[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.A oczywiście w tych okolicznościach Europa niepozostanie w tyle za Ameryką.%7łeby jednak zakupić wynalazek, trzeba było koniecznie odnalezć jegowłaściciela; i tutaj natknięto się na duże trudności.Na próżno przeszukiwanoi sondowano wody jeziora Kirdall.Czy na tej podstawie należało sądzić, żełódz podwodna nie przemierza juz, jego głębin? Jeśli tak, to w jaki sposóbopuściła jezioro? Czy tą samą drogą, którą przybyła?.Więc jaką?.Problemnie do rozwiązania.A w dodatku nigdzie się nie pokazywała, podobnie jakautomobil nie pojawiał się na drogach Ameryki ani statek na wodachprzybrzeżnych.Kilkakrotnie podczas wizyt, jakie składałem Wardowi, rozmawialiśmy o tejsprawie, która nie dawała mu spokoju.Czy policja nadal będzie prowadziłabezowocne dotąd poszukiwania, czy też ich zaprzestanie?Rankiem 27 czerwca zostałem wezwany do urzędu policji, a jak tylkoznalazłem się w gabinecie Warda, ten powiedział: No co, Strock, czy to nie świetna okazja do zemsty?. Zemsty za Great-Eyry? Właśnie. Jaka okazja? zapytałem, nie bardzo wiedząc, czy mój szef mówipoważnie. Nie mielibyście ochoty odszukać wynalazcy tej potrójnie tajemniczejmaszyny?. Oczywiście, panie Ward! odparłem Proszę mi dać rozkaz wyjazdu, adokonam rzeczy niemożliwych, by wygrać!.Uważam wprawdzie, że niebędzie to łatwe. W rzeczy samej, Strock, może nawet trudniejsze niż zbadanie Great-Eyry!Oczywiste było, że Ward chętnie kpił ze mnie w związku z ostatnią misją.Czynił to jednak bez złośliwości, raczej po to, by mnie popchnąć do walki.Znał mnie zresztą i wiedział, że oddałbym wszystko, żeby tylko znów podjąćnieudaną próbę.Czekałem więc na wskazówki. Wiem, Strock powiedział Ward przyjaznym tonem że zrobiliściewszystko, co w waszej mocy, i nie czynię wam żadnych wyrzutów.Ale teraznie chodzi o Great-Eyry.Jeśli kiedyś rządowi będzie zależało na pokonaniuotaczających górę skał, wystarczy nie liczyć się z kosztami, a parę tysięcydolarów pozwoli zaspokoić ciekawość.47 I ja tak uważam. Tymczasem mówił dalej Ward sądzę, że bardziej przyda sięschwytanie tego niezwykłego osobnika, który dotąd ciągle nam uciekał.Atego dokona policja, i to dobra policja! Raporty nadal nic o nim nie wspominają? Nie, i chociaż wszystko wskazywało na to, że pływał w głębinach Kirdalla,nie można było wpaść na jego ślad.Należałoby się jeszcze zastanowić, czyten mechaniczny Proteusz nie potrafi przypadkiem stawać się niewidzialnym! Tak czy owak, nawet jeśli nie posiada takiej zdolności odparłem wątpię, żeby pozwolił się kiedykolwiek obejrzeć, chyba że sam tego będziechciał. Słusznie, Strock, a moim zdaniem, jeden tylko jest sposób, by poradzićsobie z tym oryginałem: zaproponować mu taką cenę za jego maszynę, żebynie potrafił odmówić jej sprzedaży.Ward słusznie rozumował.I tym właśnie miał się kierować rząd podejmującpróbę dojścia do porozumienia z bohaterem dnia nigdy jeszcze istotaludzka nie zasłużyła bardziej na to określenie.Za pomocą prasy wkrótcedojdzie do niezwykłego osobnika wieść, czego to oczekuje się od niego.Dowie się, na jakich wyjątkowych warunkach proponuje mu się kupno jegoodkrycia. Doprawdy zastanawiacie Ward po cóż mu ten wynalazek doprywatnego użytku? Czy nie lepiej by było, gdyby wyciągnął z tego jakieśkorzyści? Nic nie wskazuje na to, żeby ów nieznajomy był złoczyńcą, którydzięki swojej maszynie umyka pościgom.Z tego, co powiedział mi szef, wynikało, że władze postanowiły użyć innychmetod.%7ładnego skutku nie dało częste patrolowanie przez policję dróg, rzek,jezior i morskich wód przybrzeżnych.A o ile wynalazca nie zatonął wraz zeswoją maszyną podczas jakiegoś niebezpiecznego manewru, co było w końcumożliwe, o tyle skoro go nie widywano, znaczyło to, ze nie chciał siępokazywać.Od dnia wypadku szkunera Markel na jeziorze Kirdall do urzędupolicji nie dotarły żadne wieści i sprawa nie posunęła się ani o krok.Wszystkoto powiedział mi Ward, wcale nie próbując ukryć swego rozczarowania.Tak, rozczarowania, zawodu, a przy tym coraz większych trudności zzapewnieniem bezpieczeństwa publicznego.Jak tu ruszyć w pościg zazłoczyńcami, kiedy staną się nieuchwytni na ziemi i wodzie?.Jak ichschwytać pod wodą?.A kiedy sterówce osiągną szczyt doskonałości, jakścigać przestępców w powietrzu? Doszło do tego, ze zastanawiałem się, czypewnego dnia razem z kolegami nie zostaniemy skazani na bezsilność ibezczynność, i czy wszyscy policjanci nie staną się zbędni i nie przejdą naemeryturę.W tejże chwili przypomniałem sobie list otrzymany przed dziesięciomadniami, datowany z Great-Eyry, list zawierający pogróżki odnoszące się do48mojej wolności, nawet do życia, w razie gdybym ponowił nieudaną próbę!Odżyło również, w mojej pamięci dziwne szpiegowanie, którego byłemprzedmiotem.Od tamtej pory nie dostałem już listu tego rodzaju.Niespotkałem się tez więcej z owymi podejrzanymi osobnikami.Czujna Grad,wiecznie na czatach, też nie widziała ich przed domem.Zastanowiłem się, czy nie byłoby lepiej zwierzyć się z tego Wardowi.Aleprzecież sprawa Great-Eyry nie miała już znaczenia.Inne wydarzeniazredukowały ją do rangi wspomnienia.Najprawdopodobniej mieszkańcyhrabstwa przestali o tym myśleć, gdyż zjawiska, jakie były przyczyną ichprzerażenia, nie powtórzyły się; oddawali się zatem z całym spokojem swoimcodziennym obowiązkom.Postanowiłem więc poinformować mojego szefa o tym liście dopiero wtedy,gdy wymagać tego będą pózniejsze okoliczności.Uzna to zresztą niechybniewyłącznie za dowcip żartownisia.Podejmując przerwaną na kilka chwil rozmowę, Ward powiedział: Spróbujemy wejść w kontakt z tym wynalazcą i pertraktować z nim
[ Pobierz całość w formacie PDF ]