[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Skupiłem się na tym napięciu i zlokalizowałem świetlaną istotę związaną z tym miejscem.Tenktoś wyglądał na przywódcę wojskowego.W pobliżu były też inne istoty subprzestrzenne.Z przywódcą wiązała się myśl, że ostatnio nastąpił rozłam.Z linii sygnału odebrałem AOLwojny.Wybuchł jakiś gorący spór i wielu ludzi opowiedziało się po jednej ze stron.Planeta znajdowała się bardzo daleko od cywilizacji, jaką znały owe istoty.Jedna stronauważała, że sami powinni o sobie stanowić, lekceważąc odległą władzę.Utworzyły się dwa obozy.Obóz mniejszościowy pozostawał lojalny w stosunku do dalekich władz i wykazał się znacznądzielnością w stosunkach z drugą stroną konfliktu.Nastąpił długi okres rezerwy, jako że obie stronyzerwały ze sobą kontakty.Wykonałem następnie operację przemieszczenia, która umieściła mnie trzy stopy od konkretnegocelu.Znalazłem się na czymś, co przypominało plażę nad morzem.Byli tam kobieta i mężczyzna.Trochę dalej ujrzałem cały szereg innych rozwiniętych i, jak się wydawało, miłych istot.Skierowałem myśli na umysł mężczyzny.W jakiś sposób czuł się odizolowany.Był samotny,zakochany, ale nie na sposób szczenięcy.Cechowała go dojrzałość.Gdy skupiłem się na umyślekobiety, dowiedziałem się, że spełniała funkcję jakby menedżera.Była bardzo dobrympracownikiem, a zarazem oddaną żoną.Z drugiej jednak strony, odczuwała silną potrzebępopychania męża do robienia większej kariery; uważała, że nie posuwa się naprzód wystarczającoszybko.Następnie skupiłem się na sytuacyjnym problemie w tym miejscu.Nastąpiło jakieś zakłóceniesubprzestrzeni.Znajdowali się tam desperaci, którzy czuli potrzebę przerwania sprawnegoprzebiegu operacji.Kiedy zbadałem pojęcie przywództwa, wyczułem strukturę militarną, a AOLlinii sygnału wskazywało na Bunt Lucyfera.Nie poszedłem za tą myślą, ale miałem wyraznepoczucie, iż miejsce to jest odległe od centrum władz, a bunt ma przede wszystkim charakteroportunistyczny.Kierując uwagę z powrotem na kobietę i mężczyznę na plaży, dostrzegłem, żeobydwoje byli wyszkoleni i zorganizowani.Idąc za tym sygnałem, odkryłem, że pracują zmiejscowymi humanoidami.Uczyli przedmiotów związanych z zachowaniem prokreacyjnym idobieraniem się w pary.Nauczali też praktycznych umiejętności, głównie po to, by wzbudzićzainteresowanie lekcjami na temat prokreacji.Mieli dobre intencje jako nauczyciele, w tym sensie,że nie przejawiali żadnej złośliwości, ale ich celem było wychowywanie w innym porządku niżnaturalny.Skoncentrowałem się na celu ich działalności i odkryłem, że chcieli wykreować nową, unikalnąrasę.Nie mogli po prostu złożyć w banku swoich własnych genów.Planowali raczej przyspieszenieprocesów naturalnych bez wymuszania nadmiernej kontroli nad ewolucją; jednym pociągnięciemchcieli uzyskać wynik wielu naturalnych mutacji i selekcji.Problem polegał na tym, że program wymknął się spod kontroli.Przedsięwzięcie od początkuzostało zle zaplanowane.Był to wysiłek o niewielkim nakładzie i bardzo małym lub żadnymnadzorze.Pokładano zbyt dużo zaufania w jednostkowej lojalności i zdrowym rozsądku.Ludziezostali ulokowani na prowincji i stracili intelektualną orientację.Kiedy skupiłem się na celu programu, odniosłem wyrazne wrażenie, że istoty te bawiły się wBoga.Chciały w pośpiechu zmienić rzeczy według własnych upodobań.Ale głęboko w ichumysłach czaił się również strach.Bały się, że Bóg, pozostawiony sam sobie, może stworzyć istoty od nich większe.W projekcieich przedsięwzięcia tkwiła pewna pompatyczność.Napięcie, które potem eksplodowało miałoswoją przyczynę w rysie na pierwotnym planie.Motywacja, leżąca u podstaw przyspieszeniaewolucji była błędna.Spowodowało to kryzys w zbiorowej świadomości owych istot, tak że pewnaich część wpadła w prawdziwy nałóg produkowania rozwiniętych istot czujących.Istoty te uległychorobie i zepsuciu, mijając się z pierwotnym celem ewolucji.W jakimś sensie chore jednostkichciały przekonać tak siebie, jak i innych o swojej wartości przez forsowanie ewolucji innych ras wpodobnym kierunku.Uważały siebie za końcowy produkt ewolucji.Adam i Ewa byli po stronie mniejszości, która pozostała lojalna wobec odległej władzy.Bunt byłkrótkotrwały.KomentarzAdam i Ewa byli menadżerami przedsięwzięcia w programie genetycznej korekty ludzi naZiemi.Nie byli nagimi, biegającymi po lesie prostaczkami.Mity, które ich otaczają zrodziły się zprzeczuć jasnowidzów, którzy posiadali naturalne zdolności widzenia na odległość, lecz niepotrafili zrozumieć działalności pierwszej pary.Zwiat poznał ich jako założycieli ludzkiej rasy.Myślę, że w pewnym sensie odpowiada to prawdzie, bowiem ostatecznie byli oni zaangażowani wprzedsięwzięcie przebudowy ludzkiego zasobu genetycznego.Adam i Ewa nadal żyją, zarówno w subprzestrzeni jak i fizycznie.Prawdopodobnie nie ingerująw działalność Szarych z powodu zasad Federacji.Przejawiają jednak głębokie zainteresowaniewynikiem naszej obecnej drogi genetycznej.Oczywiście ich ciała nie wyglądają tak samo jakkiedyś.Ciekawe jednak, że nie odnotowałem znaczącego postępu ewolucyjnego ich fizycznychform.Wyraznie czułem, że coś z nimi jest nie tak, chociaż nie jestem pewien, czy by się ze mnązgodzili.W każdym razie jedno jest pewne.Genetyczna manipulacja gatunkiem ludzkim nie stanowinovum.Trwa od bardzo dawna
[ Pobierz całość w formacie PDF ]