[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Zwiatło księ\yca oświetlało jej bladozłote włosy.W powietrzu rozległ siętrzepot skrzydeł białego konia; ustał, gdy kopyta rumaka dotknęły ziemi.Jezdziec patrzyłtylko na swoją wybrankę.Zsiadł z konia, a sakwa u jego pasa błysnęła srebrnymi nitkami,niczym iskrami ognia.U stóp kobiety wysypał perły białe i czyste jak księ\ycowe światło.Ale ona nawet niespojrzała na ich piękno i odwróciła się od niego.Wokół niej perły zmieniły się w kwiaty,które lśniły w ciemnościach. Shawn, otoczony skąpanymi w świetle księ\yca kwiatami, wyciągnął dłoń do kobiety.Blade włosy zmieniły się w ognistą czuprynę, a łagodne oczy błysnęły zielenią, szmaragdów.To Brennę wziął w ramiona, to Brennę objął.We śnie, do którego logika i rozsądek nie mają wstępu, poznał smak Brenny. 6Podaj mi mój kijaszek, kochana! Brenna podniosła poziomicę ojca - dla większościnarzędzi wymyślał pieszczotliwe imiona - przeszła po poplamionej farbą płachcie i podał mują.Pokój dziecinny powoli nabierał kształtów, a Brenna przestała o nim myśleć jako odawnym pokoju Shawna.Nie wszyscy potrafili zobaczyć, jak miał wyglądać ostateczny efekt; widzieli tylkosterty narzędzi, brakujące listwy i warstwę pyłu.Ona sama lubiła tę fazę pracy tak samo jakostatnią, gdy wszystko było ju\ wyczyszczone i wypolerowane.Podobały jej się zapachy, hałas i to, \e nieraz niezle się spociła machając młotkiemalbo dzwigając deski.Teraz, przyglądając się jak ojciec przykłada poziomicę do regału, którywłaśnie wykańczali, pomyślała, jak bardzo lubi te wszystkie zajęcia, które składały się na jejpracę.Mierzenie, cięcie, sprawdzanie i jeszcze raz sprawdzanie, a\ do chwili, gdy to, co siębudowało, było dokładnym odbiciem projektu, który powstał w głowie.- Idealnie - stwierdził Mick wesoło i oparł poziomicę o ścianę w kącie pokoju.Zupełnie nie zdając sobie z tego sprawy, oboje stanęli tak samo: z rękami na biodrach, lekkorozsuniętymi nogami i stopami mocno opartymi na podłodze.- A poniewa\ zrobili to O'Toole'owie, starczy na długo.- Ano, tak ma być.- Przyjaznie klepnął córkę w ramię.- Pracowaliśmy solidnie całyranek.Co powiesz na to, abyśmy teraz skoczyli do pubu na lunch? Regał skończymy popołudniu.- Nie jestem głodna.- Unikając jego wzroku Brenna podeszła do półek i zaczęła sięprzyglądać ich wykończeniu.- Idz sam, ja zostanę i jeszcze trochę to przeszlifuję.Mickpodrapał się w kark.- Przez cały tydzień nie byłaś w  Gallagher's'.- Naprawdę? - Dobrze wiedziała, \e nie wstępowała do pubu od zeszłej soboty.Wyliczyła sobie, \e jeszcze za dzień lub dwa poziom jej upokorzenia opadnie na tyle, \ebędzie mogła tam wpaść i zobaczyć Shawna.- Naprawdę.W poniedziałek powiedziałaś, \e zabrałaś sobie lunch z domu.Wewtorek tłumaczyłaś, \e zjesz pózniej, wczoraj chciałaś coś dokończyć i obiecałaś, \e potemwpadniesz, ale tego nie zrobiłaś.- Przechylił głowę, przypominając sobie, \e córka jestkobietą, a z nimi czasem tak bywało.- Pokłóciłaś się z Darcy?- Nie.- Odetchnęła z ulgą, zadowolona, \e akurat to przyszło ojcu do głowy i nie będzie musiała kłamać.- Przecie\ widziałam się z nią wczoraj, kiedy tutaj wpadła.Typoszedłeś wtedy zobaczyć, co się stało z rurą kanalizacyjną u Clooneya.Starając się zachowywać swobodnie, podniosła listwę wykończeniową.- Po prostu chcę jak najszybciej skończyć ten pokój i zobaczyć, jak wszystko będziewyglądało.Poza tym zjadłam za du\o na śniadanie.Idz sam na lunch, tato.Jeśli poczuję głód,zejdę na dół i poszukam czegoś w kuchni Jude.- Rób jak chcesz.- Córki, choć bardzo je kochał, często były dla Micka zagadką.A ju\zupełnie nie potrafił sobie wyobrazić, co mogło się stać z jego Brenna.Puścił do niej okowciągając kurtkę.- Jak skończymy na dzisiaj, uczcimy to sobie przy piwie.- Na pewno będę spragniona - powiedziała.Była pewna, \e uda jej się znalezć jakąśwymówkę i iść prosto do domu.Gdy ojciec wyszedł, przykleiła listwę w odpowiednim miejscu.Wyjęła gwozdzie imłotek z pasa z narzędziami, zapiętego w talii.Obiecała sobie, \e nie będzie się nad tymzastanawiała.Uznała, \e zajmując się codziennymi sprawami w końcu zapomni o tym, coczuła do Shawna.cokolwiek to było.Istniało mnóstwo rzeczy, których nigdy nie będzie miała.Dobre i troskliwe serceAlice Mae, skrupulatność Maureen, cierpliwość mamy [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • lo2chrzanow.htw.pl