[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.- Aleowszem.- Wprawdzie Cathie nie wróciła do jego domu,ale przynajmniej była w Wellingtonie.- Tak, jest już z po-wrotem.- No cóż, znam jedną bardzo pociągającą panią doktorpsychiatrii, która nie będzie tym zachwycona - oświadczyłTim.- Nie wspominając już o całym tabunie zawiedzionychpielęgniarek.Phillipa wybuchnęła śmiechem, a Sam wzniósł oczy donieba.- Czy istnieje szansa, żebyśmy zabrali się w końcu dopracy, czy też mamy dziś dzień dokuczania konsultantom?- Każdy dzień jest dniem znęcania się nad konsultantamiSR - wtrąciła żartem Prue, pielęgniarka, która tego ranka dyżu-rowała przy Danielu Williamsie.Przechodząc obok Sama,puściła do niego oko.- W ten sposób możemy się tu trochęrozerwać.- Ona jest bardzo niebezpieczna - ostrzegł Tim Sama,a Sam się roześmiał.Wiedział, że Prue jest szczęśliwą żoną pracującego w Wel-lingtonie anestezjologa i z jej strony nic mu nie grozi.- Gdzie jest Will? - spytał, kiedy zaczęli obchód.Jegoprzyjaciel wrócił do pracy poprzedniego dnia.- Czyżbyznów wziął sobie wolne?- Nie, pojechał do miasta załatwić jakieś sprawy admini-stracyjne - wyjaśnił Tim pogodnie.- Ma wrócić po lunchu.Sam kiwnął głową, przypominając sobie, że Will muo tym wspominał podczas poprzedniego obchodu.Pan Williams czekał na nich, siedząc w fotelu.- Mięśnie wciąż są nieco osłabione - oznajmił fizykotera-peuta - ale neurolog był po wczorajszej wizycie bardzo zado-wolony.Jeśli stan pacjenta będzie nadal poprawiał się w takimtempie, Daniel zacznie chodzić za jakieś dwa do trzech tygodni.- To wspaniała nowina - rzekł Sam z radością.Minęłoponad osiem tygodni od dnia przeniesienia Daniela na ichoddział z oddziału nagłych wypadków.- Uważam, że nade-szła pora usunąć tę sondę.- Upłynęło sporo czasu, zanim ichpacjent całkowicie odzwyczaił się od respiratora, a od dwóchdni oddychał już samodzielnie przez rurkę intubacyjną.- Coo tym sądzisz, Tim?- Czekaliśmy tylko na polecenie - odparł.- W porządku,Daniel? Wyjmiemy ją jeszcze dzisiaj.Dopiero po upływie dwudziestu czterech godzin od chwiliusunięcia rurki można było rozważyć możliwość zabraniaDaniela z ich oddziału.SR - Panie Williams, jeśli wszystko będzie dobrze, jutroprzeniesiemy pana na oddział ogólny - oznajmił Sam.- Tamdowie się pan, na czym naprawdę polega rehabilitacja.- Wspaniale - wyjąkał Daniel z wysiłkiem.- Będzie nam pana brakowało - dodał Tim z uśmiechem.- W ostatnich czasach był pan naszym stałym rezydentem- zażartował.- To prawda, nikt nie przebywał tu dłużej niż dwa czytrzy tygodnie.No, może z wyjątkiem Jill Harkness - stwier-dził Sam, kiedy podeszli do następnego łóżka.- Tak, Jill spędziła tu siedem tygodni - potwierdziła Phil-lipa.Wyniki badań Jill również były optymistyczne.Od dwu-dziestu czterech godzin nie korzystała już z respiratora i beztrudu oddychała sama.W ciągu ostatnich dwóch tygodni na-stępowała również stopniowa poprawa w funkcjonowaniu jejnerek.- Dzisiejsze wyniki wyglądają dobrze - poinformował jąSam.- Potas pięknie się ustabilizował.- Jill nie potrzebowa-ła też już dializy, o czym zawiadomił wcześniej zarównosamą pacjentkę, jak i jej rodziców.Natomiast lekarze orto-pedzi nadal zajmowali się jej złamaną nogą i miednicą.