[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Dom wydawał się taki.martwy po wyjezdzie Melissy.Jakbyzamieszkiwały go duchy, a nie żywi ludzie.Wszyscy to pewnie odczuwali idlatego Eva była tak rozdrażniona.RS 229Po południu, kiedy została sama, pojechała do supermarketu, żeby kupićprodukty na czekoladowe ciasteczka.A potem, nie zastanawiając się głębiejnad tym, co robi, kupiła Evie bukiecik żółtych stokrotek.W drodze powrotnej myślała, że mimo wszystko zaczyna im się razemjakoś układać.Eva nie wydawała jej się już tak przykra jak na początku.Powoli przywykała do jej niezwykłego stylu bycia i ciągłej huśtawkinastrojów.Zaczynała ją nawet chyba rozumieć.Eva wiedziała już, że nie wróci do zaczętej książki, nie mogła jednakzdobyć się na to, żeby wykasować napisane rozdziały z pamięci komputera.Wystarczyłaby chwila i miałaby to za sobą.Przez jakiś czas stała, patrząc namigoczący ekran.Parę klawiszy i.po sprawie.Nie, nie była jeszczegotowa, żeby z tym skończyć.Wreszcie poddała się i usiadłszy w fotelu,wyjrzała przez okno.Alma nie znosiła opuszczać domu.W miejscach publicznych czuła siętak, jakby wszyscy się na nią gapili.Bywała więc tylko w gabinecieCharliego i na basenie.Na kąpiel decydowała się tylko dlatego, że przezgodzinę mogła znowu czuć się sprawna i pełna siły.W wodzie nikt jej nie musiał pomagać.Eva przysiadła w kostiumie nabrzegu basenu, a Penny płynęła pieskiem obok niej.Zwykle Almapokonywała kolejne długości basenu, ale dziś bacznie obserwowaładziewczynkę.Penny była wyraznie zadowolona i wcale nie bała się wody.Chociażpływała zupełnie niezle, Alma zaproponowała odpoczynek, kiedy dotarły dogłębszej części.Mała posłusznie chwyciła klamrę.- Uwielbiam pływać.A ty, babciu?- Ja też.Zupełnie niezle ci idzie.- W szkole byłam najlepsza - pochwaliła się dziewczynka.- To znaczypoza dwoma chłopakami, ale to się nie liczy.Będę mogła przyjeżdżać tu ztobą częściej?- Czemu nie.- Alma unosiła się lekko na wodzie, jedną ręką trzymającsię brzegu.- Mogę przepłynąć aż trzy długości basenu - dodała Penny.- Dostałamnawet odznakę, a byłam najmniejsza w całej klasie.- To wspaniale.- Uczyłam się też, jak ratować tonących.Alma starała się nie pokazywać uśmiechu, który pojawił się na jej ustach.Była oczarowana entuzjazmem dziewczynki.- To co, płyniemy do drugiego końca?RS 230- Yhm.- Penny odepchnęła się od brzegu, a Alma odczekała chwilę, apotem poszła w jej ślady.Po trzech długościach Penny była już jednak zmęczona.- Teraz trochę popatrzę, dobrze, babciu? - powiedziała, oddychającciężko.Starsza pani spojrzała na nią, a potem w stronę brzegu.- Może usiądziesz koło Evy? - zaproponowała.Penny popłynęła w tamtąstronę, jednak Alma poczuła się spokojna dopiero w momencie, kiedyzobaczyła ją koło siostrzenicy.Wtedy znowu zaczęła pływać.W wodzie czuła się całkowicie bezpiecznie.Zyskiwała nową siłę, októrej mogła tylko marzyć na lądzie.Jednocześnie myślała, jak by to było,gdyby doszła w końcu do siebie.Mogłaby sama wychodzić, nie budzączgrozy przechodniów i nie skłaniając ich samą swoją obecnością dooferowania pomocy, której nie potrzebowała.W basenie czuła się tak jakkiedyś.%7łeby to osiągnąć, gotowa była nawet wytrzymać pełne współczuciaspojrzenia kobiet w szatni.Chciała im powiedzieć, żeby nie marnowały nanią swoich ciepłych uczuć, bo za chwilę, w wodzie, będzie taka sama jakone, a może nawet lepsza.Płynąc miarowo, zaczęła się zastanawiać, skąd się bierze lęk, jaki wspołeczeństwie budzą niepełnosprawne osoby.Dlaczego ludzie zachowująsię tak, jakby kalectwo było zarazliwe.Tylko małe dzieci i niektórzy starsiludzie odnosili się do niej, jakby była normalnym człowiekiem.Zresztąsama nie pozostawała bez winy.Wcześniej bała się wszelkiego rodzajuodmieńców i traktowała ich z dużą rezerwą.Los sprawił, że znalazła się podrugiej stronie barykady i zrozumiała, jakie piekło przeżywają wszyscyinwalidzi.Czasami czuła się jak Gwynplaine, bohater powieści VictoraHugo, ów nieszczęsny  człowiek śmiechu", który chciał wykrzyczeć całemuświatu, że mimo odrażającego wyglądu jednak jest człowiekiem.W obawie,by nie uległa tej przemożnej chęci, wolała więc zostawać w domu.Kiedy przepłynęła dziesięć długości basenu, poczuła się miło zmęczona.Z wdzięcznością przyjęła pomoc Evy przy wychodzeniu z wody.- Naprawdę dobrze pływasz, babciu - powiedziała Penny, biorąc ją zarękę.- Patrzyłam cały czas.Poszły do szatni.Poruszona Alma uścisnęła lekko jej dłoń,przygotowując się duchowo do upokarzającego wycierania i przebierania.Chciałaby mieć już to za sobą.- Ciocia Eva obiecała, że zabierze mnie też w przyszłym tygodniu.- To świetnie.- Alma zerknęła na siostrzenicę, która wydawała sięnieobecna duchem.RS 231Penny sama wskoczyła pod prysznic i Eva stwierdziła, że wcale niemusiała zajmować się nią tak bardzo, jak przypuszczała.Opłukała więctylko Almę i zaczęła ją wycierać puszystym ręcznikiem [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • lo2chrzanow.htw.pl