[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Wyraznie próbował zatrzeć swoje szorstkie przemówienie w Rye. Ale czy jestem stosownie ubrana? spytałam, szukającupewnienia. Nie chciałabym wywrzeć nieodpowiedniego wrażenia. Będę naprawdę zły, jeśli zmienisz suknię odparł. I nie martwsię, że wywrzesz złe wrażenie, dopóki wyglądasz tak jak teraz.Zeszliśmy na dół.Kiedy pojawiliśmy się w salonie, Alice robiła nadrutach.Pamiętam, w jakie mnie to wprawiło zdumienie; wszystkie znanemi panie spędzały wolne godziny na szyciu i nigdy dotąd nie widziałamosoby robiącej na drutach.Na kanapie obok Alice siedziała dziewczynka,niezdarna istota o figurze jak kloc drewna, twarzy pokrytej krostami i58RSspojrzeniu krótkowidza.Z pewnością Mary, wychowanica RobertaBrandsona, o której Axel mi wspominał.Przeniosłam wzrok z tych dwóchkobiet na trzecią,siedzącą przy kominku na krześle z wysokim oparciem, ijuż nie odwróciłam od niej wzroku.Nie była może tak piękna ani nawet takatrakcyjna jak moja matka, ale niewiele widziałam w życiu bardziejprzyciągających ludzkie oczy kobiet.Nadzwyczaj przystojna, miała okołoczterdziestu pięciu lat, czarne włosy, już lekko naznaczone siwizną naskroniach, i te same co Ned podłużne, lekko skośne, szeroko rozstawioneoczy.Podniosła się na nogi i ruszyła ku nam przez pokój; każdy jej ruchpodkreślał, że jest osobą dominującą nad otoczeniem. No, George zwróciła się do Axela znalezienie angielskiejnarzeczonej zajęło ci dziesięć miesięcy, ale muszę przyznać, że zwlekanieprzyniosło jak najlepszy rezultat.Jest naprawdę czarująca. Przyciągnęłamnie do siebie i ucałowała chłodnymi suchymi wargami w oba policzki.Witaj w domu, dziecko.Nie podobało mi się, że nazwała mnie dzieckiem", mimo to zdołałamsię uśmiechnąć, skłonić i wymamrotać słowa podzięki. Miło cię widzieć, Esther powiedział Axel do macochy, ale nieuczynił nawet ruchu, by ją ucałować, i w tym samym momencie zdałamsobie sprawę, że nie okazał ani cienia przywiązania nikomu z rodziny.Wyglądasz dużo lepiej niż ostatnim razem, kiedy cię widziałem.Proszę cię, George, nie przypominaj mi tych strasznych dni procesu.Mary, podejdz tutaj, nie przykuto cię przecież do kanapy, prawda? No,dobrze.To Mary Moore, moja droga, wychowanica mego męża, któramieszka z nami.ach, Vere, jesteś nareszcie! Gdzie się podziewałeś?George z żoną właśnie do nas dołączyli.59RSVere był szczupłym mężczyzną o bladej twarzy.Odziedziczył pomatce drobniejszą budowę ciała, ale poza tym w ogóle jej nie przypominał.Miał jasne włosy i rzęsy, delikatną, niemal kobiecą cerę.W jego twarzynajbardziej uderzały głęboko osadzone oczy o intensywnej niebieskiejbarwie; zwróciłam na nie szczególnie uwagę, ponieważ nie zmieniły wyrazunawet, gdy się uśmiechnął. Witaj, George powiedział, a jego wymowa była bez zarzutu, aniśladu wiejskich naleciałości.Głos, podobnie jak oczy był pozbawionywszelkiej ekspresji. Już zaczęliśmy myśleć, że nigdy nie wrócisz doHaraldsdyke.Mogło w tym zabrzmieć rozczarowanie, ale nie zabrzmiało.Zadowolenie zresztą też nie.Ten przedziwny głos pozbawiony wszelkiejmodulacji sprawił, że poczułam się nieswojo.Zostałam przedstawionaVere'owi i chociaż odnosił się do mnie bardzo grzecznie, skrępowanie nieminęło.Rozmawialiśmy uprzejmie około dziesięciu minut w pięknym, bogatooświetlonym salonie, a potem przyszedł główny lokaj, by oznajmić, żepodano do stołu.Przeszliśmy przez hol do jadalni, gdzie czekała kolacja.Byłam głodna po długiej podróży, więc ucieszyłam się, że tradycyjnąherbatę o szóstej zdecydowano się dziś zastąpić posiłkiem.Zjedliśmywprawdzie po południu obiad w jednej z gospód rozmieszczonych wzdłużgranicy Sussex, ale wydawało mi się, że było to lata temu.Zwiecznik oświetlający jasno jadalnię wydobywał błyski ze sreber nastole; Axel bez wahania zajął miejsce u jego szczytu, ale ja przystanęłamniepewna, gdzie powinnam usiąść, aby nikogo nie obrazić
[ Pobierz całość w formacie PDF ]