[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Potem montkochowimusiało być nagotowane wszystko pod rękę, co on miał gotować, tak żeby niemiał więcej pracy, tylko włożyć w rondel i z niego wyłożyć na półmisek, apotem umaczawszy palec w sosie i oblizawszy, powiedzieć: Bon sos. Co też ikuchmistrzowie przy zastawianiu stołów robili, rekomendując jaką osobliwąpotrawę i naprawując do niej apetyt tym sposobem.Zastawione potrawy zbierano po jednej z stołu, krajano na kredensie i pokrajaneobnosili lokaje i hajducy dokoła stołu, aby nicht nie miał przyczyny sięgać przeztrzeciego do półmiska albo prosić o niego drugiego.Nie ustępując nasi Polacy w niczym Włochom i Francuzom, nawykli powoli, adalej w najlepsze specjały obrócili owady i obrzezki, którymi się ojcowie ich jakjaką nieczystością brzydzili.Jedli żaby, żółwie, ostrzygł, ślimaki, granele, to jestjądrka młodym jagniętom i ciotkom wyrzynane, grzebienie kurze i nóżkikuropatwie (same paluszki nad świecą woskową przypiekane), w których sama222tylko imaginacja jakiegoś smaku dodawała, sałaty, ogórki, musztardy i innesurowizny, które dawano do stołu do sztuki mięsa i pieczeniów.Te nie należałydo kuchni, ale do kredensu, i stawiano to na stole razem z serwisem.O porządkach i cukrach stołowychSerwis była to machina srebrna, na łokieć wysoka, na trzy ćwierci łokcia w dnieszeroka, u góry węższa, z czterech balasów prostych albo wyginanych w esyzłożona, które wiązały się z sobą poprzecznimi baleczkami lub esami.Na tychkolumnach osadzony był kosz srebrny misterną robotą, w który kładzionocytryny, albo nawa do tejże potrzeby służąca.Nad koszem lub nawą unosiła siękopuła, orła z rozpiętymi skrzydłami albo jakiego geniusza dzwigająca, czasemzaś sam kosz lub nawa z cytrynami składały wierszch serwisu; niżej koszamiędzy kolumnami były cztery obrączki między sobą związane, do baleczekpoprzecznich przylutowane, w każdej z tych obrączek stała wetchnięta bańkamisterna z nakrywadłem, srebrna albo też kryształowa, srebrem w kilkoroobwiedziona; te bańki, nazywane karafinkami, dlatego osadzane były w cyrkuły,czyli obrączki, ażeby nie podlegały nieostrożnemu wywróceniu.Służyły zaś dooctu, oliwy, cukru na mąkę stłuczonego i musztardy, których ingrediencyjpanowie zażywali, gdy sami sobie na stole sałatę zaprawić lub jakiej potrawiesmaku lepszego podług dotchliwości języka swego przydać chcieli, musztardęzaś brali do sztuki mięsa i kiełbasy pieczonej, z którą kiełbasę sądzili byćzdrowszą i smaczniejszą.To jedna sztuka serwisu.Druga była-spód: a tą byłatafla drewniana, srebrnym gzemsem oprawna, niskie nożki sześć, cztery mającalub też bez nożek, na której tafli stawiano owę pierwszą sztukę.U niektórych panów cała tafla była blachą srebrną powleczona; na tej tafli pobrzegach między kolumnami stawiano cztery małe naczynia srebrne,solniczkami z polska, salserkami z francuska zwane, dwie z solą, dwie zpieprzem, aby sobie każdy doprawił potrawy do swego gustu, jeżeli się mu któraniedosyć słona lub nie dosyć pieprzna wydawała.W bańce z musztardą byłałyżeczka proporcjonalna do bańki, z trzonkiem zakrzywionym, głęboka jakwiaderko, srebrna, w środku wyzłacana; w każdej znowu salserce, czylisolniczce, tkwiała maleńka szufelka srebrna, w swojej gębie wyzłacana, donabierania soli albo pieprzu.Bańka cukrowa miała przykrywadło szparowatealbo dziurkowate, którędy sypał się cukier bez otwierania przykrywadła.Bańki zoliwą i octem kto potrzebował, odkrył przykrywadło i nalał sobie likworu łatwociekącego.