[ Pobierz całość w formacie PDF ]
. Zawsze miałeś lepsze maniery ode mnie.Dlatego zawsze jestem spokojna i czuję siępewna siebie, mając przed sądem ciebie u boku.Czekałam około pięciu minut na jego powrót do aparatu. tymczasem do pokoju weszłokilku nieznanych mi policjantów, którzy nawiązali rozmowę z Finchleyem, przyglądając misię z ciekawością.Właśnie w chwili, gdy usłyszałam ponownie Freemana, do pokoju wszedłsierżant McGonnigal; kiedy mnie zobaczył, na twarzy jego odmalowało się zaskoczenie.Nieskinął mi ręką i nie przywitał się, kierując kroki prosto do pokoju Mallory ego: zapukał, anastępnie wsunął głowę do środka.Z rozmowy z adwokatem dowiedziałam się, iż Farmworks to dziwna spółka; niezatrudnia żadnego personelu.Jedyne nazwisko z nią związane  według systemu Lexis należało do zarejestrowanego agenta, Augusta Craya, zamieszkałego w Loop.PodziękowałamFreemanowi, który natychmiast odłożył słuchawkę.Przez chwilę siedziałam ze słuchawką w ręku, aż włączyła się telefonistka i zapytała, czynie potrzebuję pomocy.Odłożyłam słuchawkę zamyślona.Nazwisko Craya nie było mi obce; słyszałam je zupełnie niedawno, nie mogłam jednaksobie przypomnieć w jakich okolicznościach.Było już zbyt pózno, by jechać na LaSalleStreet pod adres, który otrzymałam od Freemana.W każdym razie byłam zbyt zmęczona,żeby dziś wieczorem załatwiać jeszcze dodatkowe sprawy.Poza tym chciałam się jeszczespotkać z Roz.Do północnego Loop mogę się udać jutro rano.Kiedy zobaczę Craya, napewno sobie przypomnę, skąd znam jego nazwisko. Czy mogę ci pomóc coś znalezć, Wik? W tej chwili grzebiesz w moim biurku.Na głos McGonnigala podskoczyłam na krześle.Pod pozorami przyjazni wyczuwałam wnim ukryte niechęć i niezadowolenie.Uniosłam rękę. Spokojnie, sierżancie.Nie miałam zamiaru zgłębiać tajemnic twoich szuflad.Wpadłamtutaj w pewnej sprawie, a Finchley pozwolił mi skorzystać z tego telefonu.Czy jednak niemoglibyśmy być znowu przyjaciółmi, a przynajmniej nie być wrogami?Zignorował moją ofertę i zapytał, jaka sprawa mnie tutaj sprowadziła.Odwróciłam oczy zniesmakiem, ale wyjęłam bransoletkę z kieszeni i pokazałam mu. McGonnigal wziął ją do ręki, po czym położył na biurko. Możemy być znów przyjaciółmi, a przynajmniej nie być wrogami, jeśli zaprzestanieszswoich intryg, Warshawski.A teraz proszę mi dać spokój, mam dużo pracy.Powoli wstałam z miejsca, patrząc na niego kamiennym wzrokiem. Ja nie intryguję, McGonnigal, to twoja specjalność.Nie wiem, w co się bawicie,chłopcy, ale jeśli kiedyś postanowicie zapoznać mnie z regułami waszej gry  zadzwońcie.Policjantka Neely przestała na chwilę pisać i spojrzała na nas. Kiedy znudzi panią zabawa z tymi skautami, proszę mnie odwiedzić  rzuciłamprzechodząc obok. Być może razem coś wymyślimy. Zaczerwieniła się po korzonkijasnych włosów i zaczęła pisać z jeszcze większą energią. ROZDZIAA 38Mój udział w kampanii wyborczejGdy wróciłam do samochodu, Peppy spojrzała na mnie wyczekująco.Zupełnie o niejzapomniałam.Zrobiło mi się przykro, kiedy pomyślałam, iż jeszcze będzie musiała w nimposiedzieć, gdy ja będę szukała Roz.Bałam się, że gdybym pojechała odwiezć ją do domu, tomogłoby mi nie starczyć sił, by jeszcze raz wyruszyć w drogę. Przykro mi, piesku  powiedziałam głośno, przekręcając kluczyk w stacyjce. Czy niesądzisz, iż zarówno Terry, jak i John wiedzą, do kogo należy bransoleta? Dlaczego nie chcąmi tego powiedzieć?Peppy spojrzała na mnie bezradnie  ona też nie znała odpowiedzi na to pytanie.Po State Street w kierunku północnym sunął powoli łańcuch samochodów.Poczekałam,aż przejadą, a ja będę mogła zawrócić i pojechać w przeciwną stronę.Ciąg samochodówzamykała dobrze mi znana srebrzysta corvette Michaela.Parę razy zatrąbiłam i pomachałammu ręką, lecz albo mnie nie zauważył w zapadającym zmierzchu, albo udawał, że mnie niewidzi.Mogłam spróbować dogonić go i spytać o Helenę, lecz obawa przed ewentualnymponownym natknięciem się na McGonnigala sprawiła, że zrezygnowałam.Jechałam wolno w kierunku północnym.W miarę zbliżania się do ulicy Congress miejsceopuszczonych ruin zajmowały stopniowo eleganckie bloki i hotele, rozłożone napołudniowym obrzeżu Loop.Skręciwszy w Congress pojechałem na zachód, przyciskając jednocześnie pedał gazu.Silnik chevroleta natychmiast odpowiedział złowieszczym zgrzytem.Poczułam, że żołądekpodchodzi mi do gardła. Nie wolno ci tego robić już po pięćdziesiątce  pouczałam samochód. Musiszpojezdzić ze mną przez następne parę lat.A co najmniej przez najbliższe parę dni.Samochód najwidoczniej zignorował tę prośbę i nie bacząc na moje poszarpane nerwy,zgrzytał coraz żałośniej.Gdy zwolniłam do czterdziestki, zrobiło się trochę ciszej, lecz niemogłam przecież po tym tempie jezdzić po mieście.Skręciłam z Congress w Halsted i dalejjechałam na północny zachód aż do Logan Square.Biuro wyborcze Roz Fuentes mieściło się w starych budynkach komunalnych przyCalifornia Avenue.Z okien zwisały flagi Meksyku, USA i Porto Rico; amerykańskapośrodku, meksykańska z lewej, portorykańska  z prawej.Pod flagami zawieszono olbrzymiportret Roz, z twarzą rozświetloną dwustuwatowym uśmiechem i napisem w językuhiszpańskim i angielskim: ROZ FUENTES DLA CHICAGO.Nie był to zbyt oryginalnytekst, ale być może wystarczająco dobry, aby przekonać ludzi do oddania głosów na Roz.Wnętrze biura było jasno oświetlone.Do wyborów zostało już tylko pięć tygodni i wcałym kraju wielu działaczy pracowało w podobnych biurach jeszcze długo po zmroku.Roz była też ciągle osobą, do której przychodzono z lokalnymi problemami, co świadczyło o jej ogromnej popularności w środowisku pochodzenia hiszpańskiego.Już przez szerokie drzwi holu widać było, że ludzie pracują w gorączkowej, leczkoleżeńskiej atmosferze.Kilkanaście osób siedziało przy biurkach w dużej frontowej sali,prowadząc ożywioną rozmowę, odbierając telefony i udzielając odpowiedzi po hiszpańsku ipo angielsku.Nikt nie zwrócił na mnie uwagi, więc skierowałam kroki na zaplecze, gdzie Roz miałaswój własny mały pokój [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • lo2chrzanow.htw.pl