- Co pani powie na przenosiny, Jill? - spytał Tim.- Czyjest pani gotowa nas opuścić?- Marzę o tym - odparła.- Nie dlatego, żebym was nielubiła - dodała z uśmiechem.- Chodzi o to, że moi przyja-ciele nie mogą mnie tu odwiedzać.Sam lekko się uśmiechnął.Istotnie, na ich oddziale ogra-niczono wizyty do najbliższej rodziny.W przypadku Jill zrobili wyjątek, pozwalając, żeby od-wiedzał ją jej chłopak.Ale pózniej, kiedy jej stan uległ po-prawie, nie wpuszczali do niej innych gości, którzy zbieraliSR się tłumnie przed głównymi drzwiami i machali do niejprzez szybę.Byli prawdziwym utrapieniem dla personelu,który, chcąc wejść na oddział, musiał przeciskać się mię-dzy nimi.- Kiedy wczoraj wychodziłem do domu, zebrało się tylupani znajomych, że musiałem siłą torować sobie drogę.Jestpani chyba najbardziej lubianą dziewczyną w mieście - po-wiedział Sam.- Niezupełnie - odparła ze śmiechem.- Oni po prostu sąmili.Myśleli, że umrę.Sam i Phillipa wymienili porozumiewawcze spojrzenia.Oboje pamiętali noce, podczas których oni również się tegoobawiali.Poprzedniego dnia przyjęto tylko jednego pacjenta - prze-dawkował on środki antydepresyjne.Przez całą noc trzebabyło go wentylować i monitorować, ale teraz oddychał jużsamodzielnie.- Można go już przewiezć na oddział ogólny - oświad-czył Sam po zbadaniu pacjenta.- Czy był u niego jakiś psy-chiatra?- Owszem, ale wydało mi się dziwne, że nie była to LeslieSkinner - odparł Tim.- Myślałem, że to właśnie ona zajmujesię naszymi pacjentami - dodał z szerokim uśmiechem.Po skończonym obchodzie Sam zabrał się do przeglądaniazdjęć rentgenowskich pacjentów, ale przeszkodził mu w tym por-tier, który podszedł do niego z ogromnym bukietem kwiatów.- To dla pana, doktorze Wheatley - oznajmił.- Dla mnie? - Sam zamrugał ze zdziwienia oczami, a po-tem wyjął z koperty bilecik i przeczytał:  Dziękuję za po-moc.Podobno uratował mi Pan życie.Niech Pana Bóg bło-gosławi.Z pozdrowieniami od kobiety, której serce terazsprawnie funkcjonuje.Myra Daly".SR Miał wrażenie, że gdzieś już słyszał to nazwisko, ale niemógł go z nikim skojarzyć.- Tim, czy mieliśmy tu chorą o nazwisku Myra Daly?- spytał, pokazując mu bilecik.Tim potrząsnął głową i sięgnął po alfabetyczny spis pa-cjentów, którzy opuścili oddział.- Z nikim konkretnym mi się ono nie kojarzy.- .której serce teraz sprawnie funkcjonuje" - powtó-rzyła Phillipa.- Sam, czy przed kilkoma tygodniami niestwierdziłeś przypadkiem zwężenia aorty u pewnej pacjentkioczekującej na operację przepukliny? Coś obiło mi się o uszy,że w kilka dni pózniej wymieniono jej zastawkę w miejskimszpitalu.- Ach, tak.- Sam doznał olśnienia i był wzruszony, żepani Daly o nim pomyślała.- Ja naprawdę nic takiego dlaniej nie zrobiłem - wyjaśnił.- Po prostu skierowałem ją dokardiologa.To miłe z jej strony, że o mnie pamiętała.Zatelefonował do Liz Stanton, by zapytać o przypadekpani Daly.- Tamtego wieczoru miała zapaść - wyjaśniła Liz.- Zo-stała reanimowana i bezzwłocznie skierowana na chirurgię [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • lo2chrzanow.htw.pl