[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.ByÅ‚jak czÅ‚owiek bardzo czymÅ› zaabsorbowany.Nic nie widziaÅ‚ jasno, nie rozumiaÅ‚ i nie sÅ‚yszaÅ‚.Tylko z rzadka, znienacka migaÅ‚y mu w duszy urywki myÅ›li i wrażeÅ„ z rzeczywistoÅ›ci. WiÄ™c już wszystko skoÅ„czone!  myÅ›laÅ‚. I jak to siÄ™ wszystko staÅ‚o? Tak szybko! Terazjuż wiem, że to nieuchronnie musiaÅ‚o siÄ™ dokonać nie dla niej samej, nie dla mnie samego, aledla wszystkich.Oni wszyscy tak na to czekajÄ…, tak sÄ… przekonani, że to siÄ™ stanie, że nie mo-gÄ™, nie mogÄ™ ich oszukać.Ale jak to bÄ™dzie? Nie wiem, ale bÄ™dzie, bÄ™dzie niechybnie! myÅ›laÅ‚ Pierre spoglÄ…dajÄ…c na te ramiona lÅ›niÄ…ce tuż przy jego oczach.Lecz nagle ogarniaÅ‚ go wstyd.CzuÅ‚ siÄ™ nieswojo, że on jeden zajmuje uwagÄ™ wszystkich,że w ich oczach uchodzi za szczęśliwca, że ze swÄ… nieÅ‚adnÄ… twarzÄ… wyglÄ…da na jakiegoÅ› Pary-sa zagarniajÄ…cego Hélène. Ale trudno, zawsze tak bywa i tak być musi  pocieszaÅ‚ siÄ™. AzresztÄ…, co ja zrobiÅ‚em, żeby tak byÅ‚o? Kiedy to siÄ™ zaczęło? Z Moskwy wyjechaÅ‚em razem zksiÄ™ciem Wasiliem.Wówczas jeszcze nic nie byÅ‚o.Pózniej  dlaczego miaÅ‚em u niego niezamieszkać? Potem graÅ‚em z niÄ… w karty i podniosÅ‚em jej ridicule, jezdziÅ‚em z niÄ… na spacer.Kiedy siÄ™ to wszystko zaczęło, kiedy siÄ™ to wszystko staÅ‚o? I oto siedzi obok niej jako narze-czony, sÅ‚yszy, widzi, czuje jej bliskość, jej oddech, jej ruchy, jej urodÄ™.Nagle wydaje mu siÄ™,że to nie ona, ale on sam jest tak niezwykle piÄ™kny, że dlatego wÅ‚aÅ›nie wszyscy na niego pa-trzÄ…, i  szczęśliwy z podziwu wszystkich  wypręża pierÅ›, podnosi gÅ‚owÄ™ i raduje siÄ™ wÅ‚a-snym szczęściem.Nagle sÅ‚yszy czyjÅ› gÅ‚os, gÅ‚os znajomy, który coÅ› powtarza po raz drugi.AlePierre jest tak zaprzÄ…tniÄ™ty, że nie pojmuje tego, co siÄ™ do niego mówi. Pytam ciÄ™, kiedyÅ› dostaÅ‚ list od BoÅ‚koÅ„skiego  książę Wasilij powtarza po raz trzeci.Mój drogi, jakiÅ› ty roztargniony.Książę Wasilij uÅ›miecha siÄ™ i Pierre widzi, że wszyscy siÄ™ uÅ›miechajÄ… patrzÄ…c na niego i naHélène. No cóż, skoro już wszyscy wiecie  mówi Pierre do siebie. No cóż? to prawda , ion również siÄ™ uÅ›miecha swym Å‚agodnym, dzieciÄ™cym uÅ›miechem, i Hélène siÄ™ uÅ›miecha.181  KiedyżeÅ› otrzymaÅ‚? Z OÅ‚omuÅ„ca?  powtarza książę, jakby musiaÅ‚ to wiedzieć w celurozstrzygniÄ™cia sporu. Jak można mówić i myÅ›leć o takich bagatelach?  myÅ›li Pierre. Tak, z OÅ‚omuÅ„ca  odpowiada z westchnieniem.Po kolacji Pierre wraz z innymi poprowadziÅ‚ swÄ… damÄ™ do salonu.GoÅ›cie zaczÄ™li siÄ™ roz-jeżdżać, a niektórzy wychodzili nie pożegnawszy siÄ™ z Hélène, jakby nie chcÄ…c odrywać jejod poważnego zajÄ™cia, zbliżali siÄ™ na chwilkÄ™, prÄ™dko odchodzili i nie pozwalali siÄ™ odprowa-dzać.Dyplomata milczaÅ‚ smÄ™tnie, wychodzÄ…c z salonu.Stanęła przed nim caÅ‚a marność dy-plomatycznej kariery w porównaniu ze szczęściem Pierre'a.Stary generaÅ‚ gniewliwie odburk-nÄ…Å‚ swej żonie, gdy go zapytaÅ‚a, czy go nie