[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.- Co miałeś na myśl mówiąc, że kiedyś uniknąłeś już śmierci z rąk mojejrodziny?- Ach.- Remington uniósł kącik ust w kpiącym, bolesnym grymasie.-Wreszcie to do ciebie dotarło?Poskładała w myślach wszystkie niejasności i szczegóły, które wskazywałyna to, że Remington ma jakiś bardziej skomplikowany plan niż ten, do któregosię przyznaje.Unosząc głowę znad poduszki, przyjrzała mu się uważniej.- Oszukiwałeś, kiedy wygrywałeś w pikietę małżeństwo z Madeline?- Nie - odparł.- Ja nie oszukuję.- Musiałeś sam wiele postawić.Remington wyprostował się i patrzył na nią z ramionami skrzyżowanymi napiersiach.- Postawiłem swoją spółkę przewozową.- Całą?Przecież nie był nałogowym hazardzistą.Takie zdanie wyraziła ladyGertrudę, a na balu u Picardów Remington nie zajrzał nawet do pokoju gry. - Dlaczego zależało ci na księżnej? - spytała spokojnie.Obrzucił ją cynicznym spojrzeniem.- Wiesz dlaczego.- Chodziło o pieniądze.Z jakiego innego powodu? O pieniądze i władzę.Eleanor nie mogła w to uwierzyć.- Władzę, tak władzę - nad najważniejszą de Lacy w kraju.Władzę życia iśmierci.Władzę, dzięki której Magnus musiałby tańczyć, jak mu zagram.Zamrugała, zdziwiona intensywnością jego emocji.Przez głowę przelatywałyjej setki myśli.- Tak niewielu ludzi dba o to, by kontrolować Magnusa w ten czy inny sposób.On jest jak niesprawny pistolet.Nigdy nie można być pewnym, że postąpizgodnie z przewidywaniami.No, na przykład: zagrał o rękę córki w pikietę zprzypadkowym nieznajomym.Czy tak postępuje kochający ojciec? A mimowszystko uważam, że on kocha Madeline.- Nie byłem przypadkowym nieznajomym - powiedział Remington.- Bardzostarannie przygotowałem to spotkanie.Potwierdził jej podejrzenia.- Bo chciałeś zdobyć pieniądze i władzę.Patrzył na nią groznie, zupełnie niewzrokiem kochanka, tak jak zeszłej nocy.- Co cię to obchodzi?Bolała ją ta odprawa, ale postanowiła zachować dumę.Skoro on potrafił byćtak obojętny, ona również, lub chociaż mogła udawać.- To dziwne, że Amerykanin, człowiek bogaty i cieszący się w swoim krajuwysoką pozycją społeczną, przyjeżdża do Anglii po to, by wejść dotowarzystwa i poślubić księżną.Przymknął powieki, kryjąc przed nią wyraz oczu.Dlaczego trzymał swoje myśli w tajemnicy?Bo miał coś do ukrycia. Ogarnęło ją rozczarowanie.Myślała, miała nadzieję, wyobrażała sobie, żeubiegłej nocy wytworzyła się między nimi więz.Nie miłość, przynajmniej nie zjego strony, lecz jednak więz.Teraz Remington wyraznie ją odtrącał, conatychmiast zmieniło jej żal we wrogość.- Jak sam powiedziałeś, jesteśmy prawdziwym małżeństwem i nie możemyuciec od zobowiązań matrymonialnych.Czyż nie powinnam wiedzieć, comyśli mój mąż?- Chcesz wiedzieć, czego szukałem w małżeństwie z księżną Magnus? -Uśmiechnął się uśmiechem tak chłodnym jak polarna zima.- Szukałemzemsty.Co on zrobił?Co gorsza, co ona narobiła? W jakie tarapaty zawiodła ją ta głupia miłość?- Okłamałeś mnie.- Co?Rozległo się drapanie do drzwi.Remington rzucił jej szybkie spojrzenie iposzedł otworzyć.Wpuścił Lizzie, zachwyconą ich widokiem i obojętną wobecwrogiej atmosfery panującej w pokoju.- Co to znaczy, że cię okłamałem? - zapytał napastliwie.Eleanor poklepała łóżko i Lizzie natychmiast wskoczyła na materac.- Okłamałeś mnie.Pytałam, dlaczego chciałeś poślubić Madeline, a typowiedziałeś, że dla pieniędzy i władzy.Gdybyś wyznał wtedy prawdę iwspomniał o zemście, na pewno bym za ciebie nie wyszła.