[ Pobierz całość w formacie PDF ]
. Chciał mnie poderwać! zachichotała Baśka.Bo mnie w ogóle nie poznał, to ja go potem zapytałam, czynie chodził do naszej szkoły.Przyszedł rano i mówi: PaniBarbaro, czy ma pani jakieś dobre lekarstwo na kaca?Strasznie mnie łeb napie& Ups! Przepraszam, pani profe-sor! A ja mu na to: Co, obrady trwały za długo? A on& A więc Mariusz jest ginekologiem, bardzo pięknie rozpromieniła się Stułbia. To piękny zawód, poma-gasz kobietom i dzieciom, masz też już pewnie jakieś suk-cesy? O tak, proszę pani! Mam ładny dom na Wrzosach,dobry samochód& %7łony nie mogę pokazać, bo musiałaakurat wyjechać do Krakowa w biznesach, ale też ładna roześmiał się. A zawodowe? Nie, no, to chyba oczywiste! Nie mogę się opędzićod pacjentek.Stułbia zerknęła do zielonego zeszytu. Aleksandra Arciszewska. Obecna! z ostatniej ławki podniosła się kruchablondynka. Proszę, Olu, co się zmieniło w twoim życiu? Teraz nazywam się Zielińska& Ooo! Z początku alfabetu spadła na koniec! roz-legły się głosy.Ola uśmiechnęła się i kontynuowała: & jestem pedagogiem szkolnym w Lęborku.Stamtąd44też pochodzi mój mąż.Skończył w Toruniu historię.Pra-cujemy razem w jednej szkole.Mamy dwie córeczki.Dzie-więć i sześć lat. Czyli wyszłaś za mąż zaraz po studiach? spytałaSławka. Lubisz swoją pracę? zapytała wychowawczyni. Gdyby tylko trochę lepiej płacili westchnęła Ola. Tak, wyszłam za mąż zaraz po obronie.Uprzedzając py-tanie pani profesor, myślę, że odniosłam sukces.Mam do-brego męża, udane dzieci, poprawne stosunki z teściami, noi stabilizację zawodową.To ważne znowu się uśmiech-nęła i usiadła. Alicja Bednarska wywołała kolejną osobę wycho-wawczyni.Z pierwszej ławki powoli podniosła się brunetka w wiel-kim kapeluszu i czerwonej sukni.Zdjęła ciemne okularyi ciepłym, modulowanym głosem wymruczała: Jestem. Jak zwykle elegancka! klasnęła w ręce Stułbia. To kim w końcu zostałaś?Na twarzy Ali odmalowało się rozczarowanie pomie-szane ze zdziwieniem. Modelką oczywiście. No, popatrz! stropiła się wychowawczyni. Jakaja niedzisiejsza& To podobno ciężka praca? Brawo, Ala! rozległy się tu i ówdzie głosy aplauzu. Widziałam cię w telewizji! A ja ją widziałam w TwoimImażu ! Nie! To była Woman ! Mam ten numer prze-krzykiwały się dziewczyny.Twarz Ali wyraznie się wypogodziła. Mam nadzieję, że kiedy udzielasz wywiadów, tomówisz, że chodziłaś do naszej szkoły? zawołał Marek. Nie zapomnij też powiedzieć, że jezdziłaś ze mną tymsamym tramwajem!45 Nie zapomnę! śmiała się Ala. Chociaż już niechodzę po wybiegu, ale nie dalej jak w kwietniu byłam naokładce Star Divy.No i reklamuję kosmetyki Notre La-boratoire Paris.Prowadzę też agencję modelek.Jeśli maciejakieś kuzynki czy nawet córeczki o ciekawej urodzie, toSasza wskazała ręką na brodacza może im zrobić pro-fesjonalną sesję zdjęciową, o ile powołacie się na znajomośćz liceum.Prawda, kochanie?Brodacz przerwał na chwilę oglądanie swoich paznok-ci, spojrzał na Alę i mruknął: Tak, oczywiście , po czymwrócił do przerwanej czynności.Ala chciała jeszcze coś powiedzieć, ale wychowawczyniwyczytała już kolejne nazwisko: Grzegorz Chmura. Jest! zawołał Grzesiek, wstając. Ty, Grzesiu, zdaje się skończyłeś chemię? Tak.W Krakowie.Potem musiałem wrócić do Toru-nia, a dokładniej do Małej Nieszawki, bo tam była praca. I co tam robisz? Teraz już nic.Firmę zamknięto parę lat temu.Cudzedzieci uczę. I jak się czujesz po drugiej stronie ? chciała wie-dzieć Stułbia. Masz własne dzieci? %7łonę? dopytywały się dziew-czyny. Dzieciaki ogólnie są fajne.Zwłaszcza w tym gimna-zjum, gdzie uczę od roku, ale te wszystkie teczki i awan-se zawodowe mogą człowieka dobić mruknął Grzesieki usiadł, dając tym samym znak, że powiedział już wszyst-ko, co chciał. Sławomir Dąbrowski. Obecny wychrypiał rozczochrany, zle ubranymęż czyzna o pomarszczonej, przedwcześnie postarzałejtwarzy. Nazywam się Sławek i jestem alkoholikiem.46Przez klasę przeleciało coś w rodzaju westchnienia, aleon nie zwrócił na to uwagi, mówił dalej: Pani profesor powiedziała, że bardzo chciałaby wie-dzieć, czy zmieniający się świat jakoś nas zmienił.Czy wy-palił na nas jakieś piętno.Myślę, że ja jestem odpowiedziąna to pytanie, że na mnie widać owo piętno.Widać? za-pytał klasę.Nie było odpowiedzi. Pani profesor pyta każdego z nas ciągnął Sławek czy odniósł sukces.Ja z czystym sumieniem mogę po-wiedzieć, że odniosłem.Nie jest to wprawdzie taki sukces,o jakim pani myślała, gdy dając mi nagrodę na koniec roku,powiedziała pani, że ma nadzieję, że daleko zajdę.Moimsukcesem jest to, że za wielką cenę i nie dzięki sobie, alejednak zdobyłem mądrość życiową.A największym jest to,że nie piję już 848 dni.Dokładnie dwa lata i cztery miesiącebez trzech dni.Zimą, trzy lata temu, trafi łem do Markotu.Chciałem się ogrzać i jakoś przeczekać, a udało mi się wyjśćz picia i z bezdomności.Nie mam wprawdzie jeszcze miesz-kania, ale mam już pracę.No i, co najważniejsze& Jestemtu z wami, na imprezie z alkoholem i nie piję.Sławek usiadł.Przez chwilę jeszcze panowała cisza,w końcu Stułbia powiedziała: Julita Dębowska. Nie ma! zawołała Baśka. Nie mogła przyjechać.Jest w Norwegii. A co robi? Czy wyszła za mąż? Po co do Norwegii? padały pytania z różnych stron
[ Pobierz całość w formacie PDF ]