[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.- Z drugiejstrony, nie wiem dlaczego miałbym ci wierzyć, skoro twoje słowo nie jest wiele warte.- Mike, proszę cię.- Jessie zniżyła głos.- Nie rób scen.Jeśli chcesz mi cośpowiedzieć, to po prostu zrób to.Zaśmiał się.- Nie pochlebiaj sobie, już dawno mi przeszło, panienko.Właściwie to zrobiłaśmi przysługę.Wygląda na to, że chłopcy Delahanty nie nadają się do ślubów.Dobrze,że mój brat też w końcu doszedł do tego wniosku.W tym momencie zobaczyła wracającego do samochodu Huntera.Natychmiastwyczuł napiętą sytuację.- Jakiś problem? - zapytał dość spokojnie, ale Jessie wyczuła w jego tonieostrzegawczą nutę.- Nie ma żadnego problemu - odpowiedział Mike, a nieprzyjemny uśmiech niezniknął z jego twarzy.- Razem z Jessie nadrabialiśmy zaległości.Hunter spojrzał na nią pytająco, niepewnie powiedziała:- Nie wiem, czy poznałeś brata Skipa.- Tak, spotkaliśmy się kiedyś - odpowiedział bez entuzjazmu.- Właśnie gratulowałem Jessie, że wszyscy w mieście o niej mówią.- Mikestarannie wymawiał każde słowo.- Umie sprawić, żeby ludzie o niej mówili.Właściwie, można powiedzieć, że jeśli chodzi o naszą pannę Jessie, a wkrótce paniąjakąś tam, to poruszenie gwarantowane.A tak przy okazji - ukłonił się w jej stronę -gratuluję zaręczyn - cedził każdą sylabę.- Jestem pewien, że sprawisz, że twójwybranek będzie szczęśliwym facetem.Oczywiście, jeśli nie zostawisz go tuż przedołtarzem.Hunter, zaciskając pięści, skierował swoje kroki w jego stronę.- Dosyć tego.Jessie, w obawie, że dojdzie do walki, krzyknęła:- Hunter, wszystko w porządku.- Lepiej posłuchaj twojej pani - szydził Mike.- Już i tak masz wystarczająco dużekłopoty.SR - Szukam kłopotów, kiedy stwierdzę, że są tego warte - odpowiedział Hunter,patrząc na Mike'a jakby był tylko zgniecionym na szybie owadem.- A teraz proszęnam wybaczyć.- Obszedł samochód dookoła, wsiadł do środka i odpalił silnik.Jessie byławyprowadzona z równowagi.Patrzyła bezmyślnie przed siebie, kiedy wrócili na szosę.W ogóle nie powinnam była tu przyjeżdżać, pomyślała.Nie powinna kusić losu.AniMike jej tego nie wybaczył, ani jej matka.Może nie zasługiwała na to, żeby jejwybaczyć.Wystarczyło tylko na nią popatrzeć - ciągle wywoływała zamęt.Hunter, jakby będąc echem jej myśli, powiedział:- Więc jesteś zaręczona? To ciekawe, że o tym nie wspomniałaś.Zupełnie niewiem, jak coś takiego mogło umknąć twojej uwagi.- Miałam ci powiedzieć, zanim.- urwała w połowie zdania, czując ciepło nasamo wspomnienie tamtych chwil.- On wie?- O nas? - ze stresu głos jej wszedł na wyższe tony.- Nie i nie ma powodu, żebymiał się o tym dowiedzieć.- Zakładając, że było to jednorazowe - powiedział beznamiętnym głosem.Jeszcze cieplej jej się zrobiło.- Nie spodziewałam się, że do tego dojdzie.To po prostu.się stało.Rzucił jej pełne cierpienia spojrzenie.- Tak po prostu; zupełnie jak z pogodą, co? Spacerujesz sobie, cieszysz sięsłońcem, a tu nagle zaczyna lać.- Nie powiedziałam tego.Wkładasz mi w usta coś, czego nie powiedziałam.- Co chcesz zatem powiedzieć? - Jego ton pozostawał łagodny, ale zauważyła, żemocniej chwycił kierownicę.Westchnęła.- Nie wiem.Możemy to nazwać pewnym krokiem naprzód?Hunter nie od razu odpowiedział.Wbił wzrok w jezdnię, ręce zacisnęły mu się nakierownicy, niczym węzły na sznurze.- Wydawało mi się, że to, co się stało tam, w górach - powiedział w końcu - tobyło coś dużo większego niż krok naprzód.No niech to zatem będzie wycieczka na Księżyc, pomyślała.Dotknęła jegoramienia.- Przepraszam, powinnam była ci powiedzieć o Jonathonie.Nie zrobiłam tegoponieważ sama w tej chwili jestem trochę zagubiona.Właściwie, to na twoim miejscuobrałabym dokładnie przeciwny kierunek.Widziałeś, co się stało z Mike'em.ZdarzenieSR miało miejsce piętnaście lat temu, a on ciągle jest na mnie wściekły.To świadczy otym, jak bardzo wszystko zepsułam.- Wydaje mi się, że wychodząc akurat za niego, zrobiłabyś większy błąd.- To prawda - przyznała.- Nie zmienia to jednak faktu, że zle to rozegrałam.- Co się wtedy wydarzyło? Nigdy mi nie mówiłaś.- Któregoś dnia obudziłam się i zrozumiałam, że nie mogę tego zrobić.- Stchórzyłaś?- I to jak - dodała szybko.- Jednak z Jonathonem jest inaczej.Wplątałam się w toz otwartymi oczami, świadomie.- A teraz?Jessie poczuła nagłą słabość, częściowo spowodowaną podnieceniem, aczęściowo strachem.Przypominało to uczucie, towarzyszące zjeżdżaniu na rowerze zgórki bez trzymanki.Często w taki właśnie sposób, za namową Erin zjeżdżała z górki.Czy chciała teraz podjąć ryzyko dla Huntera?Spojrzała przez szybę, tak brudną od kurzu, że w gasnących promieniachzachodzącego słońca domy i trawniki wyglądały jak na zdjęciach w kolorze sepii.- Powiem ci, jak tylko sama czegoś się dowiem - powiedziała.Jessie weszła do hotelu i zastała Marię, układającą patery z serami.Mariaspojrzała na nią.- Jesteś wreszcie! Zaczynałam się już zastanawiać, czy nic ci się nie stało.Właśnie coś się stało, pomyślała Jessie.Coś dużo bardziej poważnego nią kłopotyz silnikiem czy przedziurawioną oponą.- Przepraszam, powinnam była zadzwonić.Wszystko w porządku?- Na zachodzie bez zmian - relacjonowała Maria [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • lo2chrzanow.htw.pl