[ Pobierz całość w formacie PDF ]
. Telefonował ze swojego mieszkania o wpół do jedenastej oznajmiła. Moim zdaniem, nie pojechał do matki.Nawiasem mówiąc,prosił, żebyś oddzwoniła.132RS Kiedy powiedziałam mu, że powinien przemyśleć niektóre sprawy,nie chodziło mi o to, żeby zrobił to w drodze ze szpitala Mt.Sinai do domu. Jeżeli nie zamierzasz oddzwonić, mam ci przekazać, że ma paręrzeczy do załatwienia, ale dojedzie tutaj.Myślę, że nie zaszkodziłoby,gdybyś mu dała znać, że dotarliście do domu bez przeszkód. Być może. Caroline podniosła się. Nie jestem jednak gotowa narozmowę.Dobranoc, mamo.Juliana pokręciła głową i znów wzięła słuchawkę do ręki.Powie tylkoTreyowi, że córka z wnuczkiem są na miejscu.Uśmiechnęła się.A nuż przyokazji dowie się, dlaczego Caroline oblała się rumieńcem na wzmiankę otym, że Trey telefonował?133RSRozdział 12Przechodząc przez ostatni namiot, rozstawiony z okazji kiermaszu,Caroline z uśmiechem kłaniała się rzemieślnikom, zadowolonym z utargów.Ponad tysiąc osób przewinęło się przez winnicę.Pogoda sprzyjała:dwadzieścia stopni, suche powietrze, dużo słońca.Kilku właścicieli sklepów w Hopetown zaproponowało, aby ustanowićdoroczny festiwal rzemiosł w winnicy.Caroline wzięła do ręki programwraz z mapą, który Abby zdążyła zaprojektować i wydrukować.Sprzedałyprawie cały nakład, co dało prawie jedną piątą ich dochodów.Carolinemiała ochotę tańczyć ze szczęścia.Jeszcze trochę, a zgromadziłyby kwotęraty pożyczki.Jeżeli uda jej się przełożyć zapłatę kilku dostawcom omiesiąc lub dwa, będą uratowane.Aż do następnej raty.Sięgnęła do kieszeni po telefon komórkowy.Miała ochotę zadzwonićdo Treya, podziękować za pomysł.Nie rozmawiała z nim od dwóch tygodni,a dokładnie dwóch tygodni,trzech dni, jednej godziny zerknęła na zegarek i dwudziestu minut.W dodatku, przyznała niechętnie, wyjmując rękę zkieszeni, tęskniła za jego obecnością.Trey codziennie dzwonił do Jamiego,jednak jej nie prosił do telefonu.Na pewno wziął sobie do serca list.Przez ostatnie dwa tygodnie oscylowała między zadowoleniem zpowodu napisania takiego listu a wyzywaniem się od skończonych idiotek.Wbrew sobie tęskniła za Treyem, za rozmową z nim, za jego pocałunkami,za bliskością.Jak to możliwe, że tak szybko stał się ważną częścią jej życia? Nierozumiała tego, ale musiała przyjąć do wiadomości.Któregoś dnia na134RSpoczątku tygodnia przyłapała się na tym, że ściga się z Jamiem do telefonu ijest zawiedziona, że chłopiec dotarł równo z nią do innego aparatu.Radosneszczebiotanie synka uchroniło ją przed wyjściem na idiotkę, która próbujeskraść okruchy z pańskiego stołu.Zamarła ze zgrozy na myśl, że ktoś mógłją zobaczyć i uznać, że jest zakochana w Treyu.W następnej sekundzieśmiech Treya sprawił, że kolana się pod nią ugięły.Boże, jak chętniezamieniłaby z nim choć parę słów.Najciszej, jak mogła, z oczami pełnymi łez, odłożyła słuchawkę iwycofała się do swojego pokoju.Resztę dnia poświęciła na planowanie dnia,który miał stać się przełomowy w historii winnicy.W dodatku zle sypiała, a kiedy już udało się jej zasnąć, nawiedzały jąmarzenia senne, które nigdy nie miały się ziścić.Budziła się podniecona zimieniem Treya na ustach.W uszach pobrzmiewał ochrypły z namiętnościgłos Treya, którym pamiętnego dnia na tarasie w swoim mieszkaniu wyznał,jak bardzo jej pragnie.Trey opuścił szybę, zjeżdżając na północ od Hopetown z autostradymiędzystanowej.Zwieże powietrze, przesycone zapachami zbliżającego sięlata, wypełniło wnętrze samochodu.Jechał przez miasteczko o eklektycznejzabudowie, które zdążył już pokochać.Kiedy niezapowiedziany pojawił siętu po raz pierwszy, czekała go wielka niewiadoma; spotkanie z synem,którego nie znał, i kobietą, która wychowywała jego dziecko jak własne.Tym razem czekał na niego syn, który z własnej woli nazywał gotatusiem, a w pięknej, mądrej i szczodrej matce chłopca on sam zakochał siępo uszy.Choć obecna wizyta bardzo różniła się od pierwszej, nadal pewnesprawy pozostawały nierozwiązane.Trey miał pewien plan, który zamierzałwcielić w życie.135RSWyjeżdżając zza ostatniego zakrętu, zauważył nad wjazdem dowinnicy transparent, informujący o wiosennym kiermaszu rzemiosł.Uśmiechnął się, zadowolony, że pomysł wypalił.Prawdopodobnie kiermaszsię zakończył, zapewne rozbierano namioty i pakowano wyrobymiejscowych rzemieślników.Trey przypuszczał, że dla Jamiego była to nielada atrakcja i chłopiec będzie wielokrotnie przywoływał minione chwile.Jego syn robił oszałamiające postępy.Codziennie rozmawiali przeztelefon i Jamie z dumą chwalił się nowym osiągnięciem, co sprawiało, żeTreyowi bardzo trudno było powstrzymać się od poproszenia Caroline dotelefonu.Tak bardzo chciał z nią dzielić rodzicielską radość z poprawy stanuzdrowia syna!Jednak nie tylko dlatego unikał rozmowy z Caroline
[ Pobierz całość w formacie PDF ]