opowiedzieć.Ponieważ nieobecność Celii przez cały dzień bardzorzucała się w oczy, obudziło to zainteresowanie Hetty.- O co chodzi, dziewczyno?Gillie zawahała się, więc Minerva odpowiedziałaza nią:- Celia wcale nie ma bólu głowy.Nie spała w swoimpokoju przez cały dzień z ciemną opaską na oczach.Hetty wybuchnęła śmiechem.- To żadna niespodzianka.Gillie spojrzała na Hetty.- Przepraszam, ale nie rozumiem, madame.- Posłuchaj, dziecko.Nie jestem idiotką.Wiem, żetwoja pani oświadcza, iż boli ją głowa, kiedy chce postrze-lać.Już dawno zmusiłabym ją, żeby się przyznała do tegofortelu, ale.- Odetchnęła głęboko.- Zmęczyły mnie247już ciągłe walki z nią
[ Pobierz całość w formacie PDF ]