[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Myślę, że zaczęli dręczyć Elizabeth.Wtedy Ralph powiedział Sabinę coś, co nie przypadło jej do gustu.Twarz sługi poczerwieniała.—Może na temat uczuć, którymi cię darzyła? — zapytałem.Starucha podniosła dłoń.—W porządku, Davidzie.Sabinę miała do niego dziewczęcą słabość.Nie zachęcał jej.Był lojalny.Służy mnie'i synowi od dziesięciu lat.Zrobiłby dla nas wszystko.Mów dalej, Davidzie.Powiedz, co widziałeś z okna.—Sabinę chwyciła Ralpha.Ten wykręcił się jej i runął głową w dół.Wpadł do studni.Jejmość Wentworth westchnęła.—Sabinę powiada, że nie chciała go pchnąć, że zareagowała w gniewie.W oczach prawa byłoby to nieumyślnie spowodowanie śmierci, nie morderstwo.Co sądzisz, prawniku?—Ława przysięgłych wydałaby werdykt na podstawie faktów.—Tak czy owak Sabinę mogłaby zawisnąć na szubienicy, mimo swojej pozycji społecznej.Rzecz jasna moglibyśmy odwołać się do króla, co oznaczałoby bankructwo.Gdyby Elizabeth nie była świadkiem zdarzenia, Sabinę i Avice mogłyby zeznać, że Ralph się poślizgnął.Niestety, ich kuzynka wszystko widziała.Wiedzieliśmy, że nie darzy nas szczególną sympatią.— Rozłożyła dłonie i uśmiechnęła się.— Rozumiesz teraz, na czym polegał nasz problem.—Musieliście ją uciszyć, stawiając w stan oskarżenia — rzekłem chrapliwie, czując ból gardła przy każdym wypowiadanym słowie.Byłem ciekaw, czy coś mi nie zaszkodziło.—Kiedy Ralph wpadł do studni — kontynuował Needler — zbiegłem po schodach do ogrodu.Sabinę i Avice krzyczały i zawodziły.Spojrzałem do studni.Dostrzegłem jedynie ciało Ralpha.—Nieszczęsny chłopak — wyszeptała starucha.—Elizabeth siedziała pod drzewem, gapiąc się na nie.Wówczas, nie wiedząc, że patrzyłem przez okno, Sabinę wskazała na Elizabeth i zawołała: „To ona zabiła Ralpha.Zepchnęła go do studni!Widziałyśmy wszystko!".Elizabeth siedziała jak kamień, nie odzywając się ani słowem.Wtedy Avice przyłączyła się do siostry, wskazując Elizabeth i oskarżając ją.Jejmość Wentworth skinęła głową.—Zeszłam na dół zaniepokojona krzykiem.Sabine i Avice wołały, że były świadkiem tego, jak Elizabeth zamordowała Ralpha.Nie odpowiedziała, gdy się do niej zwróciłam.W pierwszej chwili pomyślałam, że faktycznie tak było, więc poleciłam wezwać Edwina, on zaś sprowadził konstabla, który zabrał Elizabeth.Dopiero wtedy David powiedział mi prawdę.Wypytałam dziewczęta, które przyznały się do wszystkiego.Wiedziały o małym żebraku.Chociaż były bardzo przerażone, panie Shardlake, jako młode damy umiały nad sobą zapanować.Pewnego dnia wyrosną na wielkie damy.—Raczej na potwory, jak ich brat — przerwał Barak.Starucha zignorowała go.—Poczekaliśmy dzień, dwa, aby przekonać się, czy Elizabeth przedstawi swoją historię, ona jednak milczała.Wtedy przyszedł Joseph, powiadając, że dziewczyna nie chce rzec, czy przyznaje się do winy.Uznaliśmy, że skoro chce umrzeć, niech się dzieje jej wola.—Mówiła spokojnie tak, j akby chodziło o umowę handlową.Zakaszlałem sucho.—Powiedziałaś nam pani wszystko.Czego oczekujesz w obecnej sytuacji?Nie odpowiedziała, a jedynie uśmiechnęła się w naszą stronę.Zwróciłem uwagę, że moje serce bija jak oszalałe.Nie potrafiłem pojąć dlaczego.Usłyszałem głosy dobiegające z korytarza, a następnie dźwięk zamykanych drzwi frontowych.—Cholera, coś się dzieje z moimi oczami — rzekł Barak.— Widzę podwójnie.Spojrzałem na niego.Źrenice wytrzeszczonych oczu były powiększone, olbrzymie.Przypomniałem sobie oczy Sabine podczas naszej pierwszej wizyty i to, że psianka jest niezwykle trująca.Oglądałem skutki jej działania w klasztorze Scarnsea.—Otruli nas — wyszeptałem.—Trucizna szybko działa — powiedziała cicho starucha.Needler podszedł do drzwi i zamknął je od środka.Oparł się o nie i spojrzał na nas ponuro.—Czy wszyscy służący wyszli?—zapytała jejmość Wentworth.—Powiedziałem im, że dziś rano nie ma nic więcej do roboty, że mogą się przejść, nacieszyć świeżym powietrzem po burzy.— Zwrócił się ku mnie.— Sądziliście, że nikt was nie widział owej nocy, gdy zeszliście do studni, jednak moja pani usłyszała kogoś w sadzie.Kazała mi stanąć w oknie i obserwować, co się będzie działo.Widziałem was obu, łysy zszedł do studni.Starucha roześmiała się potwornym, wstrętnym rechotem.—Niewidomi mają niezwykle czuły słuch, panie Shardlake.Obawialiśmy się wizyty konstabla, lecz gdy nic się nie stało, zrozumieliśmy, że Elizabeth nadal milczy.Barak próbował wstać, lecz opadł bezsilnie na krzesło, patrząc uporczywie przed siebie.—Nic nie widzę — powiedział.Jego głowa poczęła drżeć.Niezależnie od tego, co nam podano, wypił więcej ode mnie.Próbowałem coś powiedzieć, lecz nie zdołałem wydobyć z siebie głosu.Przypomniałem sobie, że gdyśmy stali obok krzewu psianki w Scarnsea, Guy wspomniał o tej truciźnie.Jedynym ratunkiem było szybkie podanie środka wymiotnego.Needler wrócił na swoje miejsce za plecami staruchy.—Wiedzieliśmy, że przyjdziesz — ciągnęła.— Tylko tyle mogłeś uczynić.— Uśmiechnęła się złośliwie, widząc, jak ciężko dyszę, starając się uspokoić kołaczące serce.— Nawiasem mówiąc, studnia jest już pusta.Ciała trafiły do rzeki.Przygotowaliśmy dla was miejsce, później zajmiemy się Josephem.— Mówiła przyciszonym głosem, niemal szeptem, czekając na dźwięk ciał osuwających się na podłogę.— Stare wieśniaczki znają wiele trujących roślin.Mamy tu duży ogródek ziołowy.Powinni już opaść z sił, Davidzie.Zabij ich.Sługa przełknął ślinę.Jego twarz spochmurniała.Dobył sztyletu i obszedł krzesło wolnym krokiem.Wówczas przypomniałem sobie o musztardzie i jej działaniu wymiotnym.Guy wspomniał o tym podczas pierwszego dnia dochodzenia w sprawie Wentworthów.Wiedząc, że to moja ostatnia deska ratunku, wstałem z trudem
[ Pobierz całość w formacie PDF ]