[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.- A co ja mam robić?- Już ci mówiłem, Heraklesie.Rano skontaktuj się ze swymi kolegami z Hiszpanii lub Portugalii, korzystając z jakiegoś bezpiecznego telefonu, i zwróć się do Berlina o potwierdzenie rozkazów, które ci przekazałem.To chyba dość jasne.Wszystko się tak skomplikowało.- Jak cholera - przyznał Latham, zerkając na rękę Koeniga ukrytą pod szalem oraz cicho powarkujące psy.- Wracajmy, teraz chętnie skorzystam z twego zaproszenia.Chyba nie muszę ci mówić, że jesteś mi winien co najmniej drinka.- Tak, oczywiście.Rein! - rzucił krótko psom i te wbiegły do budynku przez otwarte drzwi.- Proszę bardzo, Herr Sonnenkind,proszę wchodzić.- Za chwilę - odparł Drew, pospiesznie zatrzaskując drzwi zakrystii i odpychając w bok zdumionego faszystę.Koenig błyskawicznie zsunął szal z ramienia, odsłaniając trzymany w lewej dłoni mały, automatyczny pistolet.Zanim jednak zdążył wykonać najmniejszy ruch, Latham chwycił go za rękę i z całej siły ją wykręcił, licząc na to, że jeśli Niemiec nie wypuści broni, to będzie miał zwichnięty nadgarstek.Coś chrupnęło mu pod palcami i pastor mimo woli rozwarł dłoń.Drew chwycił pistolet za lufę i odrzucił go daleko w trawę.To, co teraz nastąpiło, należałoby określić krótko jako walkę na śmierć i życie dwóch zażartych zwierząt, które broniły największych wartości swego życia, choć dla jednego były to pobudki ideologiczne, dla drugiego zaś względy osobiste.Koenig przeistoczył się w parskającego, atakującego zaciekle dzikiego kota, zadającego błyskawiczne ciosy łapami jak gdyby uzbrojonymi w ostre pazury.Natomiast Latham przypominał większego, groźnie obnażającego >kły wilka, który chce zwyciężyć, skacząc przeciwnikowi do gardła.Za wszelką cenę starał się chwycić Koeniga, unikając zdradliwych ciosów, i unieruchomić go w zwarciu.Ostatecznie jednak to jego zdecydowanie większy wzrost i lekka przewaga siły pozwoliły mu wziąść górę nad przeciwnikiem i po pewnym czasie oba zaciekłe zwierzęta, wyczerpane i broczące krwią, zdały sobie sprawę, które z nich musi wygrać w tej walce.Po ostatnim zwarciu Koenig padł na ziemię; jedną rękę miał złamaną, drugą zwichniętą w nadgarstku, a mięśnie obu nóg przeszywały bolesne skurcze.Latham miał całe dłonie podrapane i silnie zakrwawione, a klatkę piersiową i brzuch obite do tego stopnia, że zbierało mu się na wymioty.Stanął nad pokonanym faszystą i energicznie splunął mu w twarz.Następnie przyklęknął i wyciągnął grubą linę, którą był owinięty w pasie, a którą dał mu Hugo.Pospiesznie związał Koeniga, przewróciwszy go na brzuch i wykręciwszy ręce do tyłu, przy czym zastosował takie węzły, które powinny się bardziej zaciskać przy każdym poruszeniu ręką lub nogą.Wreszcie pociął na pasy gruby szal pastora, podobnie jak uczynił to z prześcieradłem w hotelu "Normandie", i starannie zakneblował fałszywego sługę bożego.Zerknąwszy pospiesznie na zegarek, zaciągnął skrępowanego Koeniga w pobliskie krzaki i jednym ciosem pozbawił go przytomności.Następnie wyjął z kieszeni telefon komórkowy i wybrał numer Stanleya Witkowskiego.* * *ROZDZIAŁ 32- Ty sukinsynu! - ryknął pułkownik.- Moreau chce złapać cię za dupę i zawlec przed pluton egzekucyjny, a ja ani trochę mu się nie dziwię!- Czyżby jego ludziom udało się uciec?- Co ty sobie właściwie wyobrażasz? Co ty robisz, do wszystkich diabłów?!- Opowiem ci, ale najpierw musisz się uspokoić.- Ja mam się uspokoić? Jasne, czemu nie.Sam się sobie dziwię, że nie jestem spokojny.Courtland ma z samego rana stawić się na Quai d'Orsay, żeby odebrać za ciebie cięgi.Zostałeś uznany za persona non grata i musisz natychmiast opuścić Francję.Paryż ma zamiar złożyć oficjalny protest dotyczący mojej osoby.Pewnie, w tej sytuacji każdy byłby spokojny.- To wszystko sprawka Moreau?- Przecież nie świętego Mikołaja.- Wobec tego, damy sobie radę.- Czy ty mnie w ogóle nie słuchasz? Napadłeś na dwóch agentów Deuxieme, obezwładniłeś ich, związałeś i uniemożliwiłeś nawiązanie kontaktu z centralą, w ten sposób rozwalając na kawałki misternie skonstruowaną operację francuskiego wywiadu! - Owszem, ale weź pod uwagę, że jednocześnie poczyniłem znaczne postępy, i to dokładnie takie, na jakich najbardziej zależy Moreau.- Co takiego?- Poślij oddział marines do protestanckiego kościoła w NeuillysurSeine.- Latham podał Witkowskiemu dokładny adres i opisał miejsce, gdzie w gęstych krzakach leżał związany Koenig.To ważna szycha wśród paryskich neonazistów, chyba jeszcze ważniejsza niż Strasbourg, a nawet jeśli nie, to z pewnością lepiej zakamuflowana.- Jak go znalazłeś?- Później ci opowiem.Teraz zadzwoń do Moreau i poślij marines, żeby dostarczyli Koeniga do Deuxieme Bureau.Powiedz Claude'owi w moim imieniu, że to dowód mojej bonafide [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • lo2chrzanow.htw.pl