[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Przy zwłokach zastałam służącą, Hester Pinhorn.Pozostałam przy ciele i w odpowiednim czasie przygotowałamje do złożenia do trumny.W mojej obecności złożono je dotrumny oraz zamknięto trumnę przed jej wyniesieniem.Dopiero wtedy, nie wcześniej, otrzymałam swoją należność iopuściłam dom.Osoby, które chciałyby referencji o mnie,odsyłam do pana Goodricke'a, on zaświadczy, że możnawierzyć temu, co mówię.(podpisane) Jane Gould4.ZWIADECTWO NAGROBKAZwiętej pamięci Laura, lady Glyde, żona sir Parsivala Glyde,baroneta z Blackwater Park, Hampshire, córka nieżyjącegoFilipa Fairlie ze dworu Limmeridge w tutejszej parafii.Urodzona marca roku; zaślubiona grudnia ; zmarła lipca r.5.OPOWIADANIE WALTERA HARTRIGHTAWczesnym latem roku wraz z pozostałymi przy życiutowarzyszami opuściłem dziewicze lasy Ameryki Zrodkowej,udając się w drogę do kraju.Dotarłszy do wybrzeży wsiedliśmy na okręt płynący do Anglii.W Zatoce Meksykańskiej okręt rozbił się - byłem jednym zniewielu, co ocaleli.Tak po raz trzeci uszedłem całoniebezpieczeństwu śmierci.Zmierć od zarazy, śmierć z rękiIndian, śmierć w wodach oceanu - wszystkie trzy zbliżały się kumnie, lecz żadna z nich się mnie nie imała.Rozbitków z zatopionego okrętu wziął na swój pokład statekpłynący do Liverpoolu.pazdziernika roku okręt dopłynął doportu.Wysiedliśmy na ląd póznym popołudniem.Tej samejnocy przyjechałem do Londynu.Nie podaję na tych kartkach sprawozdania z moichwędrówek i z niebezpieczeństw, jakie przeżyłem będąc pozakrajem.Znane są motywy, jakie skłoniły mnie, bym porzuciłswój kraj i bliskich i jechał w świat nowy, świat przygód izgrozy.Z narzuconego samemu sobie wygnania powróciłem innym człowiekiem, tak jak pragnąłem i o co się modliłem.Wtwardej szkole potrzeby i niebezpieczeństw moja wola stała sięmocna, serce odważne, a umysł nauczył się polegać na samymsobie.Wyjechałem, by uciec przed swym losem.Powróciłem,by stawić mu czoło, jak mężczyznie przystało.Aby stawić mu czoło, nieubłaganie zaparłszy się samegosiebie - bo wiedziałem, że nieuchronnie tego ode mnie zażąda.Odeszła już mnie gorycz przeszłości, ale nie zapomniałemserdecznych smutków i wzruszeń owych dni.Zniweczonenadzieje mego życia wciąż napełniały mnie bólem - nauczyłemsię tylko ten ból znosić.Laura Fairlie wypełniała wszystkie memyśli, gdy okręt unosił mnie na wody oceanu i ostatnimspojrzeniem żegnałem swój kraj.Laura Fairlie wypełniaławszystkie me myśli, gdy okręt zbliżał się do Anglii i w świetleporanka ujrzałem rodzinny brzeg.Pióro moje kreśli to samo co dawniej imię, serce moje wracado dawnej miłości.Piszę o niej wciąż: Laura Fairlie.Ciężko mizwać ją w myślach nazwiskiem jej męża, ciężko mi tak pisaćO niej.To byłyby już wszystkie wyjaśnienia, jakie chciałbym podać,zjawiając się ponownie na tych kartach.Czas już - jeśli tylkostarczy mi sił i odwagi - bym pisał dalszy ciąg tej historii.Gdy nadszedł ranek, moje pierwsze troski i nadziejeskoncentrowały się wokół matki i siostry.Czułem, że muszę jeprzygotować na niespodzianą radość z powodu mego powrotupo tak długiej nieobecności, zwłaszcza że przez ostatniemiesiące nie otrzymywały ode mnie żadnych wiadomości.Wczesnym rankiem wysłałem do Hampstead Cottage list, azaraz potem sam tam wyruszyłem.Kiedy mieliśmy już za sobą pierwsze powitanie, kiedystopniowo zaczął nam powracać spokój dawnych dni,dostrzegłem w twarzy matki coś, co powiedziało mi, że gnębi jąwielkie, ukrywane przede mną zmartwienie.Nie tylko miłość,lecz i smutek wyrażały zatroskane oczy, które spoglądały namnie tak tkliwie, pełen współczucia był uścisk kochającej ręki,obejmującej mnie coraz mocniej i czulej.Nie mieliśmy przedsobą tajemnic.Wiedziała, że nadzieje mojego życia zostały pogrzebane, wiedziała, dlaczego ją opuściłem.Już miałemzamiar najspokojniej jak potrafię zapytać, czy nie przyszedł domnie list od panny Halcombe, czy nie ma dla mnie nowin o jejsiostrze.Ale spojrzawszy w twarz matki straciłem odwagę, byzadać nawet tak ostrożne pytanie.Zdołałem wyrzec tylko,wahając się i ociągając:- Masz mi coś do powiedzenia?Siostra, siedząca naprzeciwko mnie, poderwała sięgwałtowniei bez słowa wyjaśnienia wybiegła z pokoju.Matka przysunęła się bliżej do mnie na sofie i zarzuciła miręce na szyję.Te drogie ręce drżały, a kochająca twarz zalanabyła łzami.- Walterze! - szepnęła.- Najdroższy mój Walterze! Jakże ciwspółczuję! Och, mój synu, mój synu! Staraj się pamiętać, że jaci jeszcze pozostałam.Przytuliłem głowę do jej piersi.W słowach tych powiedziałami wszystko [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • lo2chrzanow.htw.pl