[ Pobierz całość w formacie PDF ]
. Malwino  mówił  ulubiona, ubóstwiona Malwino, nikt cię taknic kochał jak ja, dla ciebie jednej żyć pragnę na świecie, dla ciebiemśmierci w krwawej szukał wojnie, tyś godziny moje, dni, życie, sercenapełniała.Postać twoja anielska towarzyszyła chwilom moimsamotnym.Malwino! nadto ciebie już kocham, abyś dla mnie zmienną,nieczułą, okrutną była! Malwino? powiedz słowo, podnieś te oczy, wktórych ja zawsze nieba szukałem! Podnieś je bez gniewu, a ja jeszczeniebo w nich znajdę.Powtórz to słowo, co przed rokiem na tym samymmiejscu z ust twoich słyszałem, a wtedy i nieba żądać nie będę! Niewdzięczny! wyrzekłaś naówczas, odpowiadając na wszystkieuskarżania się moje przed tobą.W tym jednym słowie pierwszypromień nadziei, pierwsze wyobrażenie szczęścia po-strzegłem, ale teżi zrzódło rozpaczy, bo śmiejąc z niego wzajemności twojej domyślaćsię, a nie sądząc się naówczas godnym twojej ręki, od ciebie oderwaćsię zniewoliłem.Ale to słowo z ust Malwiny słyszane, to słowo przeztkliwą jej duszę wyrzeczone głęboko i na wieki w mym sercu sięwyryło.Na tarczy mojej jak godło i upominek jedyny mego szczęściawyryć go kazałem.Tam samaś go ujrzała w tej chwili na zawsze mipamiętnej, gdy w dzień turniejów, rozumiejąc, iż walecznośćnadgradzasz nieznajomego ci rycerza, nadgradzałaś w stałymLudomirze chęć jedyną ściągnienia twojej uwagi, chęć, która jedyniedała mi zwycięstwo.Malwino! wczoraj jeszcze, przed kilku godzinamiw rozpaczy pogrążony, rzucać cię na wieki żądałem.Myśl ta okropna.zabijająca.że inny, że mój brat.NASK IFP UG Ze zbiorów  Wirtualnej Biblioteki Literatury Polskiej Instytutu Filologii Polskiej UG142 Niewdzięczny?  krzyknęła Malwina wpośród płaczu i łkania,które natłokiem uczuć wzbudzone ledwo jej odetchnąć dozwalały. Niewdzięczny  to jedno słowo wyrzec mogła i padła bez mocyna ręce Ludomira.Czymże by najdłuższe mowy w porównaniu byćmogły? W tym jednym słowie miłość, szczęście, niebo ujrzał Ludomir;wszystkie wątpliwości, wszystkie bojazni znikły.Przekonany zupełniei nie pomyśliwszy nawet, by zapytać się o jakie wytłumaczenie, przyci-snął kochankę do serca wrzącego w uniesieniu. O nieba!  zawołał  i życie mi już teraz odebrać możecie, dozna-łem w nim, co tylko dać mogą rozkoszy najtkliwsze duszy uczucia odwas nadane!Porywczością tego uniesienia strwożona, Malwina wyrwała się zrąk Ludomira; lecz choć łzy kropliste zbladło lica jeszcze rosiły,uśmiech anielski pomiędzy nimi ujrzeć na jej twarzy już można było.AleLudomir, rozumiejąc ją zbytecznym tym uniesieniem zrażoną: Ach, nieszczęśliwy  rzekł  cóżem uczynił? Gniewem twoim,Malwino, karzą mnie może nieba za moje o bracie moim zapomnienie.On ciebie także kocha, on twojej wzajemności, szczęścia swego takżeoczekuje! Malwino! Bogiem się świadczę, iż dziś rano jeszcze ujechaćtajemnie z Krzewina, ofiarę zupełną uczynić z siebie dla szczęścia bra-ta chciałem.Ale, Malwino, ujrzałem ciebie, słowo przez ciebie wy-mówione zalało rozkoszą