[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.A jak mnie całował, to przejechałam palcami po jegodżinsach, w tym miejscu, które każdy facet uważa za najważniejsze.Od razu zrobił się strasznie śmiały, to musiałam go ostudzić, bo wzakładzie nie chodziło o stosunek, tylko o miłość.Wystarczyłotrochę ironii, jakieś cięte słówko, spojrzenie z uniesieniem brwi,i z powrotem stał się nieśmiały, niezgrabny i jakiś zły.A wtedyznowu stałam się delikatna i czuła.- Za bardzo mi się podobasz - powiedziałam tajemniczo i odeszłam wstronę samochodu.Gdy jechaliśmy z powrotem, byłam wesoła istraszliwie błyskotliwa, więc zanim dojechaliśmy do Szczawna,Julek poczuł się ostatnim debilem przy najinteligentniejszejdziewczynie świata.Dopiero przed willą Bogdajów dotknęłam go tamznowu i zagryzłam wargi.i zadrżałam na całym ciele.- Tak się ciebie boję - jęknęłam i był mój.Gdybym to z nimkontynuowała, już po tygodniu byłby wycieraczką w mojej komórce nawęgiel.Wchodzimy do domu, Ewa spogląda i wie, że przegrała.Michał pije już czwartą puszkę piwa i się nie odzywa.- Nie wiemjak wy - mówię - ale jeśli chodzi o mnie, to zjadłabym całąmiednicę lodów.Na te słowa Julek kopnął się do łazienki, złapał wielką,plastikową miednicę, wskoczył z nią do samochodu i po dziesięciuminutach, ryzykując życiem na zakrętach, był z powrotem z miednicąwypełnioną po brzegi lodami z najlepszej cukierni w Wałbrzychu.Michał powitał go serdecznie, bo zdążyłyśmy go z Ewunią oświecićco do istoty zakładu.Zjedliśmy trochę tych lodów, resztęwynieśliśmy psom do ogrodu, a fundatora wzięła w swoje obrotyEwunia, bo w międzyczasie założyłyśmy się znów.Tym razem o to,czy Ewuni uda się odbić go mnie.Powiedziała, że musi mu cośpokazać w swoim pokoju.On rzucił ku mnie tęskne, rozkochanespojrzenie, ale nie wypadało mu odmówić i poszedł za nią.Zdążyliśmy rozegrać z Michałem mały mecz na komputerze, gdywrócili.O dziwo, Julek już na mnie nie patrzył, tylko wgapiał sięw Ewunię gałami jak talerze oglądane przez szkło powiększające, bozakochał się w niej na śmierć i wyjechał ze świętympostanowieniem, że za rok, gdy Ewunia skończy szesnaście lat, toprzyjedzie do niego do Wiednia i wezmą ślub.Pózniej jej przysłałze trzy telegramy o treści: "Tylko Ty, Ty, Ty.Julek", ale Ewa nieodpowiedziała na żaden, a gdy zadzwonił, to powiedziała mu przeztelefon, że to był tylko taki zakład między nami i dał jej spokójcałkowicie załamany.W dodatku obraził się na Michała.I pomyśleć, że nawet nie dała mu się pocałować.Przez pół godzinygadali o różnych straszliwych perwersjach, to znaczy Ewuniagadała, a on słuchał cały blady i spocony, jakie to dziwne rzeczychodzą jej pod kopułą.Ewka, wiadomo.Umie mówić o tymniesłychanie konkretnie, a jednocześnie nie wiadomo, o co w ogólechodzi.W końcu nic się nie wie, oprócz jednego, że to wszystkojest cudowne.Takich smarkaczy nie opłaca się podrywać.Nie minie miesiąc, a jużim się wydaje, że jeśli podobają się takiej ślicznej dziewczynie,to będą podobać się milionom innych, ślicznych dziewcząt, i zanimsię przekonają, że nie tak łatwo o śliczną i mądrą dziewczynę, toakurat zaczynają łysieć i rośnie im brzuch.Wtedy najlepiejtakiego ustrzelić i przywiązać do siebie na całe życie, czyli dorozwodu.Ene due ryke fake torba borba usme smake deus deuskosmadeus bax.Na kogo wypadnie, tego bęc!Nie warto być uczciwą.Kiedyś mówiłam wszystkim o wszystkim, zeznawałam całą prawdę, jakaby ona nie była.Ale to było kiedyś, kiedyś, i już nie jestem takagłupia.Byłam dobra i mówiłam prawdę, a mamusia nigdy nie powiedziała michoć jednego dobrego słowa, ani razu mnie nie pochwaliła.Ateraz.Teraz jest mną zachwycona, bo jestem przy niej