[ Pobierz całość w formacie PDF ]
. Nie całowałam go, jeśli o to ci chodzi.Milczenie.Gwałtowny oddech. Tak dla twojej wiadomości: to przyjaciel, którydobierze ci się do gardła.Jak będziesz spała.Zdecydowanie mieli ze sobą na pieńku. Na dobrą sprawę to samo powiedział o tobie.Comiędzy wami zaszło?  Nie twoja sprawa.Jego głos podnosił się z każdym słowem.Bałam się,że za kilka sekund będzie wrzeszczał i z domu wysypiąsię ludzie, żeby zobaczyć, kogo Cole morduje. Dajmy już sobie z tym spokój, okay? Popatrz namnie. %7ładne okay.Nie chcesz wiedzieć, gdzie byłem dziśrano?  spytał, kładąc mi dłonie na biodrach.Takie ciepłe, takie mocne.Takie absorbujące.Odchrząknęłam. Powiesz mi, jeśli zechcę wiedzieć? Wzmacniałem ochronę twojego domu.Dostrzegłem troskę w twoich oczach, kiedywspomniałem, że przyciągamy& wiesz i nie chodzi o wiesz , o którym mówiłaś zeszłego wieczoru.Chciałemsię upewnić, że twoim dziadkom nic nie grozi.Była to najsłodsza rzecz, jaką ktokolwiek dla mnie wżyciu zrobił. Dziękuję. A potem znajduję cię tutaj z JustinemSilverstone em. Emanował gniewem, każda jego falauderzała we mnie.Ujął mnie dwoma palcami pod brodę ipodniósł mi głowę. Więc dobrze, damy sobie z tymspokój i rozejdziemy się.Musiałam zacisnąć wargi, żeby powstrzymać się odgłośnego protestu.Czy chodziło mu o to, by rozejść się nastałe, czy tylko tego wieczoru?W chwili, gdy napotkałam spojrzenie tych cudownych liliowych oczu, świat zniknął, a mój umysłogarnęła pustka.Nie staliśmy już&& leżeliśmy, on na mnie.Byliśmy ubrani, choćbluzka podjechała mi aż do stanika.Czułam pod sobąmiękkość trawy.Znajdowaliśmy się na jakimś podwórzuza domem, ale to nie było moje podwórze.Padał na nasblask słońca, ale nie zwracaliśmy na to uwagi.Trzymałjedną dłoń na moim brzuchu, a drugą na twarzy. Jest ci przykro?  spytał. Nie.A tobie? Skąd.%7łałuję tylko, że nie możemy&dym.Ktoś roześmiał się w głębi domu i ta zbyt krótkawizja zniknęła jak Uderzyłam delikatnie w pierś Cole a.Byliśmy chyba skazani na to, że przerywano nam zakażdym razem.Przyjął to bez słowa komentarza.Kiedy sięuspokoiłam, wymamrotałam przeprosiny, nie wiedząc, ilejeszcze razy będę musiała to robić tego wieczoru, ioparłam o niego czoło, choć nie wiedziałam, jakzareaguje na taki gest.Serce waliło mu dziko, tak jakmnie.Czerpałam z tego pociechę. Dlaczego uważałeś, że jest mi przykro?  spytałam. Z powodu twojej randki z Justinem? Znowu gouderzyłam. O co chodzi? Zgadywałem tylko.Przynajmniejprzestał się gniewać.Była to, jak muszę przyznać bez bicia, moja ulubiona wizja, choć w rzeczywistości nic tak naprawdę nierobiliśmy.Warto by wiedzieć, co się działo przed tamtąrozmową  i do czego zmierzaliśmy.Bez względu na odpowiedzi, zaczęła mnie zalewaćfala szczęścia.Wszystko, co widzieliśmy w wizjach,działo się potem w takiej czy innej postaci.Zatem Colenie rozstawał się ze mną na stałe.Pomyślałam, żebędziemy leżeć na czyimś podwórzu, dotykać się,rozmawiać i& cokolwiek. Wejdzmy do środka, zanim zrobię coś, czegomógłbym potem żałować  mruknął, prowadząc mnie wstronę drzwi. Co na przykład? Na przykład nie mogę powiedzieć.Jak cię znam, tobyś uciekła.Nim zdążył otworzyć oszklone drzwi, na