[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Proszę na razie nic nie mówić.Teraz moja kolej.Bardzo się wszyscy68RLT martwimy, że Natalie traci rozum, albo że Carl zamącił jej w głowie.Niepotrafimy w żaden inny sposób wyjaśnić tej decyzji o ślubie.Tak więc bardzopanią proszę, wręcz błagam, by nie spuszczała jej pani z oczu.Jeśli paniwyczuje, że dzieje się coś złego, proszę mnie natychmiast zawiadomić.Olivia stanęła instynktownie po stronie Natalie, ale nie zamierzałaprowokować awantury z Susanne. Spróbuję  powiedziała. Dzięki.Doceniam pani dobre chęci.Proszę przekazać matce, że wprzyszłym tygodniu znów się odezwę.%7łyczę pani, oczywiście, miłego pobytuw Asquonset.Olivia odłożyła słuchawkę i odwróciła się do Natalie.Starsza pani wydawała się wyraznie zawstydzona. Bardzo mi przykro.Chyba wciągnęłam panią prosto w gniazdoszerszeni.Olivia wcale nie miała jej tego za złe.Przeciwnie. Ona chyba bardzo się martwi. Nic dziwnego.Nic nie rozumie.Nie chce zrozumieć. Może gdyby pani wyjaśniła córce powody swojej decyzji.Natalie popatrzyła na Olivię z miną winowajcy. A więc pani tego nie zrobiła? Może należało spróbować.Natalie sprawiała wrażenie osoby o rozdartym sercu.Z jednej stronybardzo pragnęła to zrobić, z drugiej nie mogła się zdobyć na tego rodzajurozmowę. Aatwo powiedzieć.Susanne stawiała zawsze ojca na ołtarzyku,podobnie jak jej brat.Z tego zresztą bardzo się cieszę.Zawsze dążyłam dotakiej sytuacji.Tak więc zaistniało nieporozumienie, które należy wyjaśnić.69RLT Lecz jak to można zrobić, nie kalając pamięci zmarłych?  Zaczęła nerwowowyłamywać sobie palce. Stosunki rodzinne to bardzo specyficzna sprawa.Zasady są ustalane już na samym początku, a potem trudno cokolwiek zmienić.Nigdy nie potrafiłam rozmawiać z dziećmi.to znaczy otwarcie z nimirozmawiać.O niektórych rzeczach trudno dyskutować.A z pewnych czasemjest nawet łatwiej zwierzać się obcym. Na przykład mnie?Natalie nie odpowiedziała.Położyła dłoń na głowie Tess, patrząc, jakdziewczynka pieści Henriego, który zaczął mruczeć z zadowolenia. I cały ten problem wiąże się ze ślubem? Och nie.Nie wyłącznie.Tak czy inaczej nicią wiążącą wszystkie wątkijest Carl. Natalie spojrzała na drzwi, przez które wyszła przed chwiląpokojówka, i jej twarz rozjaśniła się z radości. No proszę, jeszcze dwóchchłopców.Ten wielki, tłustawy, to Buck.Zeszłej jesieni pewien turystawyrzucił go z auta pod domem towarowym Pindmana, bo nie mógł już dłużejznieść jego miauczenia.A ten wysoki, smukły ma na imię Simon i zarządzamoją winnicą.Simonie, przywitaj się z Olivią i jej córeczką Tess.Olivia podniosła głowę, aby przyjrzeć się lepiej mężczyznie z winnicy jak się okazało nie zwykłemu pracownikowi, lecz zarządcy we własnej osobie.Mogła podziwiać jego szczupłą talię i biodra okryte luznymi szortami orazchude nogi, równie brudne jak robocze buty i wystające z nich skarpetki.Okulary słoneczne podniósł wysoko nad czoło, tak że tkwiły wśród gęstych,rudych włosów.Jedyny cieplejszy akcent w jego twarzy stanowił mocnoopalony nos.Oczy bowiem miał ciemnoniebieskie i zimne.Szczęka nosiłaślady zarostu.70RLT Zarządca winnicy.To może być problem  pomyślała Olivia, patrząc naTess, która nie spuszczała oczu z Simona.Córka nie wydawała się wprawdzieprzestraszona, ale wolała nie tracić kontaktu z kojącą dłonią Natalie, wciążgładzącą delikatnie jej włosy.Ta dłoń najwyrazniej zapewniała małej poczuciebezpieczeństwa.Simon skinął głową Tess, pózniej Olivii.Gdy przejeżdżały obok niego,dziewczynka wyraziła obawę, że uznał je obie za nieproszonych gości.Olivianie była jednak pewna, czy Simon rzeczywiście jest do nich wrogo nastawiony,czy też ma po prostu tak oschły sposób bycia. On jest bardzo skryty i małomówny  szepnęła Natalie.W jej głosiepobrzmiewały wyraznie nutki dumy, a nawet czułości. Zupełnie jak jegoojciec.A skoro już o nim mowa. Jest w szopie  odparł Simon głębokim głosem. Twierdzi, że zachwilę skończy.A ja wybieram się do Providence.Uśmiech natychmiast zniknął z twarzy Natalie. No to mamy problem. Jeszcze nie wiem.Na czerwonych widziałem coś, co wygląda jakzalążki pleśni.Chcę zasięgnąć czyjejś rady. Zima i wiosna były wyjątkowo wilgotne  powiedziała Natalie doOlivii. Myślałam, że zjesz z nami kolację  dodała, zwracając się do Simona.Olivia miała przez chwilę wrażenie, że kącik ust Simona uniósł się lekkow uśmiechu pełnym goryczy.Mężczyzna nie spuszczał wzroku z Natalie iwciąż mówił do niej tonem pełnym szacunku. Przykro mi bardzo, ale dziś nie mogę. Rzuciwszy przelotne spojrzeniena Olivię, odwrócił się i odszedł.Buck ruszył za nim krok w krok.Zadzwonił telefon.71RLT  Ponieważ nikt już nie dzwoni pod ten numer w sprawach służbowych,sądzę, że to mój syn [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • lo2chrzanow.htw.pl