[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Lecz on mu odparł: nie,Miguel, to jest twoja kobieta i tylko twoja, nie dziel się nią z ni-kim, ale pilnuj jak największego skarbu i bądz dla niej dobry, bozanim cię poślubiła, nie miała łatwego życia.Wypili do końca whisky, Miguel przyniósł z domu drugą bu-telkę, z którą siedli na ganku bungalowu, a gdy i w tej pokazałosię dno, Indianin spytał nagle:- El comandante, czy to prawda, że po każdym uderzeniu ba-ta wylatywały z niej złe duchy?LRTI wyjaśnił, że wie to od samej Marii Luizy; czuła, że podczaschłosty demony opuszczają jej ciało, większość przez usta, a nie-które przez inne otwory i tu Manuel z zażenowaniem spuściłwzrok.- Nie - zaprzeczył Syrius.- Nie mogły z niej uciekać, bo poprostu nie było ich w niej, rozumiesz? ona nie była złą dziewczy-ną, tak jej przecież powiedziałem, tylko bardzo głupią i dlategoomamiło ją bandziorskie złoto.- Pan jest człowiekiem wykształconym - rzekł cicho Miguel - aona prostą indiańską kobietą.Ale mam prośbę: niech jej pan po-zwoli w to wierzyć i nie wyprowadza z błędu.- I dlatego, Rex, nigdy nie powiedziałem twojej pani, że jej je-dynym złym duchem był Sergio Morales - Syrius potarmosiłowczarka między uszami, a ten w odpowiedzi ziewnął głośno iprzeciągle; puszysty ogon szybkim wahadłowym ruchem jąłomiatać deski pomostu.A POTEM ZASTYGLI W CISZY, PIES I CZAOWIEK,przytuleni do siebie na brzegu górskiego jeziora, aż świt roz-świetlił nad nimi grań; Syrius wsłuchany w spokojny równy od-dech zwierzęcia pomyślał, że owczarki, i w ogóle psy z długim py-skiem, w przeciwieństwie do buldogów nie sapią przez nos, iwtedy przypomniały mu się wysapane obietnice majora Sanche-za.LRT- Wiesz, Rex, ludzie mówią, że ktoś łże jak pies, ale to gównoprawda, i gdybyś ty mi coś obiecał, wierzyłbym, że dotrzymasz,natomiast Sanchezowi nie wierzę, w ani jedno jego słowo.Wstał z pomostu, i owczarek również się podniósł, po czymobaj, przeciągając się, rozprostowali kości.- Tak, piesku, nie potraktuje tych dzieciaków lepiej, wprostprzeciwnie: przy pierwszej sposobności odegra się na nich za mo-ją wizytę.Już wiedział, że zrobił błąd, przyjeżdżając do Sancheza; chciałim choć trochę pomóc, głównie Laurze i młodszemu Massenie, atymczasem tylko dorzucił do piekielnego ognia, silniej roznieciłpłomień, przez co męka, na którą skaże ich w poniedziałek, bę-dzie zapewne jeszcze gorsza; niech więc jak najdłużej trwa sobotai niedziela, pomyślał, rozglądając się po bungalowie za wędką ipuszką z robakami.SYRIUS CAA SOBOT I NIEDZIEL AOWIA AOSOSIE,A JA PRZECZYTAAAM OD DESKI DO DESKI HISTORIKAWALERA DE GRIEUX I MANON LESCAUT*12,która mi się spodobała, choć w tamtym czasie nie przepada-łam za książkami, i tylko ten de Grieux mnie wkurwił, że takimięczak, powinien wziąć laskę za leb i mocno potrząsnąć, żebysię uspokoiła, no ale on miał chyba tyle samo lat co ona, więctrudno wymagać stanowczości od dzieciaka; a Manon to była12Historia kawalera des Griewc i Manon Lescaut, znana również jako Manon Lescaut - słynna XVIII-wiecznapowieść Antoine'a Prevosta (przyp.red.)LRTdziewczyna bardzo podobna do mnie, z temperamentu i w ogóle,takie laski potrzebują dorosłego, twardego faceta, co by się z niminie cackał, wiadomo, kogo miałam na myśli.LRTMINA WEEKENDi w poniedziałek o 10.30 Gracja Gomes skuła mi ręce i nogi iwyprowadziła z celi na podwórko baszty, gdzie już stali Bibi, Car-los, Esteban i Jose, również w kajdanach, pilnowani przez ludziMediny; tak to się odbywało każdego dnia procesu: zbierano nasna dole, po czym wszyscy rządkiem przechodziliśmy przez stalo-wą furtę na spacerniak, wciśnięty między basztę, budynek ko-mendy oraz boczną ścianę sądu i w niej była następna stalowafurtka, a potem już tylko ciasny, ciemny korytarz wiodący do salirozpraw, wąskie przejście wyłącznie dla personelu i oskarżonych,bo publiczność wchodziła od frontu, przez wykładany marmuremhol, a Syrius bocznymi drzwiami, za którymi, ale tego dowiedzia-łam się dopiero wiele lat pózniej, znajdowały się schody do jegogabinetu i prywatnego apartamentu, toteż czasem, jak mówił,kusiło go, żeby przyjść na rozprawę w kapciach i w szlafroku
[ Pobierz całość w formacie PDF ]