[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Ludzie anormalni to ci, którzy nie znajdują poparcia w zwyczajach swojej cywilizacji.Są to wyjątki, które niełatwo przyjęły tradycyjne formy swej kultury.Dla rzetelnej psychiatrii porównawczej właśnie ci zdezorientowani", którym nie udało się we właściwy sposóbprzystosować do własnej kultury, mają pierwszorzędne znaczenie.W psychiatrii zbyt często gmatwano sprawę, ustalając zgóry stałą listę symptomów, zamiast zacząć od zbadania tych, których charakterystycznym reakcjom odmówiono znaczeniaw społeczeństwie, gdzie występowały.We wszystkich plemionach, które opisaliśmy, istnieją jednostki anormalne", niebiorące udziału w kulturze owych plemion.U Dobu136 jednostką całkowicie odchylającą się od normy był człowiek szczerzeprzyjazny, który ka\dą czynność uwa\ał za cel sam w sobie.Był to sympatyczny osobnik, nie starający się pokonać swychbliznich czy karać ich.Pracował dla wszystkich, którzy o to poprosili, i byt niestrudzony w wykonywaniu poleceń.Nie dr\ał134William Jones, Mortuniy Observances and the Adoplion Rites of the Algonkinian Foxes o f Iowa, s.271-277.Quinzieme CongresIntemattonal des Americanistes, Quebec 1907, s.273-277135Praktyki \ałobne na równinach patrz ibidem, s.262.136R.F.Fortune, Sorcerers of Dobu, New York 1932, s.54.74z lęku przed ciemnością jak jego współplemieńcy i nie tłumił całkowicie, tak jak oni, prostych przyjacielskich reakcji wobeckobiet blisko z nim spokrewnionych, na przykład \ony czy siostry.Często poklepywał je \artobliwie w obecności innych.Uka\dego innego Dobuańczyka zachowanie takie byłoby skandaliczne, ale jemu poczytywano to jedynie za głupotę.Wieśtraktowała go dość przyjaznie, nie wykorzystując swej przewagi ani nie robiąc sobie zabawy z wyśmiewania go, ale bytwyraznie uwa\any za kogoś, kto nie bierze udziału w grze.Zachowanie właściwe temu dobuańskiemu półgłówkowi bywało ideałem w pewnych okresach naszej cywilizacji i ciąglejeszcze istnieją zamiłowania, w których przejawiają się jego reakcje, znajdujące uznanie w większości społeczeństw zachod-nich.Szczególnie jeśli chodzi o kobietę, to nawet dziś znajduje ona du\e poparcie w naszych mores i zaszczytne funkcje wswej rodzinie i w społeczności.Fakt, \e ów Dobuańczyk nie mógł spełniać \adnej roli w swojej kulturze, nie byłkonsekwencją jakichś specjalnych reakcji, które go cechowały, lecz był to skutek istnienia przepaści dzielącej go od wzorukultury.Większość etnologów miała podobne doświadczenia, co pozwoliło im stwierdzić, \e ludzie z pogardą stawiani pozanawiasem społeczeństwa nie byliby wcale tak traktowani w wypadku innej kultury.Aowię spotkał wśród Indian Crow zrównin człowieka o wyjątkowej wiedzy dotyczącej ich form kulturowych.Człowiek ten zastanawiał się nad nimi w sposóbobiektywny, szukając powiązań między ró\nymi ich aspektami.Interesował się tak\e faktami z genealogii i był bezcennymzródłem informacji na temat dziejów plemienia.W ogóle był idealnym interpretatorem \ycia ludu Crow.Jednak\e to nieznajdowało szacunku u tego ludu.Człowiek ów wyraznie wzdragał się przed niebezpieczeństwem fizycznym, a cnotą jegoplemienia była brawura.Co gorsza, starał się on kiedyś zdobyć uznanie twierdząc, \e dokonał jakiegoś wojennego