boli noga. Ach, ty gÅ‚upia starucho  pomyÅ›laÅ‚sobie. Ot, Helena Wasiliewna nawet majÄ…c pięćdziesiÄ…tkÄ™ bÄ™dzie piÄ™kna. Zdaje siÄ™, że mogÄ™ pani powinszować  szepnęła do księżny Anna PawÅ‚owna i mocno jÄ…pocaÅ‚owaÅ‚a. ZostaÅ‚abym, gdyby nie migrena.Księżna nic nie odpowiedziaÅ‚a, mÄ™czyÅ‚a jÄ… zazdrość z powodu szczęścia córki.Gdy odprowadzono goÅ›ci, Pierre dÅ‚ugo pozostawaÅ‚ sam na sam z Hélène w malutkim salo-niku, gdzie usiedli.I przedtem, w ciÄ…gu ostatnich kilku tygodni, czÄ™sto przebywaÅ‚ sam na samz Hélène, ale nigdy nie mówiÅ‚ jej o miÅ‚oÅ›ci.Teraz czuÅ‚, że to jest konieczne, ale w żaden spo-sób nie mógÅ‚ siÄ™ zdecydować na ten ostateczny krok.WstydziÅ‚ siÄ™, wydawaÅ‚o mu siÄ™, że tu,przy Hélène, zajmuje czyjeÅ›, cudze miejsce. Nie dla ciebie to szczęście  mówiÅ‚ mu jakiÅ›wewnÄ™trzny gÅ‚os. To szczęście jest dla tych, którym nie dostaje tego, co ty posiadasz.Przecie należaÅ‚o coÅ› powiedzieć, wiÄ™c siÄ™ odezwaÅ‚.ZapytaÅ‚, czy jest zadowolona z dzisiejsze-go wieczoru.OdpowiedziaÅ‚a mu ze zwykÅ‚Ä… swÄ… prostotÄ…, że te imieniny należaÅ‚y dla niej donajmilszych.PozostaÅ‚ jeszcze ten i ów z najbliższych krewnych.Siedzieli w dużym salonie.Książę Wa-silij leniwym krokiem podszedÅ‚ do Pierre'a.Pierre wstaÅ‚ i oÅ›wiadczyÅ‚, że już pózno.KsiążęWasilij spojrzaÅ‚ na niego surowo, pytajÄ…co, jakby to, co powiedziaÅ‚, byÅ‚o tak dziwne, że nawetniewarte usÅ‚yszenia.Ale zaraz potem wyraz surowoÅ›ci ustÄ…piÅ‚, książę Wasilij pociÄ…gnÄ…Å‚ Pier-re'a za rÄ™kÄ™ w dół, posadziÅ‚ go i uÅ›miechnÄ…Å‚ siÄ™ życzliwie. No cóż, Lola?  zwróciÅ‚ siÄ™ zaraz do córki tym niedbaÅ‚ym tonem tkliwoÅ›ci z nawyku,którego nabywajÄ… rodzice pieszczÄ…cy swe dzieci od maÅ‚ego, a na co książę Wasilij wpadÅ‚ na-Å›ladujÄ…c innych rodziców.I znowu zwróciÅ‚ siÄ™ do Pierre'a:  S e r g i u s z u K u z m i c z u, z e w s z y s t k i c h s t r o n  rzekÅ‚ odpinajÄ…c górnyguzik przy kamizelce.Pierre uÅ›miechnÄ…Å‚ siÄ™, ale po jego uÅ›miechu można byÅ‚o poznać, że rozumie, iż w owejchwili nie anegdota o Sergiuszu Kuzmiczu interesuje ksiÄ™cia Wasilia; i książę Wasilij zrozu-miaÅ‚, że Pierre go pojÄ…Å‚.Książę Wasilij wymruczaÅ‚ coÅ› i wyszedÅ‚.Pierre'owi wydaÅ‚o siÄ™, że nawet książę Wasilij jest zmieszany.Zmieszanie tego staregoÅ›wiatowca wzruszyÅ‚o Pierre a, obejrzaÅ‚ siÄ™ na Hélène  zdawaÅ‚o siÄ™, jak gdyby i ona byÅ‚azmieszana  i mówiÅ‚a spojrzeniem:  Cóż, sam sobie jesteÅ› winien. Trzeba natychmiast zrobić ten krok, ale ja nie mogÄ™, nie mogÄ™  myÅ›laÅ‚ Pierre i znowuzagadnÄ…Å‚ o czymÅ› postronnym, o Sergiusza Kuzmicza, zapytywaÅ‚, na czym polega anegdota,której nie dosÅ‚yszaÅ‚.Kiedy książę Wasilij wszedÅ‚ do salonu, księżna rozmawiaÅ‚a cicho z niemÅ‚odÄ… damÄ… o Bez-uchowie. OczywiÅ›cie, c'est un parti très brillant, mais le bonheur, ma chère.282 Les mariages se font dans les cieux283 odpowiedziaÅ‚a niemÅ‚oda dama [ Pobierz caÅ‚ość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • lo2chrzanow.htw.pl