[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Spał sporadycznie, a niemalkażdą chwilę poświęcał na poszukiwanie pożywienia, które choćby w małym stopniu zaspokoiłobyjego nienasycony apetyt.Kiedy więc olbrzymia larwa natknęła się na kałużę ciepłej krwi wypływającej spod drzwi magazynu,zaczęła ją łapczywie spijać długim szarym językiem.Regularnie dostarczane mięso było smaczne ipożywne, ale nie mogło się równać z żywą lub dopiero co zabitą ofiarą.Larwa wylizała podłogę do czysta i przystąpiła do poszukiwań zródła świeżej krwi.Niczym pies stojącyprzed drzwiami pełnej spiżarni, przesuwała się tam i z powrotem wzdłuż wąskiej szpary i wsuwała wnią język.Gdy wyczuła258ATAKciało leżące po drugiej stronie, z pyska pociekła jej strużka śliny zabarwionej krwią.Parsknęła zfrustracją.Nie wiedziała, jak się dostać do smakowitego posiłku, więc znowu zaczęła biegać wzdłużdrzwi, aż przypadkiem uderzyła w jedno z ich skrzydeł, które uchyliło się na moment o centymetr lubdwa.Znieruchomiała na chwilę, przyglądając się przeszkodzie stojącej jej na drodze.Potem zaczęłauderzać w drzwi głową.Waliła w nie coraz mocniej i mocniej, aż skrzydło odchyliło się na tyle, że byław stanie przecisnąć się na drugą stronę.Nie mogła uwierzyć we własne szczęście, gdy zobaczyłamartwego Granicznika leżącego na podłodze.Drzwi zamknęły się z powrotem, ale to nie miałożadnego znaczenia - larwa nie zamierzała dzielić się swoim odkryciem z braćmi.Wolała zachować tenprzysmak w całości dla siebie.Przystąpiła do uczty.Nie zwracając najmniejszej uwagi na otoczenie, kęs po kęsie zaczęła odrywaćostrymi zębami kawałki ciała ofiary.Minibusy zaparkowały na tyłach dwupiętrowego budynku.Wszyscy wysiedli i przeszli za Parrym dośrodka.Eddie i jego towarzysze czekali na nich w pomieszczeniu wypełnionym kartonowymi pudłami.Will wypatrywał Elliott, ale dziewczyny nie było w pokoju. - Stara Gwardia otoczyła fabrykę.Na razie nic nie wskazuje na to, żeby ktoś w środku wiedziało naszej obecności - zameldował Eddie.- Jesteśmy gotowi na okrążenie całego tego obszaru.- Doskonale - ocenił Parry.- Zróbcie to.Od tej chwili nikt nie może tam wejść ani stamtądwyjść.Ojciec Elliott powiedział coś do swojego żołnierza w języku Styksów.Kiedy tamten się oddalił, Eddiepoinformował Drakę'a i pozostałych członków grupy:259TUNELE.SPIRALA- Pod nami jest suterena wykorzystywana jako magazyn.Zorganizowałem tam jeden z czterechpunktów zbornych Starej Gwardii.Możecie zobaczyć stąd cel ataku, ale nie podchodzcie za bliskookien.- Odwrócił się do Parry'ego.-Moja grupa obserwacyjna czeka na dachu.- Zwietnie, zaraz tam pójdę, żeby się rozejrzeć.Ale najpierw chciałbym usłyszeć, co ma dopowiedzenia Celia.-Parry spojrzał na panią Burrows.- Wyczuwasz coś z tej odległości? Chciałbymwiedzieć, co kryje się za drogą.Kobieta skinęła głową, a potem odchyliła ją do tyłu.Will słyszał, jak Stephanie wciągnęła głośnopowietrze, gdy jego matka wywróciła oczy białkami do góry.-Ludzie.około pięciuset pięćdziesięciu.nie, więcej, około sześciuset.Nie jestem w stanie określićbardziej precyzyjnie - mówiła pani Burrows.- A Styksowie? - pytał Parry.-Też.ale niewielu.Nie wiem.Może ze czterdziestu?- Byłoby dobrze, gdybyśmy znali dokładną liczbę - naciskał mężczyzna.Na czole kobiety pojawiły się krople potu, które połączyły się w jedną strużkę i pociekły w dół, popoliczku.- Nie dam rady.Docierają do mnie różne sygnały, mieszają się ze sobą - wyszeptała.Nagle przebiegł ją dreszcz, a jej oczy wróciły do normalnej pozycji.Przez moment stała w milczeniu,jakby oszołomiona, po czym powiedziała:- To dziwne.Nie mogę się dostroić.Parry pogładził się po brodzie w zamyśleniu.- Nieważne - stwierdził w końcu.- I tak wiem już to, co najważniejsze.Jestem przekonany, żeprzywiezli tutaj tych wszystkich ludzi, żeby przeprowadzić Fazę.Nie widzę innego wytłumaczenia.-Odwrócił się i ruszył do wyjścia.-Nawet jeśli w środku czeka na nas cały pułk Graniczników, musimyzrobić to, co do nas należy.260 ATAK- Nie, poczekaj! - rzuciła ostro pani Burrows.- Nie rozumiesz.Tam w środku jest coś, co niechce mi się pokazać.Coś gorszego od Styksów.Coś mrocznego.Parry skinął tylko głową.- No dobrze, wszyscy idą za mną na dół - powiedział Drakę do Willa i pozostałych.Eddie podniósł rękę.- Zanim pójdziecie.Elliott jest na posterunku obserwacyjnym na dachu i chciała, żebym was ocoś poprosił.- Mianowicie? - spytał Drakę.Will i Chester wymienili spojrzenia, po czym zaczęli przesuwać się w stronę Styksa.Obaj zakładali, żedziewczyna chce, aby do niej dołączyli.- Prosiła, żeby Stephanie przyszła do niej, jeżeli to możliwe - dokończył Eddie.Will zamarł, a z ust Chestera wyrwał się okrzyk pełen zdumienia:-Co.?!Kiedy już dotarli na dach budynku, Stephanie i Parry przekradli się wraz z Eddiem do gzymsu [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • lo2chrzanow.htw.pl