wyczynu,a okazało się, \e to oszustwo.Udowodniono, \e wbrew temu, co twierdził, nie ukradł przywiązanego konia znieprzyjacielskiego obozu.Nieprawdziwe roszczenia do wyczynów wojennych uwa\ano wśród Indian Crow za grzechśmiertelny, tote\ w powszechnej opinii, utrzymującej się stale, uwa\ano go za człowieka nieodpowiedzialnego i niedołęgę.Takie sytuacje mo\na porównać z panującą w naszej cywilizacji postawą wobec człowieka, który nie potrafi uznaćwłasności osobistej za rzecz najwa\niejszą.Naszych włóczęgów karmią nieustannie ci, dla których gromadzenie dóbr niestanowi dostatecznej motywacji.Jeśli ludzie ci trzymają stronę włóczęgów, opinia publiczna uznaje ich za potencjalnychprzestępców, którymi w istocie łatwo się stają na skutek ich aspołecznej sytuacji.Wtedy jednak\e, kiedy ludzie ciskompensują swe nastawienie rozwojem talentów artystycznych i zostaną członkami cyganeryjnych grup artystycznych,opinia nie uwa\a ich za przestępców, lecz za prostaków.W ka\dym razie nie znajdują oni poparcia w formach swegospołeczeństwa i mo\liwość wyra\enia się w sposób zadowalający jest dla nich zadaniem ponad siły.Jednostki tego rodzaju często rozwiązują z powodzeniem ten dręczący dylemat, zadając gwałt swym najsilniejszymnaturalnym impulsom i przyjmując rolę uznawaną przez społeczeństwo.Jeśli człowiek ów potrzebuje społecznego uznania,wówczas jest to zazwyczaj jedyne mo\liwe wyjście.Jedna z najwybitniejszych jednostek u Zuni przyjęła tę konieczność.Wspołeczeństwie głęboko nieufnym wobec wszelkiego autorytetu człowiek ten posiadał wrodzoną siłę osobowości,wyró\niającą go w ka\dej grupie.W społeczeństwie, które pochwala umiarkowanie i najłatwiejsze sposoby rozwiązywaniaproblemów, był nieopanowany i niekiedy zachowywał się gwałtownie.W społeczeństwie, które ceni ludzi giętkich,gadatliwych, to jest takich, którzy lubią paplać przyjaznie, zachowywał się pogardliwie i wyniośle.Jedyną reakcją Zuniwobec takich ludzi to napiętnowanie ich jako czarowników.Mówiono, \e ktoś widział go zaglądającego przez okno zedworu, a to pewna oznaka, i\ jest czarownikiem.W ka\dym razie któregoś dnia pijany chwalił się, \e nikt nie potrafi gozabić.Zaprowadzono go przed kapłanów wojennych, którzy powiesili go za kciuki na krokwi i wisiał tam tak długo, dopókinie przyznał się, \e jest czarownikiem.Taki jest normalny sposób postępowania przy oskar\eniu o czary.Jednak\e udało musię postać kogoś, by zawiadomił wojska rządowe.Kiedy przybyli, wiszący miał ju\ ręce okaleczone na całe \ycie i urzędniksądowy nie miał innego wyjścia, jak tylko uwięzić kapłanów wojennych odpowiedzialnych za spowodowanie tego kalectwa.Jednym z ich kapłanów był najbardziej ceniony i odgrywający najwa\niejszą rolę człowiek w ostatnim okresie dziejów Zuni,a kiedy wrócił po odbyciu kary w więzieniu, nigdy ju\ nie objął swego kapłańskiego urzędu.Udawał, \e jego moc zostałazniszczona.Był to prawdopodobnie jedyny w swoim rodzaju w całej historii Zuni przypadek zemsty.Oczywiście łączył się zwyzwaniem rzuconym kapłanom, przeciwko którym czarownik" swoim czynem wystąpił otwarcie137.Jednak\e niełatwo by nam przyszło przewidzieć, jak potoczy się jego \ycie w ciągu czterdziestu lat od chwili, gdy rzuciłto wyzwanie
[ Pobierz całość w formacie PDF ]