- Czy chcesz zasugerować, że powinienem był się przyznać do chęci zemstyna de Lacych? Kobieto, to przecież najbardziej absurdalna rzecz, jaką słysza-łem w życiu.Obroniła się przed porannym pocałunkiem Lizzie i podrapała ją po głowie.- Mówię tylko, że powinieneś wziąć choć częściową odpowiedzialność zanasze małżeństwo. - Biorę, kochanie.Wierz mi.W pełni zdaję sobie sprawę z rozmiarów swojej.Głupoty.Na pewno chciał powiedzieć  głupoty".-.winy.- Podszedł do okna i zasłonił kotary.-Znasz opowieść o ladyPriscilli i jej kochanku?Na zewnątrz świeciło słońce, chmury zniknęły.Lecz tutaj, w sypialniRemingtona złe uczucia zasłaniały to, co oczywiste i Eleanor czuła się tak, jakbygrzebała w starych nienawiściach i namiętnościach.- Niezbyt szczegółowo, ale dziwię się, że o tym wspominasz.Przez tyle lat niespotkałam się z najdrobniejszą wzmianką na ten temat, a teraz w ciągutygodnia już dwukrotnie słyszę o tej tragedii.Remington odwrócił się do niej; w świetle jego twarz wyglądała tak surowo,jak nigdy dotąd.- Kto jeszcze o tym mówił? Założę się, że Magnus.- Wcale nie.Lord Fanthorpe.Był z nią zaręczony.Remington zmrużył oczy.- Istotnie.- Mówi o niej z prawdziwym uczuciem.Biedny człowiek.- Był jednym z podejrzanych o dokonanie morderstwa.Wiedziałaś o tym?Zadrżała, podciągnęła kolana pod brodę i otuliła je ramionami.- Ten trzęsący się staruszek? Niemożliwe.Fakt, że zakwestionowała winę Fanthorpe'a wyraznie go zirytował.- Wtedy ani się nie trząsł, ani nie był stary.A ona zamierzała uciec z innym.Z każdym słowem Remingtona sytuacja komplikowała się coraz bardziej.Eleanor patrzyła nieśmiało na męża.- Skąd to wiesz? I czemu się tym zajmujesz?- Jestem synem tego kogoś, z kim chciała uciec.- Och.Spłynęło na nią oświecenie.Patrzyła na niego, przyjmując do wiadomości tęostatnią informację i uznała, że musi mu uwierzyć.Bo jeśli jego ojciec wyglądał jak on, każda kobieta na świecie miałaby na tyle rozumu w głowie, by chcieć gozdobyć.Czyż w końcu sama nie postąpiła podobnie?- Nie wydajesz się zdziwiona - powiedział.- Jestem po prostu.Zaczynam rozumieć.Nie do końca, ale wszystko zaczynasię układać.- Obsesja Remingtona przestała ją dziwić.- Muszę przyznać, żelord Fanthorpe opowiedział mi inną historię.Twierdził, że w Priscillizakochał się jakiś prostak, a gdy ona odrzuciła jego awanse, ten po prostu jązabił.Remington uśmiechnął się nieprzyjemnie.- Nie chciał pogodzić się z myślą, że jego narzeczona wolała innego.- Chyba nikt by się z tym tak łatwo nie pogodził.A już Fanthorpe, gardzącyludzmi z niższych sfer, na pewno nie.- Tak więc uważasz, że to on zamordował lady Priscillę w szale zazdrości?- Nie miał pieniędzy.Chciał zdobyć pieniądze z posagu Priscilli.- Więc jej nie zabił.Lizzie zwinęła się u stóp Eleanor, ciepła, żywa istotka, uradowana faktem, żektoś drapie ją za uszami, ucieszona towarzystwem.- Oczywiście.Po jej śmierci musiał uciekać na kontynent przed dłużnikami.Poślubił włoską księżną, o wiele starszą, i po jej śmierci przybył do Anglii zmajątkiem, z którego większość roztrwonił.- Lord Fanthorpe twierdził, że tego mordercę deportowano do Australii.-Eleanor popatrzyła na niego uważnie.Pewność siebie emanująca z Re-mingtona musiała zostać wyssana z mlekiem matki [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • lo2chrzanow.htw.pl