zewnątrzwyjrzeli dwaj chłopcy, których nigdy wcześniej niewidziałam.Uśmiechnęli się lubieżnie na mój widok,czyniąc mi nieprzyzwoite propozycje.Umilkli,zauważywszy Cole a.Zmarszczyli czoła i wycofali się wgłąb domu, blednąc przy tym niewątpliwie. Nie kłamałeś, kiedy mówiłeś, że wszyscy się ciebieboją  zauważyłam. Wiem i bardzo mi się to podoba.Nikt mnie niepyta, do czego jestem zdolny, oczekują po mnienajgorszego i trzymają się z daleka.Powinnaś skorzystaćz tej lekcji. Ha! Nie boję się ciebie i nigdy nie będę się bała. Nie zamierzałam wspominać, że parę razy bałam sięgo, jeśli mam być szczera. Mów, co chcesz.Ale zmienisz zdanie, zobaczysz.Cole przytrzymał mi drzwi, a ja wkroczyłam dośrodka, mrucząc: Za sprawą twoich zabójczych manier? Powodzenia. Bardzo śmieszne.Z głośników na suficie dobiegał łoskot muzyki, głosymieszały się ze śmiechem, tworząc dysharmonijnąścieżkę dzwiękową chaosu.Wszędzie krążyli młodzi ludzie, niektórzy popijali zplastikowych kubków, inni skandowali  Tygrysy górą! ,jeszcze inni przejawiali większe zainteresowanierozmową, ale parę osób przejawiało zainteresowaniemigdaleniem się pod ścianą.Nie mogłam zlokalizowaćJustina w tym tłumie, mogę tylko zauważyć, że było tuwięcej piersi i zadków niż w największym kubełku zKFC.Bluzki bardziej przypominały staniki, a spódniczki iszorty opinały pośladki do granic możliwości.W swoimróżowym topie i dżinsach wyglądałam jak zapięta podszyję, ale nie był to chyba dostatecznie dobry powód, bywszystkie dziewczęta patrzyły na mnie z odrazą.Z pewnością tylko tak mi się zdawało.Tyle że, corównie dziwne, chłopcy też nie mogli oderwać ode mnieoczu, większość łypała na mnie pożądliwie, jak tamtychdwóch przy drzwiach.Dwa razy sprawdziłam zamekbłyskawiczny przy spodniach, by się upewnić, że niewidać mi majtek (nie było widać).  Wystrzegaj się węży  powiedział Cole i odwróciłsię ode mnie, próbując odejść.Chwyciłam go za nadgarstek i zatrzymałam. Powiedz mi przynajmniej, co Justin zrobił& Nie, nie zamierzam o tym tutaj mówić  odparł ispojrzał znacząco na moją rękę. Okay. Puściłam go. I kto teraz ucieka?Przytyk podziałał; Cole nie ruszył się z miejsca.Przez długą chwilę staliśmy po prostu, nie odzywając się.W końcu potarł kark i warknął: Chcesz zatańczyć? Przy takim nastawieniu z twojej strony?  I po tym,co się stało, kiedy ostatni raz tańczyliśmy publicznie?Nie.Ale z moich ust dobyło się inne słowo. Tak.Powinnam była kontynuować poszukiwania Justina,nie zaś pozwalać, by Cole przejął pałeczkę, i to na całego,ale tak właśnie zrobiłam.Wszyscy inni podrygiwali wszybkim tempie, ale on przytulił mnie i zaczął kołysać sięwolno.To była moja noc udawania, że nie mam żadnychkłopotów.I zamierzałam udawać na całego. O której musisz być w domu?  spytał. O wpół do pierwszej.A o co chodzi? O nic.Zastanawiałam się przez długą chwilę, czy nie oprzećgłowy na ramieniu Cole a.Czy zapleść dłonie na jegokarku, pobawić się koniuszkami jego włosów, spoglądać głęboko i znacząco w jego oczy.Nie bardzo wiem, cowłaściwie robiłam, kiedy się tak zastanawiałam. Odpręż się.Nie zamierzam cię ugryzć powiedział [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • lo2chrzanow.htw.pl