[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.dzielnicy, który skazuje ją na rocznewydalenie mogące ulec przedłużeniu oraz wydaje nakaz przymusowego leczenia.W doledokumentu widnieje rytualna formułka: „Ja, niżej podpisana Mojra Steiner, zamieszkała przyrue de la Brèche aux Loups 27 w Coblaincourt, 13.dystrykt, oświadczam, że jest mi znanatreść artykułu L 314-620 kodeksu cywilnego, który pozwala wnieść odwołanie od niniejszegowyroku listem poleconym za potwierdzeniem odbioru w terminie dwóch tygodni odogłoszenia, i mam świadomość, że po upływie tego terminu nie przysługuje mi prawo dopodważania go”.Poniżej jej podpis, nieporadny, złożony drżącą ręką.Sąd rozpatrzył sprawęw niecałą godzinę.Moja matka nie wniosła odwołania od wyroku.Nigdy nie starała się o przywrócenieposiadanych wcześniej praw.Takie postępowanie długo trwa, jest bardzo skomplikowane.Każą ci najpierw wystawać godzinami w kolejce, potem, nie zajrzawszy nawet do akt,odsyłają cię z kwitkiem pod pretekstem, że brakuje jakiegoś dokumentu.Sposób dobry jakkażdy inny, by pozbyć się najmniej zmotywowanych, a zatem najsłabszych.Moja matkanależała do takich osób.Nie miała już wtedy siły.Poddała się.Toteż z roku na rokprzedłużano jej karę automatycznie - w gruncie rzeczy było to dożywotnie wydalenie.Pod koniec listopada, po otrzymaniu reszty wynagrodzenia od byłego szefa, mojamatka dysponuje kwotą 317,56 euro.Na początku grudnia stawia się w biurze zatrudnienia w 13.dystrykcie, aby sięzarejestrować jako poszukująca zajęcia.Już 8 grudnia otrzymuje propozycję pracy wcharakterze kelnerki nocnej - w Zonie obowiązują mniej rygorystyczne prawa: kobietasamotnie wychowująca dziecko może legalnie pracować w nocy.Pensja nie rzuca na kolana,za to bar jest położony w pobliżu naszego domu.Moja matka bez wahania przyjmuje posadę.Bar nazywał się Anatolia.W aktach znalazłam kopię umowy o pracę mojej matki.Nocne kelnerki mogły dorabiać do pensji, proponując klientom świadczenia w naturze, zaktóre opłatę ustalały same.Lokal udostępniał im pokoiki na tyłach oraz przylegające do nichsanitariaty.W zamian zobowiązane były oddawać pracodawcy 70 procent zarobionych kwot.Powiedzmy sobie wprost: Anatolia była burdelem, a jej szef skurwysyńskim sutenerem.Moja matka jednak w ten sposób nigdy nie zarabiała na chleb.Na procesie jej szefzeznał, że nigdy nie korzystała z pokojów na tyłach.„Zgrywała świętoszkę.Mówiła, że towstrętne.Też coś! Potem przestało być wstrętne!” I zwracając się do mojej matki, dodał: „Wkońcu człowiek przywyka, jak ja”.Sędzia przywołał go do porządku.W 13.dystrykcie moja matka nikogo nie znała.Zdaje się, że w ogóle nigdzie nie miałaznajomych.Zarabiała za mało, aby płacić opiekunce.Nie miała zatem wyboru - musiałazostawiać mnie samą na noc.Nigdy się nie bałam.W każdym razie nie pamiętam, żebym się bała.Czekała pewnie,aż zasnę, i dopiero szła do pracy.Kiedy budziłam się rano, zawsze leżała obok mnie.Wmieszkaniu było tylko jedno łóżko, w którym spałyśmy obie.Całe dnie spędzałam, patrząc, jak mama śpi.Przytulona do niej czekałam w bezruchu,aż się obudzi.Jej ciepło i zapach pozwalały mi zapomnieć o głodzie.Moja matka bardzo pilnowała obowiązkowego leczenia nakazanego wyrokiem sądu -zagrożono, że jeśli mu się nie podda, pozbawią ją praw rodzicielskich do mnie.Chodziła więcco tydzień na spotkania.Nadal jednak zażywała narkotyki.Pamiętam ją palącą przy zamkniętym oknie, żeby nie wzbudzić podejrzeń.Trzymanymiędzy palcem wskazującym a wielkim papieros zakreśla półokręgi.Dym pomału wylatuje zjej rozchylonych ust.Przytulona do niej chłonę z zamkniętymi oczami wonne dymki.Moja matka nie miała