[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.- Dorana nie chcę tu nikogo widzieć!Mężczyzni bez żadnych uwag odeszli, zachowanie pana gubernatora z pewnością ich nie dziwiło.Pochodnie syczały, woda kapała z sufitu, oczy Valera tonęły w cieniu.Widmo przeszłości wróciło iwypełniło podziemną salę.Trzask płonącego mostu, jęki umierających, lamenty wystraszonych kobieti dzieci, czarny, duszący dym podpalanych wozów.Czarna kurtyna zapomnienia opadła, naglecałkiem wyraznie przypomniałem sobie zupełnie wszystko.- Wiedziałem, że przyjdziesz.Kiedy nie znalezli twojego ciała, nie wierzyłem, że jesteś martwy.Czekałem na ciebie - zaczął mówić, uśmiechając się jednocześnie.Valer był politykiem, człowiekiem, który nie posmakuje sukcesu, dopóki komuś się tym nie pochwali.Miałem nadzieję, że będzie mi opowiadał jak najdłużej.Wciąż jednak nie rozumiałem, dlaczego jesttutaj również haurski Wielki Mistrz.- Gnojki takie jak ty tak łatwo nie umierają.Przypuszczałem, że kiedyś przyjdziesz się zemścić iprzygotowałem się na to.- W ogóle nie rozumiem, o czym pan mówi.Chciałem się z panem spotkać, ponieważ jest pan jednymze wspólników, a pozostali są martwi.Staliśmy się ofiarami spisku - udawałem naiwniaka.Nienawidziłem go.Pragnąłem wyrwać mu język, oczy, rozdeptać jego czaszkę na malutkiekawałeczki.Tak maleńkie, żeby nawet nie kłuły, kiedy się przejdzie po nich bosymi stopami.Starałem się walczyć ze swoimi wyobrażeniami, nie chciałem ponownie stać się zwierzęciem.Niezbyt mi się to jednak udawało.Valer roześmiał się szczerze i wskazał kryształ na swojej bransolecie.Zwiecił na zielono.- Aż do końca się starasz, prawda? - zasyczał.- Tylko że już cię przejrzałem.To jest rzecz, która cięzdradziła.- Potrząsnął bransoletą.- Moi nowi przyjaciele - pogardliwie popatrzył na WielkiegoMistrza - nastawili kryształ na moją świadomość.Kiedy znajdę się w pobliżu człowieka, który mnienienawidzi, zmienia kolor.Więc nie udawaj, że przyszedłeś do mnie jako do wspólnika.Tym razem się nie śmiał, przyglądał mi się jak wąż żabie i upajał poczuciem zwycięstwa.- Dowiedziałem się o tobie, gdy zabiłeś tego żołnierskiego agenta.Moi przyjaciele - kpiąco machnąłw kierunku Wielkiego Mistrza - zahipnotyzowali go i włożyli mu w mózg blokadę psychiczną, któramiała go zabić w momencie, kiedy chciałby mnie zdradzić.Wystraszyłeś go tak, że o tym zapomniał.A ja ostrzegałem.Z niezadowoleniem się rozejrzał.- Idę po coś do picia, na razie proszę go pilnować - przykazał Wielkiemu Mistrzowi i odszedł.Czarownik poczekał, aż przebrzmią kroki Valera, i bez pytania zaczął tłumaczyć:- Informacje, które panu przekażę, pochodzą z badań, które nasz klan ostatnimi czasy przeprowadził.Gubernator Valer ma wyjątkowe hobby, mam na myśli młodych chłopców.Dla człowieka na jegostanowisku nie było to aż tak finansowo trudne, ale paru już nieładnie skrzywdził i zatuszowanie tychgodnych pożałowania incydentów kosztowało go cały majątek.Dlatego zaczął prowadzić interesy.Dwa lata temu z racji swojej funkcji dowiedział się o planowanym embargo na dostawy przypraw zImperium.Stworzył własną flotyllę handlową i posłał ją na morze.Może słyszał pan o zatopieniupięciu statków w Cieśninie Raackiej.Wszystkie statki aż po brzegi były wyładowane przyprawami.W tym czasie zastępowało się je złotem w stosunku jeden do dwóch.Był to dla niego ciężki ciosfinansowy.Z wielkim trudem spłacał długi, które mogłyby go wydać, w końcu został mu jedynywielki wierzyciel.Pan Maletavil.Valer był mu winien siedemdziesiąt tysięcy złotych w imperialnejwalucie.W czasie kiedy stracił statki, był już zainteresowany projektem Masnera.ZaoferowałMaletavilowi swój udział jako równowartość długu.Ponieważ Maletavil znał starą historięAchrometa, zgodził się.W rodzinie wciąż jest odpis dziennika, którego oryginał był w naszym archiwum.Zastrzegł sobiejednak, że chce zyskać kontrolę nad całym interesem, inaczej nie przyjmie takiej spłaty
[ Pobierz całość w formacie PDF ]