[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Doszedł jednak do wniosku, żewyścigi to znacznie lepszy pomysł.- Dobrze.- Zamachnął się i wystartował.Kątem oka zobaczył, że Jackie pomknęłaprzed siebie jak strzała.Uśmiechnął się i przyspieszył tempo.Wprawdzie minęło kilka lat, odkąd Jackie przestała pływać w reprezentacji, nadaljednak drzemał w niej bojowy duch.Nathan na ogół wolał przegrywać z kobietami.One i takwiedziały, że robił to umyślnie.A jednak nie miał najmniejszego zamiaru przegrywać zJackie.Kiedy dotknęli przeciwległej ściany basenu i zawrócili, płynęli ramię w ramię.Nathannagle uświadomił sobie, że ciężko będzie ją wyprzedzić.Smukłe ramiona Jackie szybkimi,energicznymi ruchami rozcinały wodę, a jej długie nogi działały jak śruba napędowa.Wkońcu udało mu się wysforować nieco do przodu, wyłącznie dzięki temu, że miał dłuższeręce.Wygrał niespełna o pół długości ciała.- Nie mam kondycji.- Jackie, zdyszana, oparła się o krawędz basenu i spojrzała naNathana.Po jego lśniącym, muskularnym torsie spływały kropelki wody.Pomyślała, że każdakobieta chciałaby się oprzeć na takim torsie.- Ty za to jesteś w świetnej formie.- Ty też - wysapał.- Następnym razem nie dam ci forów.- I tak cię pokonam - odparł z uśmiechem.- Może.- Jackie przeczesała palcami włosy, które zwinęły się w urocze pierścionki.-Dobrze grasz w tenisa?- Niezle.- Możemy któregoś dnia spróbować.- Wyskoczyła z wody i usiadła na krawędzibasenu.- A łacina?- Co z łaciną?- Moglibyśmy zrobić sobie sprawdzian ze znajomości łaciny.Nathan potrząsnął głową, po czym wynurzył się i usiadł obok Jackie.- Nie znam łaciny.- Każdy zna chociaż trochę.Corpus delicti albo magna cum laude.Nigdy niezrozumiem, dlaczego mówi się, że to martwy język.Przecież używamy go na co dzień. - Rzeczywiście, warto by się nad tym zastanowić.Jackie mimowolnie się roześmiała.Nathan na swój powściągliwy sposób usiłował daćjej do zrozumienia, że brak jej piątej klepki.Kiedy tak siedział obok niej, z ciepłym blaskiemw oczach i półuśmiechem na twarzy, odniosła wrażenie, że zna go od zawsze.A możechciałaby go znać od zawsze.- Lubię cię, Nathan.Naprawdę.- Ja też cię lubię.Chyba.- Patrząc na nią, nie sposób było się nie uśmiechnąć.Miałamagnetyczną osobowość, skupiającą na sobie uwagę otoczenia.Pomyślał, że przebywanie wtowarzystwie Jackie jest jak skok do zimnego jeziora w upalny dzień.Wprawdzie szok dlaorganizmu, jednak w sumie mile widziany.Bezwiednym gestem odgarnął jej za ucho mokry kosmyk.Co się z nim działo?Przecież nigdy nieświadomie nikogo nie dotykał.Ledwo musnął jej policzek, a już pojął, żepopełnił kolejny błąd.Jak można pragnąć czegoś, czego się nie potrafi określić?Chciał się odsunąć, ale wtedy Jackie ujęła go za rękę i podniosła ją do ust, muskającwargami jego palce.- Nathan - odezwała się - czy jest w twoim życiu jakaś kobieta, której powinnam sięobawiać?Nie cofnął ręki.Spletli palce.- Jak mam to rozumieć?- Mówiłeś, że teraz nie masz nikogo.A w przeszłości? Nie przeszkadza mi to, żemusiałabym z kimś konkurować.Wolałabym jednak wiedzieć.Nie było nikogo takiego w jego życiu.Jeśli nawet kiedyś istniała jakaś kobieta,wspomnienie o niej zbladło i rozwiało się jak dym.I to go właśnie najbardziej zaniepokoiło.- Jackie, ciągle mnie wyprzedzasz.- Naprawdę? - Przysunęła usta do jego ust.