[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Wspomniała też o wizycie jakiejś trójki podającej się za funkcjonariuszy UOP u.Ich rysopisy dziwnie mi kogoś przypominały.Będę się musiał zdrowo nagimnastykować,żeby nic z tego nie przeciekło do mediów. No i co dalej? Policja obiecała się tym zająć.Drogą służbową.Jutro zadzwonią do ambasady, pojutrzeambasada zwróci się do karabinierów& Do tego czasu, mam nadzieję, sprawa będziezałatwiona. Oczywiście. Domyślasz się, kim są porywacze? Ludzie Schaboszczaka.Wiesz, że musiałem skorzystać z ich usług, a oni, zdaje się,chcą upiec na naszym ogniu własnego schabowego.Przedyktuj mi jeszcze raz tego ese mesa.VIZ WTORKU NA ZRODNoc nadeszła szybko, a wraz z nią wyroiły się stada nietoperzy, które na podobieństwoczarnych myśli szybowały wokół domostwa.Dominika i Paweł, skuci kajdankami, moglijedynie przysłuchiwać się odgłosom bankietu, podczas którego mafia austriacko tureckorosyjska bratała się z autochtoniczną.Wraz z toastami i śpiewami dolatywały spoza domu taksmakowite zapachy pieczeni, że głód skręcał Dominice kiszki.Dopiero koło jedenastej Borys ulitował się nad więzniami i przyniósł im resztki z grilla.Pod maleńkim okienkiem ich komórki bezustannie dyżurował mało kontaktowy Ali.Zeskutymi rękoma Dominika cały czas krążyła po niewielkiej celi: jedenaście kroków wzdłuż,osiem wszerz.Przepatrzyła wszystkie kąty w poszukiwaniu czegoś, co od biedy mogłobyposłużyć za broń.Znalazła jedynie koło od taczki, rozsypujący się w rękach trzonek łopaty,złamaną wędkę bez haczyka, rozbity dzbanek& Denerwowało ją zachowanie Pawła.Jeszczekilkanaście godzin temu, jak sam opowiadał, zachował się jak supermen, a teraz biernie,wręcz żałośnie siedział na pryczy i się modlił.Zdawał się w ogóle nie zwracać uwagi ani na dziewczynę, ani na to, co działo się nazewnątrz.Z tego, co zrozumiał z dialogu dwóch tubylców, idących odpryskać się za komórkę,wynikało, że do rana ktoś przyjedzie po jakiś dysk A potem? Chłopaka do piachu, a z dziewczyną dadzą się nam najpierw trochę pobawić.Słowa przejęły go grozą, ale nie dał niczego po sobie poznać.Mając ręce skute na plecach,musiał zjeść kawałki baraniny z miski jak pies.Dziewczyna chciała mu pomóc, ale odparł, żeda sobie radę.Zjadł mięso, przeżuł nawet chrząstki i powrócił do wcześniejszych medytacji.Dominika nie wytrzymała: Modlisz się? wybuchnęła. Do kogo? Gdzie jest ten twój cholerny Bóg? Dlaczegonas opuścił? Wpadliśmy jak śliwka w kanalizację, a ty nawet nie próbujesz nic zrobić! A co twoim zdaniem powinienem zrobić? zapytał spokojnie. Sam przeciwczterem sprawnym, międzynarodowym bandziorom i kilku Włochom? Mam się na nichrzucić z gołymi rękami, w dodatku skutymi& ? Każdy na twoim miejscu próbowałby coś zrobić. Toteż robię. Co? Myślę.Zamilkła.Naburmuszona usiadła na pryczy.W samej rzeczy, co można było zrobić wrównie beznadziejnej sytuacji? Ale w czym może pomóc modlitwa? Nie słyszała, żebyostatnio komukolwiek, nawet najbardziej wierzącemu, udało się przeniknąć mury czy chodzićpo wodzie.Z każdą chwilą uświadamiała sobie, jak niewielkie mają szansę.Na razie żyli, boktoś pragnie ich przesłuchać.Co jednak będzie potem? Księdza zabiją na bank, ale co z nią?Może tylko zgwałcą.Na samą myśl oblewała się zimnym potem i czuła ból w dołku.Po jasnącholerę wdała się w tę awanturę? Pociągała ją tajemnica, przygoda, przystojny ksiądz.Miałobyć zajebiście i cool.A tymczasem? Zamiast paradować po Krupówkach, groziło jej, żedokona żywota w jakiejś cuchnącej baranim moczem komórce& Masz spinkę do włosów? odezwał się naraz Paweł. Mam.A bo co? Wspominałem ci już, że wychowałem się na podwórku w małym miasteczku.Podzaborem było to miejsce, gdzie karnie osiedlano warszawskich przestępców.Złodziejskieumiejętności przechodziły tam z ojca na syna.Dzięki kolegom z osiedla bardzo wcześniezdobyłem sprawność małego kasiarza, małego włamywacza& Potrafisz otworzyć kajdanki? zapytała z niedowierzaniem. Spróbuję.Serce zabiło jej mocniej. A co potem? Zobaczymy najpierw, jak rozwinie się ich zakrapiana uczta.Podejrzewam, że ktośzluzuje Alego.Czuję, że nasz stróż też by się napił, chociaż muzułmanin.Zobaczymy, ktoobejmie wartę.Podeszła do Pawła i zrzuciła mu skute dłonie za głowę. Przepraszam&Pocałowała go, muskając jedynie kącik ust, bo w ostatniej chwili odsunął głowę.Jejstwardniałe sutki zetknęły się na moment z szeroką piersią Sulewskiego& Dasz mi wreszcie tę spinkę? powiedział opryskliwie. Włóż mi ją do ust.Nie tymkońcem.Teraz zbliż kajdanki& Bliżej!Po paru minutach miała wolne ręce.Pózniej przez dobry kwadrans próbowała, wedługdokładnych wskazówek, rozpiąć jego kajdanki.Udało się.Potem nałożył jej ponownie niedomknięte okowy. Po co to robisz? Dla dekoracji.W każdej chwili możesz wysunąć dłonie.Półgłosem zaczął jej wyjawiaćswój plan. Nie, nigdy się na to nie zdobędę wyszeptała. Nie mamy innego wyjścia.Jak przewidział, o północy Alego zmienił Rudi.Miał już niezle w czubie.Zabawa podrugiej stronie domu z wolna wygasała.Na chwiejnych nogach podszedł do drzwi i zajrzał dopomieszczenia.Nie wypuszczając z ręki glocka, oświetlił latarką wszystkie kąty
[ Pobierz całość w formacie PDF ]