[ Pobierz całość w formacie PDF ]
. No, tak to rozumiem odrzekł z zadowoleniem.Uniosła brew, gdy zajął się rozpinaniem dżinsów. Jesteś harda.Masz w sobie ogień, Bethany.Nie straciłaś go.Jesteś dla mnie idealna. Oszalałeś mruknęła znowu. A może to ja zwariowałam.Podniosła rękę, gdy ściągał jej dżinsy. Potrafisz dopiąć swego, co? zapytała.Jace uśmiechnął się ponownie i pomógł jej wyjść ze spodni. Już ci to mówiłem, kotku.Czegoś, co jest wartościowe, nie zdobywa się bez wysiłku.O wszystko trzeba walczyć. Pochylił się i musnął ustami siniaki na jej żebrach. Niech tobędzie ostrzeżenie.Walczę o ciebie i nie zamierzam przegrać.Podnosząc głowę, zobaczył, że w jej oczach znowu zabłysła nadzieja i tym razem jużnie zgasła.Przez chwilę Bethany patrzyła na niego z lękiem.Drżała na całym ciele.Widział jed-nak, że w końcu zaczęło do niej docierać, że to wszystko dzieje się naprawdę i że on mówicałkiem poważnie. Zdejmij matjki polecił.Tym razem nie protestowała.Wahała się tylko przez moment, gdy wsuwała kciuki podgumkę jedwabnej bielizny.Chwilę pózniej majtki opadły na podłogę i odrzuciła je na bok stopą. Idz do łóżka i czekaj tam na mnie powiedział łagodnie, ale stanowczo. Wezmęprysznic, a potem przyjdę do ciebie.Połóż się wygodnie.I jeszcze jedno, Bethany.Podniosła wzrok, żeby spojrzeć mu w oczy. Nie próbuj uciec.Zablokowałem windę, ale nawet gdyby udało ci się dostać na parter,nie wypuszczą cię z budynku bez mojej zgody. Więc jestem więzniem? zapytała szorstko.Uśmiechnął się. Skądże.Ale zrobię wszystko, żeby zadbać o twoje bezpieczeństwo.Nawet jeśli to ozna-cza, że cię stąd nie wypuszczę.A teraz kładz się do łóżka, bo się przeziębisz.Podkręcę ogrzewa-nie.Zostawił ją, ruszył do łazienki i puścił wodę z prysznica.Celowo dał Bethany czas, żebysama położyła się do łóżka i zapanowała nad nerwami przed jego przyjściem.Wymagała mnóstwa cierpliwości on zwykle nie miał jej tyle.Do tej pory szybko zrywałz kobietami.Wiedział, czego chce, i nie miał ochoty zadawać się z dziewczynami, które mu tegonie dawały.Bethany wymagała też twardej ręki, ale to mu nie przeszkadzało.Myśl, że się nią zajmie,sprawiała mu nawet przyjemność.Dziewczyna szybko nauczy się, czego on od niej oczekuje,i będzie się cieszył każdą chwilą, mając ją pod opieką.A z czasem i jej zacznie się to podobać.Najpierw jednak musiał załatwić kilka spraw.Biorąc szybko prysznic, w myślachsporządził ich listę.Najważniejsze było bezpieczeństwo Bethany.Nie mógł zostawić jej bezochrony, bo ci dranie zamierzali bez skrupułów wyegzekwować od niej pieniądze, które winienim był Jack.Potrzebowała też nowej garderoby, i to całej.No i pozostawała jeszcze kwestia mieszka-nia Mii, choć wiedział, że siostra rzadko teraz tam przebywa.Miał ochotę, żeby Bethany od razuzamieszkała u niego, ale nie chciał jej tak całkowicie przytłoczyć od samego początku.Musiał dać jej poczucie niezależności, zanim ją sobie podporządkuje nawet gdyby miałkontrolować wszystkie aspekty tej niezależności.To było trochę pokrętne dobra, bardzopokrętne ale chciał, by dziewczyna odzyskała pewność siebie i miała wrażenie, że sama o sobiedecyduje.Powinna więc mieć własny kąt.Będą się spotykali.On będzie jej okazywał względy.Pobędą ze sobą.W końcu, gdy Bethany upewni się co do swojego miejsca w jego życiu, on za-bierze ją do siebie.A potem? Dalej nie wybiegał myślą.Wiedział tylko, że dopóki ta dziewczynau niego nie zamieszka, nie będzie mógł spać spokojnie.Do tego czasu musiał rozwiązać jej problemy.Ze zmarszczonym czołem wyszedł spodprysznica i zaczął się wycierać.Duży problem stanowił Jack.Bethany najwyrazniej była do niegobardzo przywiązana, a facet na to nie zasługiwał.Jace nie mógł pozwolić, żeby ten typ mieszałsię do jej życia i narażał ją na niebezpieczeństwo.Co oznaczało, że musiał interweniować.A tona pewno się Bethany nie spodoba.Nie zadał sobie trudu, żeby się ubrać, tylko owinął biodra ręcznikiem i poszedł do sypial-ni.Gdy zobaczył, że Bethany śpi już jak kamień, wzrok mu złagodniał, a na usta wypłynąłuśmiech.Głowę miała na poduszce czy raczej pośrodku stosu poduszek i była starannie otu-lona kołdrą.Podciągnęła ją pod brodę.Na jej policzkach delikatnie spoczywały długie rzęsy.Wszystko w tym obrazku wydało mu się idealne.To było jej miejsce.Jace nigdy nie czułtakiego zadowolenia, mając kobietę w łóżku.Tak właśnie powinno być.Odwiązany ręcznik opadł na podłogę, a Jace odchylił kołdrę, żeby wślizgnąć się do łóżka.Bethany poruszyła się lekko, mrucząc przez sen, co zabrzmiało w jego uszach rozkosznie.Przy-sunął się do niej i otoczył ją ramionami, a potem położył sobie jej głowę na ramieniu.Przerzucił nogę nad udami Bethany, żeby czuć ją całą przy sobie.Dopiero wtedy sięodprężył i zasnął.Rozdział 13Bethany obudziła się, czując przy sobie twarde ciało mężczyzny.Na moment, gdy odzy-skiwała świadomość, wpadła w panikę.Była zdezorientowana i nie mogła sobie przypomnieć,gdzie jest.Potem, uchyliwszy powieki, zobaczyła oczy Jace a, który wpatrywał się w nią i obser-wował jej przebudzenie, i wróciło do niej wspomnienie poprzedniego dnia.Spojrzała w milczeniu na Jace a, przytłoczona tym, że w gruncie rzeczy zawładnął jejżyciem.%7łycie Bethany zmieniło się całkowicie w ciągu niecałych dwudziestu czterech godzin.Nie mogła nawet tego ogarnąć.Wydawało jej się to nierealne.A mimo to& przyjemne.Chociaż wiedziała, że powinna stawić opór, gdzieś w głębi duszy czuła ulgę.Prawie za-wsze była sama i musiała sobie radzić bez niczyjej pomocy, od dawna wiodła spartańskie życie,więc obietnica tego mężczyzny, że się nią zaopiekuje i będzie ją chronić, była oszałamiająca.I bardzo kusząca.Do tej pory żyła biednie.Ale przyzwyczaiła się do tego.Jak teraz miała przystosować siędo jego stylu życia?Jace wprawdzie twierdził, że żyją w tym samym świecie, ale nie miał racji, już ona towiedziała.Być może chodzili po tej samej ziemi, ale jego życie było tak bardzo inne niż jej, żenie potrafiła tego nawet pojąć
[ Pobierz całość w formacie PDF ]