%7łe zaś musztarda, jako gęściejsza, nie tak łatwy ciek miała, dlategodo niej przydawano łyżkę, bez której nalewający musztardy alboby za zbytnimnachyleniem bańki razem wiele nalać, albo za małym długo by ciągnącej sięmasy powoli czekał.223Takich serwisów na wielkie stoły stawiano po dwa i po trzy; na małe pojednemu, do małych zaś w cale stołów były serwisiki dużo od pierwszychmniejsze, zwały się menazikami i nie miały więcej sztuk w sobie jak dwie albocztery bańki, srebrnymi obrączkami i cyframi połączone, z koszykiem na dwielub trzy cytryny, dla kształtu raczej niż dla potrzeby, ponieważ gdy tychpotrzebowali stołownicy, osobliwie przy jedzeniu ostrzygów, dodawano ich zkredensu na talerzach, tak u wielkich, jak u małych stołów.Salserki zaśrozstawiano tu i ówdzie po stole.Cukier na talerzu, a musztardę, gdy byłapotrzebna, w flaszce szklannej bez ceremonii przyniesiono, ponieważ w małejkompanii prędko się mogła obejść kolej musztardy albo nie od każdegopotrzebowanej.Prócz serwisu paradowały jeszcze na stołach pańskich w gorące czasy kuflesrebrne bez uchów, w które stawiano butelki z winem i wodą, a potemobkładano lodem dla utrzymania zimna w napoju.Takich kuflów liczbęmiarkowano i stawiano na stoły podług liczby służby stołowej, na wiele osóbbył stół nakryty, miarkując jeden kufel na dwie osoby.Jednym słowem stoły sięuginały pod ciężarem srebra, gdy na jednym stole w wazach, misach,półmiskach, talerzach, salaterkach, nożach, widelcach, serwisach i kuflachmożna go było rachować na pięćset i więcej grzywien.I że już ten przepychopanował wszystkich, nie mający dostatkiem panowie sreber pożyczali ich jedniod drugich, byleby tak jak inni swoje stoły pokazali srebrem zastawione.Przy wszelkich konceptach do wymyślności smaku użytych długo Polacy niemieli sposobu utrzymania potraw w cieple.Nim się kuchmistrz wyguzdrał zswoją symetrią potraw, które wprzódy na stole kuchennym niż na pańskimustawiał, przypatrując się jakby najgłówniejszy fizyk koneksjom ipowinowactwom potraw, tymczasem wszystko pokrzepło; a jeżeli jeszczecokolwiek ciepło na stół pański zaniesione zostało, to do reszty wystygło, nimpanowie zasiadający do stołu proces, indukty, repliki, rerepliki i juramentawzględem miejsc pierwszeństwa skończyli.Więc zasiadłszy, następowałaremisa zimnych potraw do kuchni dla rozgrzania, a ta, będąc przewlokła, psuta iprzerywała apetyt.Trafiało się i to, że potrawa odesłana do kuchni więcej niepowróciła na stół i czasem w sprawnych rękach jakiego służalca, na czas idomowego, ile w zamięszaniu, z półmiskiem przepadła.Końcowi zaśstołownicy, mając gorące żołądki, zmiatali, choć na zimno, przed sobą potrawypostawione.A tak panowie, środek stołu trzymający, albo też, choć na zimno,jeść musieli, albo czekając za rozgrzaniem, widzieli koniec obiadu wtenczas,gdy go zaczynali.Myśląc tedy długo nad taką nieprzyzwoitością, nareszciewymyślili fajerki srebrne; te stawiano na stoły w zimne czasy, nalanespirytusem, który dodając ognia, nie czynił dymu.Dopiero po takim wymyślejadali ciepło, postawiony albowiem półmisek na fajerce, w momencie sięrozgrzał, tak jak trzeba było
[ Pobierz całość w formacie PDF ]