- Jak myślisz - wyszeptała - ile czasupotrzeba, żebyś mnie dogonił?Jak to się stało, że nagle obejmował dłońmi jej twarz? Poczuł, że woda zaczynagwałtownie parować z jego skóry.To byłoby takie proste, wręcz naturalne.Ona była chętna, aon jej pragnął.Są dorośli, znają reguły gry i mają świadomość ryzyka.Niczego sobie nieobiecywali, bo i niczego od siebie nie chcą.Jednak nawet gdy jej wargi rozchylały się w zetknięciu z jego ustami, nawet kiedyofiarowała mu samą siebie, czuł, że w tym przypadku nic nie będzie proste.- Myślę, że nie jestem jeszcze gotowy na romans z tobą - szepnął, popychając jądelikatnie na betonową krawędz basenu. - No to nie myśl.- Objęła go za szyję.Na to właśnie czekała, ale jak mu topowiedzieć? Jak wytłumaczyć, że czekała na niego przez całe życie? Właśnie na niego.Totakie proste i naturalne pragnąć go i poddać się temu pragnieniu.Już od dzieciństwa wiedziała, że tylko jeden mężczyzna jest jej przeznaczony.Niepotrafiła powiedzieć, kiedy go spotka i czy w ogóle.Ale jeśli nie, to samotnie przejdzie przezżycie, a miłość rodziny i przyjaciół będzie jej musiała wystarczyć.Bo Jackie nigdy niegodziła się na półśrodki.Teraz jednak on tu był, z ustami na jej ustach i ciałem przy je ciele.Po co martwić sięo to, co wydarzy się jutro, kiedy trzyma w ramionach ucieleśnienie swoich snów?Tu i teraz było to, czego od zawsze pragnęła.Przylgnęła do Nathana, szepcząc jegoimię, i z radością poczuła, że jej pragnienie zostało odwzajemnione.Była niepodobna do innych kobiet, ale dlaczego? Zdarzało mu się już nieraz ulecurokom kobiety i jej pożądać, ale nie w taki sposób.Kiedy był blisko Jackie, nie potrafiłnawet myśleć.Mógł tylko odczuwać: czułość, namiętność, frustrację, pożądanie.Trzymającją w ramionach, wyłączał automatycznie mózg, poddając się emocjom.Czy to dlatego, że stanowiła ucieleśnienie marzeń każdego mężczyzny? Wielkodusznakobieta o potrzebach i wymaganiach odpowiadających męskim potrzebom i wymaganiom.Kobieta bez zahamowań, która niczego nie udaje.Chciałby wierzyć, że tak właśnie jest.%7łe tojuż wszystko.Niestety, zdawał sobie sprawę, że chodzi o coś więcej.I to znacznie więcej.Z przerażeniem uświadomił sobie, że krok po kroku zapiera się samego siebie.Przecież do tej pory wiedział, dokąd zmierza i po co.To niemożliwe.to nie w porządku.godzić się na to, żeby wszystko się teraz zmieniło.To znaczy, żeby ona wszystko zmieniła.Musi z tym skończyć.Tu i teraz.Kiedy ma jeszcze jakiś wybór.Albo kiedy możejeszcze udawać, że go ma.Powoli i z najwyższym trudem oderwał się od Jackie.Słońce schyliło się kuzachodowi, a jego promienie budziły miedziane refleksy w jej włosach, które nie były tylkobrązowe, jak mu się dotąd wydawało, ale mieniły się całą gamą brązów.Były przy tym takiemiękkie i ciepłe.Jak jej oczy.Jak jej skóra.Z trudem oparł się pokusie, by raz jeszcze dotknąć jej policzka.- Czas wracać do domu.Pod jego spojrzeniem topniała jak wosk.O co by teraz poprosił, zrobiłaby to bezwahania.Tak wielka jest moc miłości.Zamrugała oczami, żeby zejść z obłoków na ziemię.Gdyby wybór należał do niej i tylko do niej, zostałaby na zawsze tam, gdzie teraz, czyli wjego ramionach. Nie była jednak aż taka głupia.Nathan nie powiedział przecież, że chce ciągnąć to, cosię między nimi zaczęło, tylko że chce to zakończyć [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • lo2chrzanow.htw.pl