ochrypłego głosu, co rzekomo jest cechą narkomanów.Wmoich wspomnieniach jej głos jest piękny, łagodny, bardzo melodyjny.Kłopoty finansowe trwają.Wyciągi bankowe świadczą o sporych niedoborach nakoncie.Z miesiąca na miesiąc większych.W sądzie bez trudu udowodniono, że powodembyło kupowanie środków odurzających.Tak, moja mama była narkomanką przesyconą nikotyną, alkoholem i innymiświństwami.Ale to nie przeszkadzało jej być dobrą matką, czego dowodzą fakty: co miesiącchodziła ze mną do miejscowego Zakładu Opieki Zdrowotnej nad Matką z Dzieckiem.Wciągu dwóch i pół roku nie opuściła ani jednej wizyty.Ostatni raport jest z 26 kwietnia 92roku - już ci chyba o nim mówiłam: „Wspaniałe dziecko.Mówi płynnie”.Czy zaniedbanedziecko mówi płynnie w wieku dwóch i pół roku? Czy kupuje mu się tyle ubranek i zabawek?Na przykład 13 kwietnia 92 sukieneczkę w rozmiarze na trzy lata, dwie koszulki i spodenki.Potem 22 kwietnia trzy sukieneczki i dwie pary bucików.A 24 czerwca ciemnoczerwonysweterek i szarego pluszowego kotka.Mama wydaje pieniądze, na nic nie patrząc.Rujnuje siędla mnie.W maju przestaje płacić czynsz, rachunki za wodę i prąd.Przychodzą kolejnewezwania do zapłaty, lecz moja matka nie reaguje.Są także w aktach inne pisma - odsąsiadów adresowane do właściciela budynku.W jednym jest mowa o smrodzie narkotyków,„tytoniu i innych (sic)”, dochodzącym z naszego mieszkania.Niejaka pani P.- nazwiskousunięto z akt na prośbę zainteresowanej - oświadcza, że znalazła moją mamę leżącą w sienio 7 rano „kompletnie naćpaną”.W czerwcu 2092 roku, niecały rok po wprowadzeniu się tam,właściciel wszczyna procedurę eksmisji.Komornicy zjawili się 30 czerwca rano.Nic z tego nie pamiętam; i pewnie tak jestlepiej.Wykaz zajętych ruchomości: stelaż szerokości 140 cm z materacem, kwadratowystolik (75x75 cm) z drewna sosnowego, krzesło także sosnowe, metalowa lampa koloruczerwonego, dwa talerze z białej porcelany w kwiatki, dwie szklanki, kasetka ze stalinierdzewnej zawierająca dwa noże, dwa widelce, dwie łyżki, dwie łyżeczki, stalowy garnek ośrednicy 22 cm, salaterka z niebieskiego szkła, wózek dziecięcy, srebrny pierścionek, złotyłańcuszek i wisiorek w kształcie serduszka.Całą resztę - pościel, odzież, zabawki, przyborytoaletowe - zostawiono nam.Służby socjalne tego samego dnia skierowały nas do schroniska w 36.dystrykcie.Wiesz, jak tam jest, nie będę więc opisywać.W tej okolicy już nic nie jeździ, ani pociągi, aniwahadłówki, nic.Wszystkim wiadomo: poza 30.dystryktem to już nie życie.Za dużo tamprzegranych spraw, rozpaczliwych przypadków.Służby socjalne nie są w stanie nad tymzapanować.Policja także.W pewnym sensie złożyło się dla nas szczęśliwie: gdyby urzędnicyzrobili, co do nich należy, już wtedy odebrano by mnie matce.** *Lucrezię aresztowano pod koniec kwietnia.Sześć dni później w wiadomościachkrajowych poinformowano o zlikwidowaniu konspiracyjnej siatki w Wielkiej Bibliotece.Naszeroką skalę obchodzono cenzurę, korzystając z kilkudziesięciu nielegalnych skanerów.Lucrezię wymieniano jako jednego z aktywnych członków organizacji.Chyba się przyznała.Podejrzewano także kilku pracowników działu cyfryzacji.W wiadomościach mówili także otobie, Milo, jako o domniemanym organizatorze i szefie siatki.Zdaje się, że Copland bardzo się przysłużył policji.Od twojego aresztowania onkieruje działem, toteż niewątpliwie z radością to uczynił.Ministerstwo wystosowałopodziękowanie za współpracę.Na Fernanda padł blady strach, udało mu się go jednak zwalczyć.Nic nie powiedział.Ani słowa nie pisnął przeciwko tobie [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • lo2chrzanow.htw.pl