[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Chodz.150emalutkausoladnacs Z pudełkiem z kanapkami w jednej ręce i Dzidziusiem na drugiej ręce,zeszła z ganku. Skąd go wziąłeś?  spytała, idąc w jego stronę niczym lunatyczka,przyspieszając kroku. Znalazłem na polu.Pracowałem nad nim, zawsze gdy mogłemwygospodarować godzinkę tu czy ówdzie. Uśmiechnął się kącikiem ust. Chcesz powiedzieć, że to jeden z tych starych samochodów na złom? Właściwie to nie jeden. Dotykając z tyłu kapelusza, przechylił go doprzodu, śledząc wzrokiem, jak zbliża się do forda i okrąża go z wyrazempodziwu na twarzy. Mniej więcej osiem lub dziesięć samochodów, kawałekjednego i kawałek drugiego, wszystko powiązane drutem, a jednak myślę, żedojedziemy tam i wrócimy na miejsce cało i bezpiecznie.Obeszła samochód dookoła i uśmiechnęła się, patrząc mu w oczy. Czy jest coś, czego nie umiesz zrobić?Zabrał czerwoną puszkę na kanapki i wręczył Donaldowi, a następniewziął Tomcia z jej rąk. Znam się trochę na silnikach  odpowiedział skromnie, chociaż cały byłrozpromieniony.Powiedziała tak niewiele słów, lecz przywróciła mu radość.Wsiadaj. Naprawdę jezdzi?  Roześmiała się i wgramoliła się do środka. Oczywiście, że jedzie.I nie musimy się martwić o żaden deszcz.Proszę,wez małego. Podał jej Tomcia, a następnie wsadził Donalda na siedzenie isam wsiadł, schylając się nad kierownicą.Chłopiec opierał się o Willa z całąsiłą.Położył władczo rączkę na jego szerokim ramieniu. Pojedziemy nim do miasta? Tak jest, kemo sabe. Will włączył bieg. Trzymaj się.Gdy odjeżdżali, dzieci chichotały, a Eleonora kurczowo trzymała sięsiedzenia.Zadowolony Will obserwował wyraz ich twarzy kącikiem oka. Ale gdzie kupiłeś benzynę? Mamy tylko tyle, aby dojechać do miasta.Znalazłem trochę wzbiorniku na dworze i odcedziłem rdzę przez szmatę. I sam to wszystko przymocowałeś? Leżą tam całe stosy samochodów, z których można brać części. Ale gdzie się nauczyłeś, jak to się robi?151emalutkausoladnacs  Pracowałem kiedyś na stacji benzynowej w El Paso.Jeden gośćnauczył mnie tego i owego o mechanice.Przejechali samochodem wokół podwórka, które było o wiele lepiejutrzymane niż dwa miesiące wcześniej.Jechali nieprzejezdną wtedy drogą.Podróżowali samochodem, który dwa tygodnie temu był tylko kupą złomu.Will nie mógł nic poradzić na to, że czuł się dumny.Chłopcy byli zachwyceni.Eleonora uśmiechała się od ucha do ucha, wygodniej sadzając Tomcia nakolanach. Podoba ci się? To ogromna niespodzianka.Poza tym po raz pierwszy w życiu jadęsamochodem. Zwróciła błyszczące oczy na Willa. Chcesz powiedzieć, że wcześniej nie jechałaś samochodem?  zapytał zniedowierzaniem. Nigdy.Glendon nie mógł się zebrać i nie zaczął naprawy.Jechałamtylko kiedyś na jego traktorze drogą w sadzie tam i z powrotem.Uśmiechnęła się lekko. Jednak od hałasu prawie popękały mi bębenki.Roześmiali się i dzień nie był już tak ponury.Nareszcie byli zadowoleni.Przyglądali się sobie przez dłuższą chwilę ze świadomością, że ich samochód zwarkotem zmierza do sądu, gdzie mają się pobrać.Pobrać.Mieli zostaćmężem i żoną na zawsze.Gdyby byli sami, Will może powiedziałby cośprzystającego do okoliczności, ale Donald Wade poruszył się, zasłaniającEleonorę. Zwietnie nam się jedzie, Will, prawda?  Chłopiec dotknął rączkamitwarzy Willa, zmuszając go, by zwrócił na niego uwagę. Oczywiście, maluchu. Pogłaskał Donalda po główce. Jednak terazmuszę patrzyć na drogę.Jechało się im bardzo dobrze.Za kierownicą Modelu A Will czuł się takjak w dniu, kiedy kupił tabliczki czekolady i modraszkę  ożywiony, dobry,wylewny i pełen optymizmu.Za godzinę będą jego  rodziną.Widać było, żesprawił im przyjemność, a więc i na jego twarzy widniała radość.I nagle niebyło już tak ważne, że nie ma złotej obrączki, którą mógłby dać Eleonorze.Jej ożywienie znikło, kiedy przejeżdżali przez Whitney.Kiedy mijali dom zzamkniętymi okiennicami, patrzyła prosto przed siebie.Miała ściągnięte ustai ponury wyraz twarzy, a ręce zaciskała na biodrach Tomcia.152emalutkausoladnacs Will chciał powiedzieć, że wie wszystko o tym domu i nie ma to dla niegożadnego znaczenia.Jednak gdy tylko rzucił okiem na jej postać, gdy siedziałatak sztywno, ugryzł się w język. Muszę zatrzymać się przy stacji benzynowej  zauważył, aby odwrócićjej uwagę. Nie zabierze nam to więcej niż minutę.Mężczyzna na stacji rzucał krytyczne spojrzenia na Eleonorę, ale onapatrzyła przed siebie jak ktoś, kto idzie przez cmentarz o północy.Przyjrzałsię również Willowi i powiedział: Wygląda na to, że szykuje się brzydka pogoda.Will zerknął tylko na niebo. Dobrze mieć samochód w takim dniu jak dziś. Pomocnik próbowałraz jeszcze podjąć rozmowę, rzucając spojrzenia na Eleonorę. Tak jest  odpowiedział Will. Daleko jedziecie?  zapytał znowu, o wiele mniej zainteresowanynalewaniem benzyny niż gapieniem się na Eleonorę oraz odgadnięciem, kimjest Will i dlaczego są razem. Nie  odpowiedział Will. W stronę Calhoun?Will obrzucił go długim spojrzeniem, a następnie spojrzał na pompę zbenzyną. Jest już pięć galonów.Will zapłacił 83 centy i wrócił do samochodu, zostawiajączaciekawionego pomocnika.Kiedy znowu udali się w drogę i opuścili Whitney, Eleonora rozluzniłasię. Znasz go?  zapytał Will. Znam ich wszystkich i oni wszyscy mnie znają.Widziałam, jak sięgapił. Prawdopodobnie to dlatego, że dziś rano wyglądasz bardzo ładnie.Zwróciła zdziwione oczy w jego stronę.Zobaczył płonące policzki, zanimzdążyła się odwrócić, by zerknąć na widok rozciągający się przed nimi. Nie musisz wymyślać komplementów ze względu na to, że to dzieńmojego ślubu. Wcale ich nie wymyślam.153emalutkausoladnacs Poczuł się lepiej, gdy powiedział jej coś miłego i ofiarował odrobinęczułości, na jaką zasługuje narzeczona w dniu ślubu.Osiągnął, czego chciał zapomniała o domu z płotem z palików i facecie ze stacji benzynowejgapiącym się uporczywie [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • lo2chrzanow.htw.pl