[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Czy zapraszasz mnie na randkę?84 - W żadnym razie.Traktuję to jako wycieczkę integracyjną dwojga ludzi skazanych nawspółpracę.- Odstawił pusty kubek na biurko.- Zastanów się i daj mi znać.Miała zbyt wielena głowie, żeby się nad tym zastanawiać.No i nie mogła przecież tak, ot, wyskoczyć sobie doGraceland.A nawet gdyby mogła, i gdyby ogarnęła ją jakaś niewytłumaczalna ochotaodwiedzenia tego miejsca, i tak nie zrobiłaby tego w towarzystwie Logana.Fakt, że podziwiała jego zdolności i - no, dobrze - muskulaturę, nie znaczył jeszcze, że ma golubić.I spędzać w jego towarzystwie jakże cenny wolny czas.Jednocześnie wciąż sięzastanawiała, czemu właściwie zaprosił ją na tę wycieczkę.Może krył się za tym jakiśpodstęp - dziwaczna inicjacja dla Jankeski.Zabiera się taką do Graceland, a potempozostawia samą, zagubioną w gąszczu pamiątek po Elvisie, by sprawdzić, czy odnajdziedrogę do domu.A może, na swój pokrętny sposób, Logan doszedł do wniosku, że podrywającją, łatwiej wywinie się od stosowania nowego systemu, niż z nią walcząc.Tyle że, prawdę mówiąc, on jej wcale nie podrywał, jego propozycja sprawiała wrażenieprzyjaznego, spontanicznego gestu.A na dodatek zapytał u chłopców.Niczym innym niemógłby tak jej rozbroić, jak okazując szczere zainteresowanie dziećmi.Ale skoro starał się być przyjacielski, grzeczność nakazywała, by odpłacić mu tym samym.Swoją drogą ciekawe, w co należy się ubrać na wycieczkę do Graceland.Nie, żebyzdecydowała się na tę wyprawę.Najprawdopodobniej tam nie pojedzie.Tyle że inteligentniludzie są zawsze przygotowani na różne sytuacje.Tak na wszelki wypadek.Stella poruszyła tę kwestię, gdy w szklarni numer trzy uczyła Hayley, jak umiejętniepodlewać młode pędy roślin jednorocznych.- Czy kiedykolwiek byłaś w Graceland? - spytała.- Jasne.To niecierpki, prawda? Stella zerknęła na płaską skrzynkę.- Owszem.Odmiana  Busy Lizzies.Zwietnie się zapowiadają.- A to też niecierpki, tylko odmiana  New Guinea ?-.Tak jest.Muszę przyznać, że rzeczywiście szybko się uczysz.- Niecierpki rozpoznaję z łatwością, bo swego czasu sadziłam je w naszym ogródku.Awracając do tematu, pojechałam do Graceland z paczką przyjaciół, gdy jeszcze studiowałamw college'u.Było super.Kupiłam sobie nawet zakładkę do książki z wizerunkiem Elvisa -ciekawe, co z nią zrobiłam? Czy wiesz, że Elvis to jedna z postaci imienia Elvin,oznaczającego  przyjaciela elfów.Dziwne, no nie?- Mnie wydaje się dziwniejsze, że^) tym wiesz.- To jedna z tych informacji, które gdzieś, kiedyś wpadają ci w ucho i zapamiętujesz je na całeżycie.- No dobrze.Jak tam należy się ubrać?85 - Słucham? - Hayley próbowała zidentyfikować sadzonki w kolejnej skrzynce i uważniewpatrywała się w świeżo rozwinięte listki, starając się przy tym nie podejrzeć nazwywypisanej na wetkniętym w ziemię patyczku.- Bo ja wiem? Ludzie wkładają, co chcą.Dżinsy i tym podobne.- A więc strój niezobowiązujący.- Właśnie.Szalenie lubię zapach szklarni: zapach wilgotnej ziemi.- W takim razie idealnie pokierowałaś swoją karierą.- To rzeczywiście może być wybór na całe życie, prawda? - Spojrzała na Stellę swoimiintensywnie niebieskimi oczami.- Gdybym się pilnie uczyła, mogłabym stać się naprawdędobra.Zawsze wierzyłam, że pewnego dnia zacznę prowadzić własny interes.Sądziłam, żebędzie to księgarnia, ale przecież ta praca jest bardzo podobna do pracy z książkami.- Jak to?- No, cóż.Tutaj też macie nowości i klasykę.Operujecie kategorią gatunku.Są roślinyjednoroczne, dwuletnie i wieloletnie.Krzewy, drzewa i rozmaite trawy.Rośliny wodne icieniolubne.Wszystko skatalogowane i zaszeregowane.- Wiesz, chyba masz rację.Choć nigdy przedtem nie myślałam o tym w podobny sposób.Zachęcona słowami Stelli, Hayley ruszyła przejściem pomiędzy długimi stołami.- Uczysz się i studiujesz, tak samo jak w wypadku książek.Poza tym my - mam na myślipracowników - staramy się wskazać ludziom, co będzie dla nich najodpowiedniejsze, co ichuszczęśliwi, a przynajmniej przyniesie im satysfakcję.Sadzenie kwiatów to jak otwieranienieznanej książki, ponieważ w jednej i drugiej sytuacji rozpoczyna się coś nowego.A ogródjest całą biblioteką.Dlatego wiem, że mogłabym się temu poświęcić całym sercem.- Ani przez chwilę w to nie wątpię.- Stella uśmiechnęła się ciepło do dziewczyny.- A kiedy tak się stanie, nie będzie to już tylko zwykła praca zapewniająca cotygodniowąwypłatę.Pieniądze są oczywiście ważne, ale po pewnym czasie już nie o nie chodzi, a wkażdym razie nie przede wszystkim.- Tak.Doskonale wiem, co masz na myśli.Chodzi ci o to, co udało się osiągnąć Roz.Własnego miejsca w życiu i satysfakcji z pracy.Chcesz zapuścić korzenie - powiedziałaStella, wodząc delikatnie palcem po listkach sadzonki.- A potem rozkwitnąć.Zwietnie cię rozumiem, bo pragnę tego samego.- Ależ ty już to osiągnęłaś.Jesteś przecież taka mądra, masz jasno określony cel w życiu.No ado tego dwóch świetnych chłopaków i.doskonałą posadę.Ja natomiast dopiero zaczynam.- I ogarnia cię zniecierpliwienie.Byłam taka sama w twoim wieku.- Wybacz, przez moment zapomniałam, jak bardzo już jesteś stara i zniedołężniała.Stellaparsknęła śmiechem i odgarnęła włosy z twarzy.86 - Starsza od ciebie o dziesięć lat.Mnóstwo może się wydarzyć w takim czasie i wiele zmienić- łącznie z tobą samą.Poza tym, w pewnym sensie ja również zaczynam, i to o całą dekadępózniej od ciebie.Przeflancowałam na nową grządkę siebie i moje dwie cenne roślinki.- Czy niekiedy ogarnia cię strach?- Chyba każdego dnia.- Stella położyła dłoń na brzuchu Hayley.- Strach jest ściśle związanyz dobrodziejstwem tego inwentarza.- Dobrze mi robią rozmowy z tobą [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • lo2chrzanow.htw.pl