serce moje i wszystkich przedsięwzięć zapo-mniałem, wszystko prócz ciebie znikło na świecie i teraz już nie jest wmocy mojej, nawet już i nie w twojej, bym ciebie mógł porzucić.Karzmnie, każ mi umrzeć, ale nie każ mi od ciebie się odrywać; tego jedne-go dla ciebie uczynić nie mogę! Ludomirze luby!  rzekła na to Malwina  uspokój zapęd bolesnytkliwego równie jak szlachetnego serca.Jeśli z postaci, to pewnie nieze stałości brat twój podobnym jest tobie; strata Malwiny bynajmniejgo martwić nie będzie, gdyż owe lekkie zapały, które nowość, a możeprzeszkody, w jego sercu dla mnie były wznieciły, w nowej (a spo-dziewam się trwalszej) miłości ku mojej siostrze ugaszonymi zostały.Co do mnie zaś  zapłoniwszy się ciszej dołożyła Malwina  serca cimego oddawać nic mogę, gdyż ty jeden na świecie i od dawna już goposiadasz.Ale przyjmij dzisiaj rękę Malwiny, tej Malwiny, która bezLudomira żadnego już nie mogłaby doznać szczęścia!Radość, uniesienia, szaleństwa  ledwo że nie powiem  które na tesłowa całkiem zajęły serce Ludomira, nie przedsięwezmę określać,NASK IFP UG Ze zbiorów  Wirtualnej Biblioteki Literatury Polskiej Instytutu Filologii Polskiej UG143gdyż tego bym nigdy nie wydołała.Zwiadoma przez doświadczeniebolesnych uczuć łatwiej by mi było je opisać, ale radość i szczęścienadto mało mi są znajome, ażebym dokładnie wydać je mogła.Tyletylko powiem, iż szczęśliwszego jestestwa w tej chwili od Ludomira wcałym przyrodzeniu pojąć by nic można było i że Malwina z głębi du-szy dzieliła wszystkie jego uczucia.Gdy odmęt radości dozwolił im rozmawiać trochę spokojniej, Lu-domir wytłumaczył wszystkie postępki swoje Malwinie od momentu,gdy przed rokiem poznał ją był w Krzewinie i gdy ją potem był odje-chał: jak stan wątpliwy i nieznany zdawał mu się upodlający, jak wy-znać go przed nią nie było w jego mocy i jak dlatego przysięgę od niejwymógł, że odkryć tajemnicy, którą się zasłaniał, nigdy w żadnym cza-sie szukać nie będzie, jak potem do Telimeny, opiekunki swojej, wró-ciwszy, smutek i tęsknoty go nie opuszczały, jak w kilka miesięcy póz-niej listy do tejże Telimeny, z Warszawy pisane, o miłości księciaMelsztyńskiego do Malwiny doniosły; jak nareście list jeden doszedłoznajmujący za wiadomość niezawodną bliskie ich pobranie się. Wtedy, ukochana Malwino, wtedy głowę zupełnie straciłem i nieostrzegłszy nawet Telimeny, bez żadnego zastanowienia, bez żadnegoukładu, dniem i nocą lecąc, stanąłem w Warszawie.Stanąwszy tam,dokąd z takim pośpiechem leciałem, nic przedsięwziąć nie byłem wstanie.Aż nadto czując głęboko tę nieszczęśliwą granicę, która nasdzieliła, udać się do ciebie nie śmiałem, poznać zaś, widzieć nawetksięcia Melsztyńskiego, przemóc na sobie nie mogłem; i nie znając anijednej osoby w całej Warszawie kryłem się przez dzień niemal z obłą-kanymi zmysłami, wieczorem po pustych ulicach i odludnych przed-mieściach snułem się jak mara nocna [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • lo2chrzanow.htw.pl