zawszepoważna i wygłaszam życiowe maksymy z poradnika praktycznejidiotki.Inna rzecz, że prawie mnie nie ma w domu.Wychodzę ranodo szkoły, przyjeżdżam póznym wieczorem.Podobno egzaminy do szkoły odzieżowej będą bardzo trudne, bobardzo dużo kandydatów, a ponieważ koleżanka jest bogata i ciągleprzesiaduje u niej korepetytor, to korzystam z okazji i łapię, ilesię da.W związku z tym musiałam nawet zrezygnować z żalem z próbdo akademii na zakończenie roku.No i której słabo sytuowanej mamusi nie spodobałaby się takawypowiedz jej rozsądnej córeczki? Nie lubię przychodzić do domu.Bo jest mi ich strasznie żal.To nie jest życie, to wegetacja.Może kiedyś uda mi się ich uratować.Ale muszę być bardzo, bardzobogata.Kocham ich wszystkich.Zresztą.czy ja wiem? Jest miłość dowłasnej rodziny, i jest obowiązek kochania własnej rodziny.Jednoz drugim długo nie ma nic wspólnego, aż nagle, któregoś dnia,stają się tym samym, i już nigdy nie dowiem się, jak jestnaprawdę.Więc najlepiej przyjąć to pierwsze i mieć problem zgłowy.Płynie przeze mnie podziemna rzeka.Jest perłowa i chłodna.Lśniradością, a radość jest światłem, które oświetli każdąnajciemniejszą i największą jaskinię.Będę robiła tylko to, cochcę robić.Ja sama przeżyję własne życie, nie pozwolę nikomuprzeżyć go moim kosztem i przybiję do brzegu w tym tylko miejscu,w którym zechcę przybić.Kiedy człowiek rodzi się, razem z nim rodzi się świat.Zwiatistnieje dla niego.Tylko dla niego.Więc muszę zmusić świat, żeby mi służył.Nie wolno dać mi sięogłupić tymi wszystkimi morałami, bo wymyślili je silni dlasłabych, żeby im służyli.Muszę być silna i mądra.I niekiedyustąpić, ale ustąpić tylko po to, żeby tym mocniej po chwiliuderzyć.Nie patrzeć na nic, nie oglądać się do tyłu, tylkouderzyć ze wszystkich sił.I walczyć, dopóki nie przyjdą robaki.Zimne ostrze mojej angielskiej finki.Dostałam ją w prezencie od Ewuni.Ja i moja finka przesuwamy siępowolutku po nagim ciele mojej przyjaciółki.Tu jest jejserduszko, a tutaj jej brzuszek.Jezdzimy tam i z powrotem.Znowu jesteśmy przy sercu.Koniuszekfinki zagłębia się w ciało.Wargi Ewuni drżą.Czy to już teraz?Nie wie tego ona, ani ja nie wiem.Tylko Pimpuś to wie.Mój Pimpuś, który czai się we mnie, udając, że śpi.Wiem, żeudaje, bo czemu czuję w sobie ciągle jego szkliste, nieruchomeślepia.Czuję je w brzuchu i wszędzie.A nieraz czuję je woczach.Wtedy nie ja patrzę, to on, Pimpuś, przeze mnie wygląda naświat.A niekiedy czuję go w swoich myślach i już nie wiem, czy tojeszcze JA myślę, czy to już ON za mnie myśli.Lecz dopóki myślę"on" i "ja", to chyba znaczy, że to jeszcze ja.Boję się go, bowiem, że gdy uzna za stosowne udać, że się obudził, będę musiałasłuchać go we wszystkim.Co mi rozkaże? A skąd mam to wiedzieć?A jeszcze bardziej niż ja boi się go Ewunia.Nie zna go tak jakja, chociaż i ja tak malutko go znam, tak malutko, że prawiewcale.Ona tylko domyśla się jego obecności, gdy tak klęczy przedemną, zawieszona na ostrzu finki.Pstryk!- Zrobione! - woła Ewka i biegnie do aparatu, który sam zrobił namzdjęcie.Potem Michał robi z tego duże, kolorowe powiększenie.Na pustej łące klęczy naga dziewczyna.Nad nią stoi postać wczarnym, skórzanym kombinezonie i w czarnym kasku z przyciemnionąszybą.Aąka jest szarawa, a niebo czerwonawe, w smugach ciemnychdymów.Błyszczy ostrze finki na piersi dziewczyny.Siedzimy i podziwiamy, że taka piękna fotografia.- Eee, wolałbym, żeby to Majka klęczała po nagu - mówi Michał.A Ewa: - Nie dla psa kiełbasa.- Ona cię obraża - mówię do Michała.- Hau, hau, nic nie szkodzi, ciebie też obraziła - mówi Michał.Oblizuje się i patrzy na mnie, jak na kiełbasę
[ Pobierz całość w formacie PDF ]