[ Pobierz całość w formacie PDF ]
. Nie jestem taką kobietą, jakiej potrzebujesz dokończyła, unikając jego spojrzenia. To śmieszne! Przecież. Wcale nie. Jej oczy wypełniły się łzami. Ożeniłeś się ze mną tylkodlatego, że myślałeś, że tak właśnie powinieneś zrobić.Sam to powiedziałeś.Potrzebujesz kobiety, którą mógłbyś chronić i ratować.Dla której mógłbyś byćbohaterem.Ja taka nie jestem.Nie mógł znieść widoku jej łez.Silna, niezależna Katie płakała. Mylisz się, Katie, nie potrzebuję kobiety, którą mógłbym ratować.Dlaczego miałbym tego chcieć? Na tym opierał się związek moich rodziców iim się nie udało.Jedyną kobietą, której chcę, jesteś ty.Myślał, że jeśli będzie dalej mówił, właściwe słowa same przyjdą mu dogłowy, że powie to coś, co ją przekona.Ale Kate powoli potrząsała głową. Nie, to nieprawda.Chcesz kogoś, kto będzie dobrą matką.Kogoś, kto. Katie, ty będziesz świetną matką! Znów chciała zaprzeczyć, ale niedał jej dojść do słowa. To o to ci chodzi? Boisz się, że nie będziesz dobrąmatką? Ja po prostu nie mam instynktu macierzyńskiego.Dzisiaj, kiedy po razpierwszy poczułam bóle, o mało co nie poszłam na salę rozpraw.Gdyby nieKevin, na pewno nie pojechałabym do szpitala.Lekarz powiedział, że. głosjej się załamał przyjechaliśmy w samą porę.%7łe gdybym zwlekała, mogłobybyć za pózno.Rozpacz w jej głosie rozdzierała mu serce.Nieważne, że nie chciała, żebyjej dotykał.Usiadł na brzegu łóżka i wziął ją w ramiona. Ale nie zwlekałaś, przyjechałaś na czas powiedział. Tylko dzięki Kevinowi.Tak się bałam. Wzięła głęboki oddech izaszlochała na jego ramieniu. Chciałam, żeby wszystko było idealnie.Niechcę już nigdy więcej przeżywać czegoś takiego. Czyli chodzi ci o to, że nie chcesz się już bać? Wziął jej twarz wdłonie i spojrzał prosto w oczy. Przedtem wszystko było pod kontrolą.Wiedziałam, czego chcę i corobię.Wszystko miałam zaplanowane i wszystko działało tak, jak chciałam.Ateraz. A teraz? A teraz już sama nie wiem.Wiem tylko, że już nie chcę, żeby cośtakiego kiedykolwiek się powtórzyło.Jake nie wiedział, jak ją uspokoić, co powiedzieć, żeby zażegnać jej lęki. Katie, kocham cię.Nie mogę ci przyrzec, że już nigdy nie będziesz siębać.Nie mogę ci nawet przyrzec, że nie zdarzą nam się gorsze rzeczy wprzyszłości.Ale wierzę, że razem poradzimy sobie ze wszystkim.Jeśli naprawdęmi ufasz, uwierz mi.ROZDZIAA SIEDEMNASTYZbliżał się świt i odgłosy budzącego się do życia szpitala przebijały sięprzez grube drewniane drzwi.Kate półleżała w łóżku i patrzyła na Jake aśpiącego na krześle.Prosiła, żeby wrócił do domu, ale nie chciał jej słuchać.Musiał byćbardzo zmęczony.Najpierw cały dzień w pracy, potem szpital, lęk o dziecko, ana koniec jej histeria.Przypomniała sobie ciężkie przeżycia poprzedniego dnia.To, jakrozpaczliwie chciała, żeby był przy niej, jak bardzo go potrzebowała.I jak w końcu zrozumiała, że wbrew obietnicom nie będzie go przy niejwtedy, kiedy go potrzebuje.Teraz już wiedziała, dlaczego nie przyjeżdżał.Nie mogła go winić.Niemiał wpływu na anteny telefonii komórkowej ani na brak zasięgu.Nie chciała jednak już nigdy więcej się tak czuć.Tak rozpaczliwie tęsknićza kimś, kogo się kocha, i tak bardzo się bać, że kiedyś go zabraknie.Spojrzała na krzesło, na którym spał Jake.Cały czas próbowała chronićswoje uczucia.Ale teraz zaczęła się zastanawiać, czy była rozsądna, czy raczejtchórzliwa.Czy nie obiecała, że postara się mu zaufać? A jednak przy pierwszejtrudności zwątpiła i odepchnęła go.Nie była wobec niego uczciwa.Nigdy nawet mu nie powiedziała, że gokocha.Jake otworzył oczy, jakby wyczuł, że o nim myśli.Przez momentwyglądał, jakby nie wiedział, gdzie się znajduje.Szybko odwróciła wzrok,mając nadzieję, że nie zauważył jej wahania. Jak się czujesz? Przysunął się do łóżka.Zdenerwowana.Niepewna. Dobrze powiedziała na głos. Dobrze spałaś? Zwietnie. Przywołała na twarz szeroki uśmiech.Nie mogła mu sięprzyznać, jak bardzo brakowało jej tego, że nie spał obok niej, w łóżku.Jakbardzo kusiło ją w nocy, żeby go obudzić i przytulić się do niego.Jake wyglądał, jakby czekał, aż coś jeszcze powie, więc dodała: Czuję się dziwnie w tym pokoju i. I martwiłaś się dokończył za nią. Tak przytaknęła, chociaż słowa martwiłaś się ledwo oddawałytemperaturę szalejących w niej uczuć.Przerwało jej pukanie do drzwi.Nie czekając na zaproszenie, pielęgniarkaotworzyła je szeroko i wprowadziła do środka skrzypiący wózek z USG.Przez cały poprzedni dzień Kate przyzwyczaiła się już do dotykania,nakłuwania i opukiwania
[ Pobierz całość w formacie PDF ]